Gigaskarpety

W sobotę byłam na spotkaniu w e-dziewiarce, gdzie lewa skarpeta (albo prawa, bo to nie wiadomo jednak) miała swoją premierę, druga zaś była w trakcie pracy. Jak zwykle spotkania było świetne, piękne prace, twórcza atmosfera i przepyszny sernik :D zdjęcia można zobaczyć TUTAJ (nawet się załapałam na dwie fotki, na jednym mam wybitnie inteligentną minę). Oczywiście z pustymi rękami nie wyszłam, kupiłam Kashmirę na kolejne poncho, tym razem nie dla mnie, i divę, na "coś" (prawdopodobnie torebkę, ale jeszcze nie mam pomysłu do końca). 
A to tytułowe Gigaskarpety, które wywołały lekkie rozbawienie na spotkaniu ze względu na swoje rozmiary oraz zdziwienie, bo wszystkie Panie były drutujące i nie sądziły, że skarpety na szydełku też można robić.
 Tym razem wykonane z Fabel Dropsa, szydełkiem 1,75. Ze wszystkich włóczek skarpetkowych z tą mi się najgorzej pracowało i miałam w ogóle podejrzenia, że będzie mocno gryząca, bo sporo włosków wystawało. Ale Luby twierdzi, że nic nie gryzie i są cieplejsze niż poprzednie zrobione z SuperWash Wool Alize.
W zasadzie miał to być post o kołnierzyku, o którym pisałam wcześniej. Ale wykrochmaliłam go i zanim zrobiłam zdjęcie, powędrował w świat. 
 Co do pytania o farbowanie, to gdyby prać w pralce, to pewnie by chwycił jakiś, ale jeśli się pierze w rękach, to nie ma większego problemu. Poza tym, zawsze można kołnierzyk odpruć, żeby mieć pewność i spokojną głowę, że kołnierzyk z białego nie zrobi się różowy ;)

Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze :)  

2 komentarze:

  1. Fajne te skarpetki! Mam nadzieję, że Twój już się przekonał do dziergania i nie marudzi, że ciągle wydajesz kasę na włóczki ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Padł mi serwer i poczta :/ Anyway, chciałam powiedzieć, że bardzo mi się podoba Twój pomysł. Która pierwsza wymyśli wyzwanie?
    Jutro napisze o projekcie na blogu, jak tylko wrócę ze szkolenia (czyli koło 18 pewnie).

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy