Witach@Craft 2 - jednokolorowo

No i przyszła kryska na Matyska. Teraz moja kolej na realizację wyuzdanych fantazji December ;p Moje zadanie to: używając tylko jednego koloru włóczki stwórz coś, co zazwyczaj jest dwukolorowe. Termin do 20 maja. Już mi coś w głowie świta, ale pewnie jeszcze pierwotny plan się zmieni. Trzymajcie za mnie kciuki ;)

Poncho

Wielkanoc spędziłam u rodziny mojego chłopaka. Jego mamie wpadło w oko moje poncho. Poprosiła o zrobienie podobnego, tylko w innych kolorach. Dzierganie zajęło mi dużo mniej czasu niż mojego, chociaż jest prawie dwa razy większe. W czwartek wysłałam, dzisiaj dostałam potwierdzenie, że doszło i się podoba, co mnie ogromnie cieszy :)
A oto one

Podobnie jak moje wykonane jest z Cashimry Alize. Bardzo przyjemnie się z niej dzierga, w ogóle nie gryzie i w noszeniu też jest super ;) Na drugim zdjęciu kolory są bardziej zbliżone do rzeczywistych.
Przy okazji zapraszam na bloga Mamy mojego Lubego, poświęconego ezoteryce. Można się z niego wielu ciekawych rzeczy dowiedzieć :) KLIK

Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze ;)

Witach@Craft - wynik pierwszego wyzwania

Nono, nie powiem, December mnie zaskoczyła swoją interpretacją "mechatego z gładkiego". Jest super i z wyglądu i z praktyczności ;) Polecam każdemu ;) Z resztą, co ja będę pisać, sami zajrzyjcie KLIK
Teraz czekam na swoje zadanie... ;)

Witch@Craft

Jakiś czas temu razem z December zaczęłyśmy zastanawiać się nad wspólnym projektem. Myślałyśmy długo, co to mogłoby być, wiedziałyśmy jedno, że ma być o dzierganiu. Trochę mało na sam początek, ale w końcu w bólach narodził się Witch@Craft. W zasadzie z całego projektu to chyba wymyślenie nazwy najwięcej nam zajęło ;p
Należy wyjaśnić oczywiście kilka rzeczy. Po pierwsze nazwa. Witch, czyli wiedźma. No cóż, umiejętność zrobienia czegoś z niczego to jednak chyba rodzaj magii? Craft to sztuka, rzemiosło, tu chyba nie ma co wyjaśniać ;) A "@" to kłebek włóczki, o!
Po drugie, czym będziemy się zajmować? Magią! Każda osoba dziergająca ma pewnie całe worki, pudełka, szuflady zapchane motkami. I każda potrzebuje ich ciągle więcej ;) Ale czasem nie trzeba wcale kupować nowych kłębków, żeby zrobić akurat to, co nam się wymarzyło. Można wykorzystać spokojnie zapasy, które mamy. I właśnie temu ma służyć Witch@Craft. Chcemy pokazać, że mając tylko to co w domu, możemy spokojnie wydziergać wszystko. Dzięki temu robimy miejsce na nowe motki i nie musimy denerwować współmieszkańców nowymi włóczkami, wychylającymi się z każdego kąta. No i jaka oszczędność!
Będziemy sobie z December rzucać wyzwania, które pozwolą przerzedzić zapasy włóczkowe i w sposób twórczy rozwiązać problem, co zrobić, gdy nie ma się odpowiedniej włóczki.

A zatem. December, wyzywam Cię! Zrób coś mechatego z czegoś gładkiego ;) Ale bez czesania ogona ;p Termin: 30 kwietnia ;)

A o to logo akcji, zaprojektowane przez moją siostrę ;)

Gigaskarpety

W sobotę byłam na spotkaniu w e-dziewiarce, gdzie lewa skarpeta (albo prawa, bo to nie wiadomo jednak) miała swoją premierę, druga zaś była w trakcie pracy. Jak zwykle spotkania było świetne, piękne prace, twórcza atmosfera i przepyszny sernik :D zdjęcia można zobaczyć TUTAJ (nawet się załapałam na dwie fotki, na jednym mam wybitnie inteligentną minę). Oczywiście z pustymi rękami nie wyszłam, kupiłam Kashmirę na kolejne poncho, tym razem nie dla mnie, i divę, na "coś" (prawdopodobnie torebkę, ale jeszcze nie mam pomysłu do końca). 
A to tytułowe Gigaskarpety, które wywołały lekkie rozbawienie na spotkaniu ze względu na swoje rozmiary oraz zdziwienie, bo wszystkie Panie były drutujące i nie sądziły, że skarpety na szydełku też można robić.
 Tym razem wykonane z Fabel Dropsa, szydełkiem 1,75. Ze wszystkich włóczek skarpetkowych z tą mi się najgorzej pracowało i miałam w ogóle podejrzenia, że będzie mocno gryząca, bo sporo włosków wystawało. Ale Luby twierdzi, że nic nie gryzie i są cieplejsze niż poprzednie zrobione z SuperWash Wool Alize.
W zasadzie miał to być post o kołnierzyku, o którym pisałam wcześniej. Ale wykrochmaliłam go i zanim zrobiłam zdjęcie, powędrował w świat. 
 Co do pytania o farbowanie, to gdyby prać w pralce, to pewnie by chwycił jakiś, ale jeśli się pierze w rękach, to nie ma większego problemu. Poza tym, zawsze można kołnierzyk odpruć, żeby mieć pewność i spokojną głowę, że kołnierzyk z białego nie zrobi się różowy ;)

Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze :)  

Kołnierzyki

Jakoś ostatnio nastała moda na kołnierzyki koronkowe. Zarówno na blogach, jak i w sklepach jest ich cały wysyp. Poszłam z duchem czasu i też popełniłam kilka, dzisiaj pokażę dwa, bo trzeci jeszcze nie jest wykrochmalony.

Pierwszy powstał na zamówienie Mamy, z maxi. Trochę musiałam go spruć, bo się okazał za duży. Został na stałe przyszyty do bluzki.

 Drugi powstał bez potrzeby^^. Wcześniej już taki robiłam, dla koleżanki siostry, a że wzór jest prosty i przyjemny, a ja sama nie miałam co robić, to go wydziergałam. Zrobiona z Anchor Artiste Mercer Crochet. Nie jest to chyba mój ulubiony kordonek, bo strasznie sztywny w pracy jest...
 Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze :)
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy