Kocyk dla Antka

Dzisiaj ostatnia już część wyprawki dla Antka. Też w tonacjach niebieskich. Ale odpowiadając na komentarz do poprzedniego posta powtórzę, że wybór takiego a nie innego zestawu kolorystycznego wynika nie z tego, że niebieski dla chłopców, a różowy dla dziewczynek, ale z moich zasobów włóczkowych i braków pieniężnych na inny zestaw kolorystyczny. Insza inszość, że jak dla dziewczynki niebieski jeszcze jak najbardziej, to jednak chłopca, nawet niemowlaka, nie ubrałabym w róż. Chociaż wiem doskonale, że wcześniej kolory dla dzieci były odwrotne. Czyli niebieski, jako kolor maryjny dla dziewczynki, a różowy, chrystusowy, dla chłopca. Osobiście wolałabym zrobić może coś w bardziej "neutralnych" kolorach, no ale fundusze nie pozwoliły.
No ale skończmy te kolorystyczne dywagacje i przejdźmy do konkretów. Oto rzeczony kocyk wykonany z różnych akrylów, niestety nazw nie pomnę. Robiło się szybko, pamięciowo prawie, nie patrząc na robótkę, bo to taki wyrośnięty Granny Squere.


A tutaj już cała wyprawka:

I jeszcze taka wiadomość. Obawiam się, że jednak z postów dwa razy w tygodniu nici, ponieważ dostałam pracę. Hurra! A jak każdy wie, żadna praca nie hańbi, ale każda męczy i nie wiem, jak będę stała z czasem.
W każdym razie dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze ;)

Część druga wyprawki dla Antka ;)

Dzisiaj kolejna część, tym razem moja, dla Antka. Po wizycie w szpitalu, mogę stwierdzić, że Tosiek jest słodziutki^^ Jak to się mówi: Jak dzieci są małe, to są tak słodkie, że chce się je schrupać. Jak podrosną, zaczyna się żałować, że się tego nie zrobiło^^ To co mnie zaskoczyło, to to, że Antek jest straszliwie owłosiony, na pleckach, udach, rączkach, nawet uszka. No ale to się wytrze^^ Na razie to taki mały wilkołaczek :D

A teraz właściwa część. Dzisiaj czapeczka (która o dziwo najbardziej ze wszystkiego spodobała się młodej mamie) i buciki. Co do bucików, to jak zwykle jakoś nie wyszło mi uformowanie ich do zdjęcia ;)



Włóczka to chyba Lisa Red Heart Baby, szydełko 2.

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

Witaj na świecie Antek!

Wczoraj po południu, po tygodniowym spóźnieniu, na świecie pojawił się Antek, synek mojej siostry ciotecznej. Gdy tylko było wiadomo, że się urodzi, zaczęłam zastanawiać się nad tym, co przyszykować dla niego. Ostatecznie stanęło na kocyku, czapeczce i bucikach. Ale to nie one będą bohaterami tego postu. Moja mama poprosiła, żebym jeszcze od niej coś specjalnie dla Tosia przygotowała. A ponieważ jestem z tego najbardziej dumna, to cykl postów "Antkowych" zacznę właśnie od tego.
Oto sweterek marynarski, na razie po pierwsze za duży, a po drugie chyba za gruby na tę pogodę. Ale jestem z niego strasznie dumna, bo całkiem ładnie wyszedł. Z resztą, oceńcie sami :)

Sweterek jest granatowy, ale tego nie widać^^ Zrobiony z Malwiny, 100% akryl, szydełko 2,7. Całość wykonana ze słupków reliefowych, kołnierz tylko zrobiony jest półsłupkami.
Może jak Tosiek podrośnie, to będzie zdjęcie z wkładką ;)
I jak Wam się podoba?

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i pochlebne komentarze o torebce ;)

Letnia torebka

Aby zadośćuczynić Wam posuchę w czerwcu, w lipcu postaram się umieszczać dwa posty tygodniowo^^ Prace do pokazania mam, ciągle się też coś tworzy, nie powinno zatem być z tym problemu :)
Kolejny udzierg z czerwca to torebka. W zamyśle miała być taka bardziej na luzie, do jeansów, czy letnich spodni. Postawiłam na kolory, które kojarzą mi się z morzem (niestety raczej nie Bałtyckim...) i plażą.


Niestety, aparat nie uchwycił kolorów torebki. Nie widać turkusu, ani tego, że ten jasny brąz jest tak połyskliwy, że zdaje się być złoty. Torebka nie miała jeszcze swojej premiery, bo ciągle czeka na podszewkę, więc nie mogę Wam powiedzieć, jak się sprawuje w noszeniu.
Zrobiłam ją z Divy Batik i zachwyciłam się ta włóczką. Microfibra jest cudowna! (nie licząc robienia na niej supełków...). Po uprasowaniu wspaniale się zmienia i robi lejąca. Na pewno jeszcze po nią sięgnę, może kolejna torebka powstanie... Zobaczymy ;)

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

Wróciłam z kolejnym kołnierzykiem

Uff, dawno nic nie pisałam, ale nie dlatego, że nic nie wyszydełkowałam, czy nie miałam czasu. Udzierg czerwcowy mam całkiem spory, ale z braku aparatu jakoś robienie zdjęć wybitnie rozciągnęło mi się w czasie... Nie powiem, pewnie trochę rolę tu odegrało również moje lenistwo... Mea culpa, biję się w pierś i obiecuję poprawę.
Żeby nie być gołosłowną prezentuję kolejny kołnierzyk, tym razem wąziutki, 5cm, wydziergany na prośbę Mamy.

Kordonek to Anchor Mercer Crochet Metallic. Ilość jakoś mało. Szydełko 1,25mm.

Ostatnio płakałam mocno December, że mam pomysły na kolejne prace, ale nie mam z czego (nie licząc tych pudeł motków...). Z tej wymiany zdań December napisała świetny tekst o oszczędzaniu z włóczkami KLIK (przeczytajcie koniecznie!). Wiele pomysłów wydaje się niby oczywistych. Jak chociażby to o sprawdzeniu najpierw, czy nie mamy czegoś podobnego w swoich zapasach. Przeczytałam to i stwierdziłam radośnie, że ja przecież doskonale wiem, co mam! No cóż, wcale nie wiem^^ Wczoraj po dwudniowej przerwie spowodowanej teoretycznym brakiem materiału do dziergania, zrobiłam szybki przegląd zapasów i jednak znalazłam całkiem przyjemny akryl ;) Dzięki December za ten tekst :)

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze ;)
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy