Skarpety po raz kolejny

Zima idzie, coraz chłodniej się robi...
W sobotę byłam na spotkaniu w e-dziewiarce. Po raz kolejny napatrzyłam się na wspaniałe dzieła drutowe dziewczyn, które poprzyjeżdżały z różnych strona kraju, nawet z Torunia! I coraz bardziej dojrzewam do podjęcia zmagań z drutami. Może w końcu wezmę się w karby i w następny weekend pojadę do Mamusi na przyuczenie ;) Na razie na pocieszenie kupiłam sobie dwie siatki włóczek^^ I tak sobie nawet myślę, czy nie za mało ;p A jakby ktoś był bardziej zainteresowany tym, co nabyłam, to w moim posiadaniu znalazło się osiem motków Alize Softy, bardzo milusiej, mięciutkiej włóczki z micropoliestru, z której powstaną dwa kocyki dla maluszków. Ponad to 4 motki Jeansu YarnArt, na różne drobiazgi do domu (na pewno na poszewkę na poduszkę i może majtki na taborety). Ponadto, a jakżeby inaczej skoro zima się wielkimi krokami zbliża, Zitron Trekking w bajecznie tęczowych kolorach (o takich) na kolejne skarpety. A i jeszcze jeden motek Bright YarnArt na ozdoby świąteczne. Później stoczyłam długą bitwę z myślami, wyszłam poobijana i bogatsza o kolejne cztery motki, tym razem białej Felicity z przeznaczeniem na sweter. I jak tak sobie wszystko pięknie w głowie planuję, to sobie myślę, że to ciągle mało. Ale o ile znam swoje możliwości i to, że ciągle coś tam wypada, to pewnie przed końcem roku się nie wyrobię ze swoimi planami^^. Pokazałabym swoje zdobycze na zdjęciu, no ale... brak aparatu (ale jestem coraz bliżej zakupu, mam nadzieję, że w Nowy Rok wejdę już z nową zabawką).
Po tym przydługim wstępie pora na coś udzierganego. Skarpety, które prezentuję zrobiłam już ponad miesiąc temu, ale że od razu poszły do wykorzystania przez moją siostrę, dopiero teraz je prezentuję.


Żadne zdjęcie nie oddaje w pełni kolorów, byłoby trzeba chyba je nałożyć na siebie, żeby uzyskać właściwy odcień. Skarpety wykonane z potrzeby dziergania, a nie miałam za bardzo pomysłu co zrobić i przede wszystkim z czego. Padło więc na skarpety z brakiem przeznaczenia. Wykonane z resztek akrylowych, co było poważnym błędem. Po niecałym miesiącu niezbyt intensywnego użytkowania przetarły się na pięcie. Gdy się poskarżyłam Mamie na ten fatalny błąd przy wyborze włóczki, ta powiedziała, że nie mam się czym przejmować, bo tak naprawdę, to raczej kwestia tego, że Madzia, moja młodsza siostra i właścicielka rzeczonych skarpet, skutecznie skraca żywot każdych skarpet. Możliwe, że tak jest, ale i tak głupio wyszło, że tak szybko skarpety są do niczego :/
Dziękuję wszystkim za odwiedziny i życzę radosnego obchodzenia tej końcówki Dnia Niepodległości :)
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy