Coś zaległego i coś nowego

Dzisiaj post mało robótkowy ;)
Czas szopek w zasadzie się już skończył, ale chciałam Wam pokazać kilka fotek z wrocławskiej żywej szopki. W zasadzie to się nią zawiodłam. Praktycznie od powrotu ze Świąt molestowałam Lubego, żebyśmy się tam wybrali, bo on jej jeszcze nigdy nie widział. Miałam w pamięci szopki sprzed kilku lat, kiedy zoo wypożyczało zwierzęta dla pobliskiej parafii. Były owce, kuce, bydło szkockie, wielbłądy, lamy, osły. Obok stały jeszcze klatki z drobiem ozdobnym i gołębiami. Szopka była zamykana 6 stycznia, wszystko kończyło się uroczystym przyjazdem trzech króli na wielbłądach I chociaż teraz oboje mamy roczne karnety do zoo, to uważałam, że może to być fajna wyprawa.
No i się zawiodłam... W tym roku w szopce były trzy owce wrzosówki, dwa osły i jedna krówka... No bida z nędzą. Być może tak ubogo w tym roku było, ponieważ, od dwóch lat trzej królowie jadą na Rynek... (w tym roku, to i tak chyba swego rodzaju rekord padł, bo na koncercie Arki Noego, która po przyjeździe króli na Rynek dała występ, było więcej ludzi niż na sylwestrze...).
Ale zrobiłam zdjęcia tego, co było.



A tu jeszcze przerażający aniołek-skarbonka... Do tego mówiący... Dzieci bały się podejść do niego, ja do niego zostałam oddelegowana przez Lubego i siostrę, żeby stawić mu czoło... No cóż przerażający te anioł... chyba ktoś przedobrzył...
A teraz część robótkowa - nowa.
Wczoraj odbyło się spotkanie w e-dziewiarce. Było to pierwsze spotkanie w nowym roku i pierwsze w nowym sklepie stacjonarnym. Dziewiarek chyba było więcej niż zazwyczaj, a jak zauważyłam wchodziły tez osoby z zewnątrz zainteresowane tym, co było widać przez witrynę. Niestety, nie pomyślałam, żeby zabrać aparat ze sobą. Jeśli ktoś jest zainteresowany tym, co się działo, zapraszam TUTAJ
Oczywiście, nie mogłam wyjść z pustymi rękoma ;) (I tyle z mojego wyrabiania zapasów...). Jak wiadomo, wszystkie włóczki są mi niezbędnie do życia potrzebne ;)
A to moje łupy:
A kupiłam 3 motki Jeansu na zabawkę dla córki znajomych (króliko-kocyk), 2 motki (pomarańczowy i śmietankowy) baby wool na sweterek albo sukienkę dla małej, 3 motki Alize pullu na komin dla mnie i Angora Active na chustę, pewnie też dla mnie ;) Jak widać, wizyta minęła pod znakiem różu^^
A i jeszcze za zakupy dostawało się jeszcze koszulkę, ja wybrałam o taką:


Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy