Wspólne dzierganie i czytanie - Bogowie muszą być szaleni

Skończyłam tęczową chustę, teraz czeka na moczenie i blokowanie. Sądziłam, że wyjdzie większa, no ale trudno się mówi ;)
Dzisiejszy post rozpoczyna dłuższy okres robótek dziecięcych. Od sierpnia będę ciocią i nie mogę pozwolić by moja siostrzenica nosiła tylko ubranka z sieciówek ;) Na razie jeszcze przebieram we wzorach, więc zdjęcie jest po prostu zbiorówką części włóczek, które zostaną przeznaczone na ten cel.

A czytelniczo... Hmmm...
Zdarzyło się Wam kiedyś, żeby ktoś powiedział Wam: "Musisz przeczytać tę książkę, jest tak zła, że to aż niemożliwe"? Mi się właśnie coś takiego zdarzyło. Najpierw w rozmowie na Skype'ie kolega mego Lubego wspomniał o tym, a w długi weekend wcisnął mi (dosłownie) książkę i powiedział, żebym mu jej więcej na oczy nie pokazywała, ale i tak muszę ją przeczytać. I chyba w ten sposób zrobił mi trochę krzywdę...
Aneta Jadowska, "Bogowie muszą być szaleni" to druga część (pierwszej nie czytałam, może to błąd) serii o Dorze Wilk. Wspomniana Dora jest byłą policjantką z Torunia, aktualnie mieszkającą w Thorn (magiczny odpowiednik miasta Ojca Dyrektora) wiedźmą. I jest cudowna! Jest piękna, wszyscy faceci ślinią się na jej widok i myślą jedynie o tym, żeby się z nią przespać. Ma rude włosy - to bardzo ważne, skoro na co drugiej stronie jest wspomniane o tym jak bawi się miedzianymi kosmykami, nawija je na palce i inne takie... Żyje w czymś co można nazwać od biedy związkiem z aniołem, którego kocha, ale nie może się z nim przespać, bo go wyrzucą z Nieba i uwiężą oraz z diabłem, którego też kocha, ale nie może się z nim przespać, żeby nie sprawić przykrości aniołowi... A wszystko to oblane jest cukierkowymi dialogami, gdzie pojawiają się ptaszyny, diabełki i kotki... Niby Dora często podkreśla jaka to ona jest twarda i męska, ale trudno jej uwierzyć... Oprócz tego, że fizycznie jest doskonała (zapomniałam dodać, że jest również boginią płodności), to ma Dar, dzięki któremu łączy dwa systemy wierzeń - judeochrześcijański i pogański oraz dwa światy - magiczny i realny. No wspaniała z niej kobieta i taka skromna.
Wiem, że może przeze mnie przemawiać ukierunkowanie przez kolegę. Ale starałam się podejść do książki obiektywnie, nawet początek mi przypadł do gustu. Ale z każdą stroną coraz bardziej byłam skłonna przyznać rację W. No cóż, jeszcze połowa przede mną, może coś się zmieni na korzyść...
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze.
A i wszystkie zainteresowane zapraszam do poprzedniego posta o zagranicznym fantasy ;)

25 komentarze:

  1. Po książkę raczej nie sięgnę :D. Włóczki za to mają przepiękne kolorki i jestem bardzo ciekawa co z nich powstanie! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa, co^^ Bo za dużo pomysłów mam ;) Mniej więcej przeznaczenie poszczególnych kłębków znam, ale się jeszcze na wzory nie zdecydowałam ;)

      Usuń
  2. Tak mi się nie przytrafiło, ale żeby nie było znam taką książkę. "Gwiezdny pył" w wykonaniu filmowym to całkiem ciekawa bajkowa opowieść, za to jako książka jest okropny. Autor pisze o pierdzeniu, pluciu itp... Tylko tej nie czytaj :)
    No a co do robótek, to te dziecięce są najwdzięczniejsze :) tylko rób na rozmiar większe, bo ja jeden udzierg prosto do szafy włożyłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, tak napisałaś, że aż chce się sprawdzić, czy to prawda, może jednak przeczytam?^^
      Wiem, że muszą być większe takie ubranka, bo dzieciaki jakoś strasznie szybko rosną ;p

      Usuń
  3. Kolorki rzeczywiscie bardzo dziewczynskie, ale porywam pomaranczowy klepbek, bo moj synus uwielbia pomaranczowy;) Ksiazka jaks durna nieco.... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomarańczowy początkowy miał być dla innego dzieciaczka, ale teraz siostrzenica ma pierwszeństwo ;)

      Usuń
  4. Ja jak się dowiedziałam, że będę miała córeczkę to wpadłam w trans sukienkowy :) Zwykły reglan i rozszerzanie. Teraz częściej robię sweterki.
    Kolorki fajne, czekam na twoje dzieła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się cieszę, że będzie dziewczynka, bo dla nich więcej jest wzorów ;) i więcej kolorów: dziewczynka w niebieskim też dobrze wygląda, chłopak już w różu nie bardzo ;p

      Usuń
  5. Nie, już raczej ktoś polecił mi książkę jako świetną (ten nieszczęsny Gray i jego pięćdziesiąt twarzy) a mnie zupełnie nie przypadła do gustu. Ale każdy ma inny gust, to normalne :) Ale śliczne kolory wybrałaś na ubranka dla dzidziusia!
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubranka prawdopodobnie będą tylko z białego i pomarańczowego, reszta prawdopodobnie pójdzie na kocyk. Chyba, że mi się odwidzi :D

      Usuń
  6. Tak z opisu bardzo zamotana historia i taka trochę wyciągana za uszy. Jeżeli robisz ubranka dla niemowlaczka, to uważaj bo oni tak szybko rosną. Najlepiej zrob cos w większych rozmiarach począwszy od 6-ciu miesięcy, bo wtedy dłużej skorzysta. Zresztą jeżeli urodzi się w sierpniu, to na początku będzie nosic letnie rzeczy. Ale ważna jest czapeczka i ciepły sweterek w pierwszy dzien po urodzeniu. Bo wtedy dziecko przeżywa szok termiczny.
    A propos Twojej rady u mnie (odnosnie blokowania szydełkowej chusty) pobiegłam sprawdzic opis włoczki: 30% akrylu, 30% poliamidu i 40% welny - czy da się blokowac? A może przy okazji powiesz mi co znaczy taki trojkącik przekreslony (czego nie można z nią robic). Prasowac można, może powinnam tak jak radzi Kartoflana wyprasowac chustę i starczy? Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dzięki za tą radę o rozmiarach, sądziłam, że wystarczy od 3 miesiąca robić, ale małe doświadczenie mam w takich sprawach ;) Wiem tylko, że nie ma sensu robić jakoś dużo sweterków, bo właśnie lato ;p I wiem też, że z czapeczkami nie ma sensu szaleć, bo siostra już ma taki zapas, że mogłaby się z całą porodówką podzielić ;p
      A co do chusty, to możesz ją blokować, bo będzie trzymać kształt dzięki tej wełnie. Ale biorąc pod uwagę kształt Twojej chusty, wystarczy ją potraktować żelazkiem, jakby miała bardziej ozdobny brzeg, byłoby trzeba ją na leżąco blokować, ze szpilkami.
      Tylko jak będziesz chustę traktować żelazkiem, to pamiętaj o tym, żeby nastawić je na parę i oczywiście, żeby nie dotykać bezpośrednio żelazkiem chusty ;)

      Usuń
  7. Opis książki od razu skojarzył mi się z "Rapsodią" Elizabeth Haydon :D Włosy ważne, piękna, wszyscy na nią lecą, nie może się przespać, fizycznie doskonała, ma dar, jest skromna :D Ale tę książkę polecam :) A właściwie trzy, bo to trylogia. Fajne czytadełko:) Super kolory włóczek, siostrzenica będzie miała dobrze z ciocią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jeśli bohaterka jest równie doskonała jak Dora i narracja też jest pierwszoosobowa, to chyba sobie odpuszczę ;p (Tak, to zazdrość, bo sama taka doskonała nie jestem^^)

      Usuń
  8. Jak zwykle cudowna recenzja! Uśmiałam się i dalej się śmieję, w tym przypadku autorka chyba za bardzo sobie pofantazjowała:-) A w ogóle to nie mogę uwierzyć, że nie czytałaś tej książki Pratchetta , którą ja właśnie czytam, aż nie mogę uwierzyć , że mój "fantastyczny" guru nie miał w łapkach tek "książeczki" , tym bardziej przyłożę się do lektury:) Książka w ogóle jest własnością mojej koleżanki i coś czuję , że na dłużej zaprzyjaźnię się z jej imponującą biblioteczką, widziałam u niej trylogię Tolkiena i wiele , wiele , wiele innych fantastycznych pozycji , więc będę czytać, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie miałam szczęścia dorwać się do tej książki, bo w bibliotece nie ma, a moi znajomi to albo e-booki czytają, albo też bliblioteka. Albo nic (o zgrozo!).
      Cieszę się, że znalazłaś źródło fantastyczne ;)

      Usuń
  9. Piękna recenzja!:)
    A widziałaś może kiedyś film o takim samym tytule? Nie ma nic wspólnego z książką, ale jest równie... "specyficzny". Głupi i śmieszny. Chyba nigdy nie udało mi się go do końca obejrzeć.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam, ale słyszałam. Może jak zmęczę to dzieło, to sobie obejrzę, zoabczymy jak wiele, oprócz tytułu, ma z książką ;p

      Usuń
  10. oj musi byc bardzo "trudna ta ksiązka"
    ładne kolorki włoczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nawet dobrze się czyta, znaczy szybko, ale jest tak głupia... Może właśnie dlatego, tak dobrze idzie jej czytanie ;p

      Usuń
  11. Z twojego opisu wynika, że to taka książka - wszystko w jednym. Silna jesteś, że ją czytasz.
    A siostrzenica od małego będzie uznawała tylko róziowy, skoro ciotka zamierza wszystkie udziergi w tych kolorkach wykonywać.
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytam ją, żeby móc później mojemy ofiarodawcy powiedzieć parę słów do słuchu... Że mnie tak pokarał ;p
      Walczę z tym różem, stąd pomarańczowy... Ale to takie trdune... Mam nadzieję, że siostra mnie trochę przyhamuje albo chociaż sama nie będzie do tego jeszcze więcej różu dokładać ;p
      Dzięki za ostrzeżenie, będę uważać, żeby tym razem już różowych włóczek nie kupować ;)

      Usuń
  12. Oj, znam to uczucie,choć u mnie to szybko minęło, zrobiłam sweterek i córka nie chciała go nosić, tak samo z czapeczkami. Jest dużo fajnych projektów dla dzieci, śliczne kolorki wybrałaś, pokaż co z nich zrobisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki będzie mała i nie będzie mówić, to nie będzie miała dużego wyboru :D
      A udziergami się oczywiście pochwalę ;)

      Usuń
  13. Niby człowiek wie, że z tym różem to przesada ale i tak trudno sie powstrzymac, prawda? Sweterka dziewczyńskiego na szydełku jestem bardzo ciekawa. Sama mam taką 4 miesięczną w rodzinie:) Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy