Złodziej czasu

I kolejny tydzień za nami. Ależ ten czas leci! Stwierdzenie akurat do książki, którą aktualnie czytam - "Złodziej czasu" - kolejna część "Świata Dysku". Tym razem Pratchett pochylił się nad kwestią czasu. I chociaż to dopiero początek, już zdążyłam parę razy się uśmiechnąć. Jak do tej pory, niczym jeszcze nie poczułam się zaskoczona, ale została poruszona kwestia, która ostatnio mnie samą zaprzątała. Czy jest przeszłość i przyszłość, czy tylko teraźniejszość? Czy tylko powinnyśmy poświęcać uwagę temu, co jest teraz? Jestem bardzo ciekawa, jak Terry potraktował kwestię czasu.
Zdjęcie wybitnie słabe, ale nie miałam kiedy robić... Za to widać na nim mój najnowszy nabytek dziewiarski. Obiecałam sobie powstrzymanie się z kupowaniem motków. Ale żeby sobie to trochę zrekompensować kupiłam sobie nowe szydełka. Na zdjęciu Addi Swift. Przez jednych kochane, przez innych znienawidzone. Chyba sama należę do tej pierwszej grupy, ale jeszcze muszę trochę nim podziergać. Za tło robi bluzka dla koleżanki z pracy, która szczęśliwie zbliża się ku końcowi (bluzka, nie koleżanka).
Dzięki za wszystkie komentarze i odwiedziny :)

WCiD - "Łups!"

Też tak macie, że mimo wszelkich postanowień, Nowy Rok zaczynacie z różnymi planami na różne zmiany? Niby tak na dobrą sprawę, każdy dzień jest dobry, żeby zacząć zmiany, ale ten przełom kolejnych lat, jakoś szczególnie nas pobudza do wyznaczania sobie mniej lub bardziej ambitnych celów. W sumie, to takim przełomowym momentem w roku raczej powinny być nasze urodziny... Ale jak już pisałam, każdy dzień jest dobry na zmiany. Więc moim mocnym postanowieniem jest wykończenie swoich UFOków. I już jeden sukces mam na koncie. Szal, który pokazywałam na ostatnim Wspólnym Czytaniu i Dzierganiu w końcu zszedł z szydełka. To nic, że miał być gotowy w maju^^. Teraz wykańczam swój szalik, który też ma prawie rok, ale wszystko wskazuje na to, że dzisiaj go skończę. Przede mną jeszcze 3 ufoki w różnych stadiach zaawansowania.
Kolejne postanowienie było takie, że ograniczam się włóczkowo. No właśnie, było... Bo już wiem, że muszę kupić co najmniej dwa motki na kolejny projekt. I szczerze mówiąc nie jestem do końca z tego powodu zadowolona... Czy to znaczy, że wychodzę z włóczkozy? Czy to też nie jest swego rodzaju choroba dla dziewiarki? oO
Inne postanowienia to moja mała tajemnica. Podobno nie należy o swoich planach za często mówić, bo wtedy nasza podświadomość zaczyna traktować plany jako coś, co zostało zrealizowane i tracimy parcie na realizację. I chyba coś w tym jest...
Czytelniczo kolejny Pratchett - "Łups!". Na razie nie jestem w stanie stwierdzić, jak bardzo mi się będzie podobać, bo to dopiero początek, ale że jest to kolejna książka o Straży Miejskiej mogę liczyć na dobrą zabawę.
Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

Prezentowa chusta

Mam ogromną słabość do dzierganych chust. Są takie zwiewne i mają w sobie tyle uroku. Niestety, najładniejsze wychodzą na drutach, a ja ciągle w sztuce dziergania nie wyszłam dalej jak za prawe i lewe oczka ;p
Zatem, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Chusty na szydełku może nie są aż tak zwiewne, ale nikt im uroku nie odmówi ;)
Dla swojej nie-Teściowej z okazji Świąt wydziergałam puchatą chustę. Szczerze mówiąc, nie byłam pewna, co do koloru, ale ostatecznie okazało się, że trafiłam w dziesiątkę. Brawo ja (jak to teraz się modnie mówi^^).
Po raz kolejny przy szydełkowaniu chusty przekonałam się, że jest to świetna robótka. Nie nudzi się jak szal, bo jednak ciągle trzeba dodawać nowe motywy, pięknie przyrasta i dosyć szybko widać efekty. Już wiem, że w tym roku co najmniej jeszcze jedna chusta powstanie. Ciągle przecież czeka moje precelki z Lace'a Dropsa ;)
Ale do rzeczy, oto świąteczna chusta w iście wiosennej oprawie:





W sumie mogłaby być ciut większa, ale wydawało mi się, że więcej nie mam tej włóczki. No cóż, wydawało mi się. Jak już ruszyła w długą podróż nad morze, w odmętach moich włóczkowych pudeł wytoczył się jeszcze jeden kłębek... No cóż, będzie na coś innego ;)
Z danych technicznych mogę powiedzieć tylko tyle, że szydełko nr 4, włóczka niezidentyfikowana, wzór z internetu, dawno temu pobrany na komputer, więc nawet trudno mi teraz podać jakiś link...
Z tego, co do mnie dotarło, chusta bardzo się spodobała :)
Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy