Zdążyć przed Świętami - tydzień 8

Tak patrzę na to, co już udało mi się do Świąt wydziergać i cóż...
Ze wszystkich ozdób choinkowych najwięcej mam... choinek. Żeby zatem tradycji stało się zadość powstała jeszcze jedna. Chociaż tak patrzę na tę zabawkę i wydaje mi się, że chyba tak do końca to nie jest skończona... Czy tylko ja mam takie wrażenie, że jest jakaś taka... goła?
Czasem patrzę na tę choinkę i mi się taka łysa podoba, a później dochodzę do wniosku, że jakieś bombki na niej by się przydały... Jak sądzicie?
W każdym razie w tym tygodniu choinka, która nie kuje, ale za to da się ją ładnie przytulać.



A teraz Wy pochwalcie się swoimi przygotowaniami :)

Zdążyć przed Świętami - tydzień 7

Długo się zastanawiałam, czy tak wcześnie robić dzwonki. Żeby ładnie wyglądały trzeba je wykrochmalić (albo wycukrzyć lub wyłudzić - w sensie w Łudze), a mi się średnio uśmiecha rozrabianie tajemnej mikstury do usztywniania dla kilku ozdób. Wolę to zostawić na później i robić wszystko razem. A jak Wy usztywniacie? Po kolei, czy też wolicie najpierw zebrać większą ilość prac?
Coś mnie jednak podkusiło, żeby dzwonki zrobić. Więc o to są. Tak jak się spodziewałam... nie usztywnione wyglądają... nieciekawie i to najłagodniejsze określenie, jakie przychodzi mi do głowy. Ech, ale zaprezentować trzeba (jeszcze ta ciemność za oknem nie ułatwia robienia zdjęć).
Oto trzy złote dzwonki, po usztywnieniu dorobią się jeszcze serc. Oczywiście, gdy już zostaną usztywnione ponownie je zaprezentuję, żebyście mogli zobaczyć, jak wiele może zdziałać ługa.


A gdyby jednak odwidziała mi się wizja dzownków, zawsze można zrobić choinkę:

A jak Wasze przygotowania do Świąt? To jeszcze tylko 10 tygodni do Bożego Narodzenia...

Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

Zdążyć przed Świętami - tydzień 6

Robienie zdjęć z szynszylami biegającymi po pokoju to jednak jest wyższa szkoła jazdy.
Ale pretensje mogę mieć tylko do siebie. Dzisiejszą ozdobę miałam gotową już dużo wcześniej, ale robienie zdjęć i pisanie posta zostawiłam na później... Jak widać trochę bardzo później, więc za oknami jest już ciemno, a światło w mieszkaniu mamy, no cóż... słabe (według domowego elektryka jest wystarczające... ale on jest nietoperzem i światło go zabija, znaczy programistą, ale to prawie to samo...). Dodatkowo wypuściłam nasze dwa puszyste potwory, żeby pobiegały.
Zapomniałam tylko o jednym. Nasze szynszyle to jakaś krzyżówka ze sroką i kradną wszystko, co błyszczące. Gdy więc już sobie ustawiłam bombkę i wyostrzyłam kadr, znikąd pojawiała się Pusia, która chwytała ozdobę i uciekała za łóżko. I tak trzy razy.
Ale w końcu się udało, o to moja bombka, prosta i ażurowa:



A jak Wasze przygotowania ozdób? Zapraszam do podzielenia się swoimi pracami :)


Zdążyć przed Świętami - tydzień 5

Ale paskudna dzisiaj pogoda. Naprawdę jesienna, ale nie z gatunku tych pięknych polskich, złotych. Idealna pogoda, żeby się zakopać pod kocykiem z szydełkiem, kubkiem czegoś gorącego i jakimś dobrym serialem lub filmem w tle. Tylko trzeba pamiętać, żeby nie był zbyt absorbujący, bo nie podziergamy.
Dzisiaj kolejna niezbyt wymagająca ozdoba - choinka na bazie granny square. To zadziwiające, jakie możliwości daje ten prosty element. Pokazywałam już gwiazdkę przecież. Może się w końcu skuszę na kocyk z babcinych kwadratów...
A o to i bohaterka całego zamieszania:

Dzięki za odwiedziny i komentarze.
A teraz Wy się pochwalcie, co nowego wydziergałyście :)


Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy