2017 - Wszystkomający blog szydełkowy

niedziela, 20 sierpnia 2017

Łąka - kocyk dla Misi

17:08:00 1
Łąka - kocyk dla Misi
Dawno nie pokazywałam na blogu nowych udziergów. Nie znaczy to oczywiście, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie, cały czas raźno machałam szydełkiem.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kocyk, który powstał dla mojej młodszej siostrzenicy - Michaliny.
Stworzyłam w naszej rodzinie nową świecką tradycję - każde nowe dziecko dostaje dwa kocyki. Jeden na sam początek, mniejszy i prostszy. I drugi - większy i bardziej nastawiony na efekt WOW.
Misia długo czekała na swój wypasiony kocyk. Po prostu cały czas okazywało się, że coś jest ważniejsze, ale koniec tego! Najpierw rodzina, a później inni.
Pomysł na kocyk zrodził się po konsultacjach z siostrą. Zostały odrzucone kotki, żabki i serduszka. Stanęło na łące. I wiecie co? Tak jak sobie myślę, to ten kocyk idealnie pasuje do Michaliny. Tak jak Emilka to mała łobuziara, tak Misia to dama, taka trochę rusałka.
Zależało mi, żeby kocyk był delikatny, z jednolitym tłem. Stąd wybór czegoś w formie obrazu, a nie elementów.  
A tak prezentuje sięłąka dla małej księżniczki.





Cała sesja zdjęciowa wykonana w Parku im. Stanisława Tołpy we Wrocławiu.
Trochę danych technicznych:
wymiary: 85x99cm
włóczka: kremowa - Alize Happy Baby 62 - 5 motków; kolorowe to Alize Baby, z każdej po trochu.
szydełko - addi Swing 3,25.

Na zdjęciach nie widać, ale brzeg został obrobiony węzłami Salomona. Całość podszyła moja Matula cieniutką bawełną.

Wiele osób pewnie stwierdzi, że taki jasny kolor jest mało praktyczny dla dziecka. No cóż, Misia to naprawdę mała Księżniczka i kocyka raczej nie zabrudzi. 
Generalnie, łąka została zaakceptowana. Sprawdzona, czy jest mięciutka i czy kwiatki są dobrze przyszyte. Wszystko zostało na swoim miejscu.
A ja stoję przed kolejnym wyzwaniem... Już za kilka dni do Misi dołączy jej brat. Pierwszy kocyk się robi, ale co na drugi? Macie jakieś pomysły? Koniecznie się nimi podzielcie!

niedziela, 6 sierpnia 2017

Nie stać mnie... Skąd brać darmowe wzory?

18:28:00 6
Nie stać mnie... Skąd brać darmowe wzory?
Ostatni post w serii „Dziergam – nie kradnę”, to taki mały bonus.
Wiadomo, że wzory należy kupować, a nie sępić albo szukać darmowego dojścia do nich.
A co, jeśli mimo wszystko nie możemy wydać tych 20-30 złotych? Możemy spróbować wymyślić coś sami, ale nie każdy jest taki zdolny (na przykład ja…). Nie ma się jednak co martwić, bo w Internecie jest sporo darmowych wzorów z pewnego źródła. Korzystając z nich nie musimy się obawiać, że okradamy twórcę z jego własności intelektualnej.

Zapraszam Was na mały przegląd stron, z których można pobrać darmowe wzory. W większości są one po angielsku i są to opisy, a nie schematy. Dla wzorów anglojęzycznych jest to norma, w Polsce ciągle się tego uczymy.
Czego nie znajdziecie w moim zestawieniu? Pinteresta. To portal z inspiracjami, ale trudno na nim zweryfikować, czy dotarliśmy do źródła i czy dany wzór jest na pewno darmowy.
Nie będzie również stron rosyjskojęzycznych. Z całym szacunkiem dla naszych słowiańskich braci, ale mają jeszcze bardziej swobodny stosunek do prawa autorskiego niż Polacy. Co im wpadnie w ręce to publikują. Płatne, niepłatne, z książek, z PDFów, z gazet… Bez różnicy.
Co w takim razie będzie? Głównie strony producentów włóczek - bo jak lepiej sprzedać motki, niż pokazując, co się da z nich wyczarować? A także portale rękodzielnicze.
Zapraszam do zapoznania się i korzystania J

·         GARNSTUDIO. To chyba pierwsze miejsce, które przychodzi mi do głowy, gdy myślę o darmowych wzorach. Garnstudio to producent włóczek Drops i to właśnie na nie są przygotowywane projekty. Zalety strony? Całe mnóstwo. Po pierwsze, spora część wzorów jest przetłumaczona na język polski. Po drugie, co trudniejsze elementy są pokazane w formie filmów. Po trzecie bardzo duża dostępność włóczek Drops w Polsce, dzięki czemu odpada nam przeliczanie, ile motków będziemy potrzebować. Dodatkowo co sezon, a więc dwa razy do roku, na stronie prowadzone jest głosowanie na projekty, do których będą spisywane wzory. Każdy ma możliwość oddania 10 głosów. Dodatkowo są robione cykliczne wydarzenia, jak kalendarz adwentowy, czy wielkanocny. Jednak trzeba uważać przy robieniu ze wzorów, bo zdarzają się błędy. Co na tej stronie znajdziemy? Głównie ubrania i dodatki. Trochę zabawek. Ale naprawdę tylko trochę…

·         YARNSPIRATIONS – sklep z włóczkami i wzorami. Chociaż te ostatnie są w dużej mierze darmowe. Na stronie znajdziemy zarówno wzory na druty, jak i na szydełko. Dla dzieci, niemowląt, kobiet, mężczyzn, a nawet dla psa, czy kota. Wszystko jest podzielone na kategorie, można łatwo wyfiltrować, to na czym nam zależy. Można od razu zamówić właściwe włóczki do projektu. Jeśli się mieszka w USA albo Kanadzie^^. Wzory oczywiście po angielsku.

·         LOVECROCHET – kolejna strona sklepu z włóczkami, która oferuje przebogatą ofertę wzorów. I to dużo z nich jest darmowych. Podobnie jak w przypadku YARNSPIRAIONS możemy od razu zamówić potrzebne materiały. Bardzo mi się taka opcja podoba, czekam, że któryś z polskich sklepów wpadnie na ten pomysł! Nie są to wzory przygotowywane przez sam sklep, lecz przez producentów włóczek, ale to i tak dobre rozwiązanie, w jednym miejscu mamy wszystko. Wzory ponownie po angielsku i na pełen przekrój: od dziecka po męża.

·         REDHEART – kolejny producent włóczek, który postanowił zaprezentować możliwości swoich produktów przez udostępnienie swoich wzorów. Możemy tutaj znaleźć zastosowanie dla najbardziej fantazyjnych włóczek. Filtrować możemy zarówno po typie dzianiny, jej przeznaczeniu, ale także (a może przede wszystkim?) po nazwie włóczki.

·         SIMPLY CROCHET. A co zrobić, jeśli z całej gazetki spodobał się nam jeden projekt? Jeśli to wzór z Simply Crochet, możemy mieć nadzieję, że pojawił się na ich stronie. Wydawca magazynu część wzorów udostępnia za darmo. Część wzorów z polskiego wydania można właśnie tam znaleźć.

·         HIMALAYA – producent najpopularniejszego w Polsce akrylu również ma swoje darmowe wzory. Tutaj jednak nie będzie peanów na temat wyszukiwarki. Niestety, brak podstawowego według mnie filtru: szydełko/druty, utrudnia w sposób znaczny wyszukiwanie.

·         RAVELRY – mekka dziewiarek i ich piekło. Wejdziesz i nie wyjdziesz przed północą. W pracy powinni blokować, tak jak fejsa i jutuba… Ravelry to kopalnia wzorów, zarówno darmowych, jak i płatnych. Tych przygotowywanych przez projektantki i tych od producentów włóczek. Rozbudowana wyszukiwarka pozwala na precyzyjne przekopanie się przez tysiące wzorów. Oczywiście wśród takiego bogactwa trafimy i na perły, i na różne paskudztwa, na które człowiek patrzy i myśli: ale po co… Jeśli nigdy nie korzystaliście z Ravelry i boicie się, czy dacie sobie radę, skorzystajcie koniecznie z kursu Kamili z Otulove.
Znacie te strony? Korzystacie? A może macie jeszcze jakieś inne tajne źródła? Koniecznie się nimi podzielcie, z chęcią poszukam nowych wzorów ;)

wtorek, 13 czerwca 2017

Nowości 2017 od Addi

18:50:00 0
Nowości 2017 od Addi
Ostatnio podzieliłam się z Wami swoimi przemyśleniami na temat szydełka Addi Swing, a dzisiaj zapraszam Was na krótki przegląd nowości na 2017 od Addi.



Podobnie jak poprzedni post, ten również nie jest sponsorowany.
Zdjęcia pochodzą z katalogu udostępnionego na stronie Addi.

Co roku w kwietniu Addi udostępnia na swojej stronie katalog z produktami na nowy sezon. Podobnie było i tym razem. Pominę nowości w drutach, bo nie jestem się w stanie do nich odnieść, ale kilka słów o szydełkach napiszę.



Pierwsza nowość, na którą najbardziej czekam, to addiSwing Maxi. Jak wspominałam, jednym z minusów klasycznych Swingów jest krótka część metalowa. Przy samym dzierganiu może nie jest to jakiś wielki problem, ale wystarczy, że chcemy schować nitki, czy mamy dużo narzutów i już pojawia się kłopot. Jak widać jest to kwestia znana projektantom z Addi i postanowili wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientek tworząc serię Maxi, w której część metalowa została wydłużona o około 25%. Poza tym szydełka te niczym się nie różnią od swoich klasycznych braci, mają ten sam kolorystyczny system oznaczania rozmiarów.



Kolejna nowość to addiDuett - drutoszydełko, nie mylić z drutełkiem! Jest to piętnastocentymetrowe szydełko zakończone z jednej strony na ostro, jak drut. Z pewnością może być użyteczne dla tych z nas, które szydełkową pasję dzielą z robieniem na drutach. Co prawda drutów i szydełek nigdy dość, ale jak się nie ma możliwości posiadania wszystkich wymarzonych narzędzi, taki rozwiązanie wydaje się więcej niż kuszące. Poza tym.. ten złoty kolor... moja wewnętrzna sroka krzyczy: Musisz to mieć!




A jak już mowa o drutełku... Co powiecie na piękne bambusowe szydełka z serii addiClick Hook Bamboo? Jak tylko je zobaczyłam pomyślałam, że może czas wrócić do nauki? Wyglądają bardzo elegancko i aż chciało by się je chwycić w łapki!

Obecnie żądne z powyższych szedełek jeszcze nie są dostępne w sprzedaży, ale zapewne jest to tylko kwestia czasu, kiedy będziemy mogli je kupić. Już teraz mam potwierdzone informacje, że dwie pasmanterie są zainteresowane wprowadzeniem ich do swojej oferty, są to Kamart oraz Mila Druciarnia. Część nowości w swojej ofercie ma już e-dziewiarka.
A czy Ty czekasz na któreś z tych cudeniek?

sobota, 20 maja 2017

Addi Swing - szydełka idealne?

17:54:00 1
Addi Swing - szydełka idealne?
Pamiętacie swoje pierwsze szydełko? Ja tak. Nie było to nic odziedziczonego po babci czy mamie, po prostu wygrzebane w szufladzie z przyborami krawieckimi, więc takie powiedzmy - niczyje. Nie było żadnego mistycznego objawienia, światła bijącego od niego, ot - drut z haczykiem. Szydełkowanie miało być częścią mojej rehabilitacji po złamaniu ręki. I tak się jakoś zaczęło.
Przez długi czas moje wyobrażenie o szydełkach było dosyć proste: grubszy drut z haczykiem, żadne tam rączki, święcące bajery. Ba, byłam święcie przekonana, że większych jak 2,0 nie ma.
Ale z czasem zaczęłam bardziej wsiąkać w dzierganie, a i sam rynek dziewiarski w Polsce znacznie się rozrósł i okazało się, że wybór jest przeogromny. A w ostatnim czasie, jakby w tych żłobach osiołkowych było mało, doszło jeszcze Aliexpress - pogromca portfeli.
Łatwo się domyślić, że wcześniej, czy później zaczęłam się rozglądać za narzędziami z wyższej półki. W końcu komfort pracy, gdy te parę godzin dziennie się spędza z szydełkiem w ręku, jest bardzo istotny.
Podczas gdy dziewczyny robiące na drutach mają bardzo duży wybór narzędzi z sektora nazwijmy go premium, my, szydełkujące, mamy ograniczone pole działania - albo Clover w wersji zwykłej lub Amour, albo Addi Swing.

Większość dziewczyn jest zachwycona właśnie Cloverami. Sporo jest głosów, że Addi Swing nie każdemu leżą, bo specyficznie profilowane.
Jak się domyślacie po tytule wpisu, zdecydowałam się na Swingi. Czemu? Nie wiem. Nie jestem w stanie podać Wam żadnego logicznego wyjaśnienia, czemu zdecydowałam się właśnie na nie, a nie na Clover.
Z pewnością nie z powodu wyglądu, bo, nie oszukujmy się, jest dosyć specyficzny. Mój Luby, jak je pierwszy raz zobaczył, zapytał, czemu mam szydełko w rączce po szczoteczce do zębów, także tego... 
I nie jest to też cena, ponieważ w obu wypadkach jest zbliżona - około 30,00zł za sztukę (nie licząc większych rozmiarów).
Jedynym wyjaśnieniem zatem jest to, że te szydełka są w mniejszości.
Jak zatem wyglądają Addi Swing?

Całkowita długość szydełka to 16cm, z czego 2,5cm to część metalowa, resztę stanowi rączka.
Sama rączka jest dosyć gruba, plastikowo-gumowa, dzięki czemu szydełko nie ślizga się w ręku. Na górze znajduje się nazwa firmy oraz numer szydełka. Nie ma obaw, że napisy się zetrą, gdyż zostały najpierw wytopione w plastiku, a przestrzeń, która powstała została wypełniona gumą. Ponadto powyżej znajduje się otwór o bliżej nie określonym przeznaczeniu. Nie jest zrobiony na wylot, więc raczej odpada zrobienie sobie szydełkowego naszyjnika.
Rozmawiarówka zaczyna się od 0,5, a kończy na 8,0. Żeby było łatwiej znaleźć właściwy numer szydełka, te powyżej 2,0 mają różne kolory,
Jaka jest moja opinia na ich temat? Początki były trudne, musiałam się przyzwyczaić do tej krótki części metalowej. Ale obecnie, gdy mam coś dziergać innym szydełkiem, dopadają mnie lęki. Lęki o mój portfel - bo skoro nie mam jakiegoś szydełka w wersji Swing, to muszę to koniecznie nadrobić! 
Ale to nie jest tak, że nie dostrzegam żadnych wad.

Po pierwsze zdaję sobie sprawę, że nie każdemu takie profilowanie przypadnie do gustu, wszystko zależy od sposobu trzymania szydełka. Ja trzymam tak i mi pasują:


Po drugie - guma. Dopóki elementy gumowe są w ciemniejszych kolorach jest w porządku, ale te jasne szybko się brudzą i nie udało mi się znaleźć sposobu, żeby to doczyścić. Jeśli macie jakiś sprawdzony patent, to się koniecznie nim podzielcie.
Po drugie cena. Nie oszukujmy się, 30,00zł (a w przypadku większych rozmiarów ponad 40,00zł) dla wielu to może być kwota zaporowa, zwłaszcza, że na Aliexpress może mieć za to pewnie z 3 komplety. Ale z drugiej strony - przecież to inwestycja w nasze hobby i jednak zdrowie. Życie jest za krótkie, żeby je marnować na słaby akryl i złe szydełka!

piątek, 12 maja 2017

DKN #15 - wywiad z Yadis

18:22:00 0
DKN #15 - wywiad z Yadis


Kolejną osobą, która zechciała się z nami podzielić swoimi przemyśleniami o dzierganiu, tworzeniu wzorów i ich wykorzystywaniu jest Yadis. Swego czasu bardzo namieszała swoim wpisem o wycenie rękodzieła (ciągle aktualny, szczerze polecam. Jest dziewiarką totalną: sama przędzie wełnę, farbuje i tworzy z niej wspaniałe prace. Brakuje tylko owiec i alpak, żeby wszystko mogła robić od zera! Powoli przymierza się również do publikacji swoich wzorów! A ponieważ blog to za mało, ruszyła również na podbój YouTube'a.
Zajrzyjcie do niej koniecznie, na bloga i na YT


Wszystkie zdjęcia w poniższym wpisie są własnością Yadis.
  • Jak długo dziergasz? Jak to się zaczęło?
Dziergać na drutach zaczęłam w 2009 roku, dużo dłużej robię na szydełku. A zaczęło się z oszczędności - jako biednej studentki nie stać mnie było na wspaniałe estońskie szale, do których wówczas wzdychałam. Uznałam więc, że nauczę się robić na drutach i sama sobie taki zrobię. Jakoś do tej pory mi się to nie udało, chociaż od tego czasu dużo projektów mam już na koncie :D



  • Częściej korzystasz z wzorów, czy tworzysz własne projekty?
Im dłużej dziergam, tym częściej korzystam z gotowych wzorów - czasem chcę mieć coś dokładnie takiego jak na zdjęciu, a czasem po prostu nie chce mi wywarzać otwartych drzwi i samodzielnie rozgryzać wzoru. Kiedyś znacznie częściej próbowałam kombinować na własną rękę, ale nie zawsze kończyło się to happy endem, a przy ograniczonym czasie na dzierganie żal mi go na nietrafione projekty, które potem trzeba pruć…



  • Czym się kierujesz przy wyborze wzorów?
Czasem to miłość od pierwszego wejrzenia, czasem małżeństwo z rozsądku. Zdarza mi się szukać wzorów pod konkretną grubość i ilość włóczki, którą mam w zasobach lub pod konkretny rozmiar drutów, którego planuję użyć. Ale niekiedy po prostu zobaczę coś wyjątkowo pięknego i koniecznie muszę to mieć! We wzorach szukam przede wszystkim prostoty okraszonej odrobiną kreatywności, pięknych akcentów, połączeń kolorystycznych, drobiazgów i wykończeń, które zmieniają zwykłą rzecz w coś unikalnego i absolutnie wyjątkowego.



  • Jak często korzystasz z wzorów płatnych lub dostępnych w prasie branżowej?
Z prasy robótkowej nie kupuję w ogóle, moim jedynym źródłem wzorów jest Internet, okazjonalnie potrafię się skusić na sprowadzanie książek z wzorami z zagranicy. Baza darmowych wzorów jest ogromna, zazwyczaj z nich korzystam, najczęściej w języku angielskim. Kupuję wzory, kiedy na pierwszy rzut oka nie jestem w stanie wymyślić jak dany przedmiot jest zrobiony, czasem też potrafią mnie zachwycić poszczególne elementy projektu - wykorzystane ściegi, wykończenia, konstrukcja czy gra kolorów. Zawsze korzystam z gotowych wzorów, gdy dziergam swetry, bo to za dużo pracy, by marnować czas na bezsensowne kombinowanie i później prucie, jeśli mogę go uniknąć. Jako ciekawostkę powiem, że nie skorzystałam z większości kupionych przeze mnie wzorów - zazwyczaj zaczynałam natychmiast po zakupie, ale później zabrakło mi włóczki, albo zmieniłam koncepcję, albo nie miałam dość czas, albo inna dzianina zajęła moją uwagę. Ale nie żałuję tych zakupów, po prostu czekają w kolejce na właściwy moment i odpowiednią włóczkę.



  • Czy uważasz, że wzory dostępne w Internecie są za drogie?
Ogólnie rzecz biorąc dzierganie to drogie hobby - włóczka, druty, dodatkowe akcesoria nie są tanie i ciągle ma się ich za mało :D W przypadku wzorów też tak jest - te, które kupuję kosztują zazwyczaj 30-40 zł za sztukę, ale w zamian otrzymuję instrukcję, która pozwala mi krok po kroku realizować plan, podążać ścieżką, którą projektant dla mnie przygotował. A to znaczące przyspieszenie pracy - ktoś już się za mnie pomęczył, przeliczył rozmiar, potrzebne oczka, układanie się wzoru, pruł i dziergał tak długo aż wszystko do siebie pasowało, więc ja już nie muszę. Po prostu siadam i dziergam sweter, chustę czy czapkę, którą wcześniej widziałam na zdjęciu. Poza tym kupując wzór wyrażam moją wdzięczność, czy nawet zachwyt dla umiejętności i pomysłowości autora - to taki mój sposób na powiedzenie im „dziękuję”.



  • Czy próbowałaś kiedyś spisać swój wzór, żeby udostępnić go innym?
Tak próbowałam! I to jest strasznie pracochłonne i czasochłonne! Myślę, że większość ludzi w ogóle nie zdaje sobie sprawy ile to trwa i o jak wielu rzeczach trzeba po drodze pamiętać. Opowiem wiec jak to wygląda u mnie. Oczywiście zaczyna się od inspiracji, pomysłu albo potrzeby - u mnie zazwyczaj od tego ostatniego. A więc postanowione - potrzebuję czapki! Rzucam się więc na poszukiwania włóczki w moich pudłach, aby ułatwić sprawę załóżmy, że znalazłam i obyło się bez zakupów, więc od razu druty w dłoń. Ale takiej całkiem zwyczajnej czapki to ja nie chcę, kombinuję więc ze wzorem. Próbka numer jeden, prucie, próbka numer dwa, prucie, próbka numer trzy, ok, może być. W międzyczasie minęły już ze dwa dni, a ja jeszcze nawet nie zaczęłam… Ale teraz już ruszam z kopyta - przeliczam oczka i dziergam, dziergam, dziergam… Zakładam, że idzie gładko i bez potknięć, więc dwa dni później zbliżam się do finału. Zostało jeszcze najtrudniejsze - trzeba ładnie ukształtować górę czapki odpowiednio ujmując oczka. No to dziergam dalej, ale nie jest tak jak powinno być. Więc pruję, sprawdzam sposoby odejmowania oczek w książce, dziergam jeszcze raz. Ok, jest super - jednocześnie właśnie mija tydzień odkąd zdałam sobie sprawę, że potrzebuję czapki… Więc jeszcze tylko pranie, blokowanie, sesja zdjęciowa, edycja moich odręcznych notatek do formy zrozumiałej dla innych, konsultacja z grafikiem, żeby plik z wzorem był nie tylko użyteczny, ale też ładny, no i na koniec publikacja :) Powyższa historia wcale nie jest wyssana z palca, to opis moich doświadczeń z niedawnego projektu, sama prawda. Szczerze przyznam, że dotychczas mimo kilku podjętych prób zawsze zatrzymuję się na którymś z ostatnich kroków. Mam jednak nadzieję, że wkrótce się to zmieni! Ale dzięki własnym doświadczeniom projektowym tym bardziej rozumiem i doceniam trud, który w swoją pracę wkładają projektanci dzianin.



  • W jaki sposób można zapobiegać bezprawnemu udostępnianiu płatnych wzorów? Co możesz poradzić osobom, które uważają, że wzory są drogie?
Kradzieże wzorów, bo trzeba rzeczy nazywać po imieniu, to poważny problem nie tylko w Polsce. Wydaje mi się jednak, że u nas wciąż wynika to zazwyczaj z niewiedzy, braku świadomości - dlatego trzeba edukować, uczyć, uczulać, pokazywać problem, mówić o tym, a nie zamiatać pod dywan. Drugim powodem są po prostu finanse - dzierganie nie musi być hobby dla zamożnych Pań, ale kiedy nie ma pieniędzy na płatne wzory spokojnie można polegać na darmowych, których jest naprawdę dużo i jest z czego wybierać. Brak pieniędzy nie uzasadnia kradzieży!



Osobiście trochę przez palce patrzę na wspólne zakupy, kiedy kilka pań składa się na wymarzony wzór. Sama z tego nie korzystam, bo zazwyczaj pożądam nowości na Ravelry, które nie zdążyły jeszcze zdobyć popularności oraz nietypowych dzianin, ale rozumiem, że jest to droga dla pewnej grupy dziewiarek. Ale w tym wypadku ktoś przynajmniej wie, że za czyjąś pracę należy się zapłata, przynajmniej chce dobrze, w miarę swoich możliwości. O ile taki wzór nie stanie się później dobrem publicznym, udostępnianym każdemu chętnemu, to nic złego moim zdaniem się nie dzieje - podobnie jak legalnie kupioną książkę czy płytę mogę komuś pożyczyć, tak mogę też udostępnić komuś bliskiemu wzór, który kupiłam. I taki układ rozumiem zarówno jako dziewiarka, jak i jako przyszła projektantka. Nie jestem w stanie tego zaakceptować jedynie w sytuacji, kiedy ktoś zarabia na tworzeniu dzianin.


Jeśli chodzi o osoby, które narzekają na ceny wzorów, to recepta na to jest bardzo prosta - niech spróbują raz przygotować własny wzór, przejść przez wszystkie punkty wymienione przeze mnie powyżej, myślę że to zakończyłoby marudzenie. Jako poradę mogę podać sposoby, które ja stosuję, by dostawać darmowe (lub tańsze) wzory od moich ulubionych autorów - jestem zapisana do ich newsletterów, śledzę strony na Facebooku, zdarzyło mi się też zgłaszać się do testowania wzorów, chociaż akurat z tego sposobu korzystam rzadko, bo ze względu na pracę zawodową trudno jest mi się zmieścić w wyznaczonych terminach, a nigdy nie chcę zawieźć projektantki. Dla osób władających kilkoma językami jest jeszcze dostępna opcja tłumaczeniowa, ale na ten sposób dotychczas się nie porwałam, bo co innego rozumieć i dziergać samemu, a co innego rozumieć i tłumaczyć innym jak dziergać. 


Dziękuję serdecznie Yadis za udzielenie wywiadu, a Wam za czas poświęcony na przeczytanie :)

czwartek, 27 kwietnia 2017

#DKN 14 - wywiad z Lala Nova Design

17:48:00 0
#DKN 14 - wywiad z Lala Nova Design

Jeszcze parę miesięcy temu moje wyobrażenie o polskich projektantkach dzianin ograniczało się do dziewczyn robiących na drutach. Sami mieliście się okazję przekonać już, jakie to zdolne bestie.
Ale byłam w błędzie... Jest tyle zdolnych kobietek robiących na szydełku, które nie ograniczają się tylko do odtwarzania wzorów. Jest pełno takich, które nie dość, że tworzą piękne rzeczy z głowy, ale jeszcze swoje wzory udostępniają innym! Kolejną bohaterką cyklu "Dziergam - nie kradnę" jest Lala Nova, czyli Gosia Koszewnik. Dziewczyna o zdolnych rękach i złotych rękach. Nie dość, że tworzy cuda, to jeszcze razem z Anią, Anitą, Asią, Magdą i Marią aktywnie tworzy Kramik Anielskiej Pomocy, który obecnie w ramach licytacji różnych cudeniek, zbiera środki na wsparcie Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego w Lęborku. A Gdyby tego było mało, Gosia napiała specjalny wzór aniołka, dzięki któremu powstają małe cuda na aukcje.
Oprócz stworzenia i wspierania Kramiku, Gosia dzierga ośmiorniczki dla wcześniaków w Anglii, gdzie obecnie mieszka. 
Dodatkowo dba o jakość prac wykonywanych według jej wzorów wydając cerytifkat "Lalka z sercem", dla rękodzielników, których prace wykazują się nie tylko szczególną starannością, ale przede wszystkim sercem włożonym w ich wykonanie. 
A co jeśli ktoś miałby jakikolwiek problem ze wzorem od Lali? Nic prostszego - jest specjalna grupa na Facebooku: We love Lala Design, gdzie można dzielić się swoimi problemami z wykonaniem, a przede wszystkim chwalić swoimi wzorami od Gosi.
Koniecznie zajrzyjcie na jej fanpage i do sklepu na Etsy! A żeby jeszcze bardziej skusić, to na zachętę powiem, że wzory są również po polsku :)
Zapraszam serdecznie na wywiad!



Wszystkie zdjęcia we wpisie są własnością Małgorzaty Koszewnik.  

1. Jak długo dziergasz? Od czego się zaczęło? 
Dziergam od dziecka, nauczyłam się pierwszych słupków mając 7 lat. Pamiętam, że zakochałam się w koronkach szydełkowych mojej babci. Godzinami przeglądałam babciny ogromy zielony kufer, w którym babcia miała pościel, obrusy, serwetki, ściereczki, chusteczki i wszystko było pięknie, zdobione szydełkowymi koronkami i haftem. Widziałam jak moje babcia i mama dziergają i też tak chciałam. Wiele lat dziergałam w ukryciu, ponieważ szydełkowanie nie było modne i „cool”. Jako nastolatka nie chciałam być wyśmiewana i wszystkie moje prace szły „do pudełka”, a wówczas wszystkim się wydawało, że na szydełku można zrobić wyłącznie brzydkie skarpety i czapki. Cieszę się, że dziś dzierganie jest modne i każdy może się tego nauczyć, jeśli tylko chce. Cieszę się, że mogłam wyjść z cienia i pokazać światu, że ja to umiem i kocham. Cieszę się, że coraz bardziej ludzie doceniają ręcznie robione przedmioty, bo one są piękne i wieczne – nie to co fabryczna tandeta. Uwielbiam uczyć się nowych rzeczy, doskonalić swoje umiejętności i tak w poszukiwaniu nowych wyzwań 4 lata temu trafiłam do japońskiego „raju” z amigurumi – oczywiście w internecie. Oczu nie mogłam oderwać i zaczęłam poszukiwania filmików, kursów jak to się robi, trafiłam na fb do grup o tej tematyce i wsiąkłam, uzależniłam się od tego całkowicie. 

2. Kiedy przestało Ci wystarczać odtwarzanie pomysłów i zaczęłaś tworzyć własne wzory? 
Właściwie to nigdy nie bawiło mnie odtwarzanie wzorów. Początkowo robiłam zupełnie „z głowy” , ale te pierwsze dzieła mnie nie do końca zadowalały. Wiadomo, uczyłam się. Na początku nawet nie wiedziałam jak czytać opisy, wyglądały jak jakiś nieludzki szyfr, szczególnie te obcojęzyczne. Postanowiłam skorzystać gotowych schematów (trzech), żeby po prostu się nauczyć. Owszem, wykonane z tych wzorów maskotki były piękne, ale jakieś takie „nie moje”. Jak już się nauczyłam jak się czyta i pisze wzór, zaczęłam zapisywać to co sama robiłam. 

3. Kiedy pojawił się pomysł, żeby zacząć się dzielić wzorami? Kiedy stwierdziłaś, że można je sprzedawać? 
Pierwszy swój wzór na malutką laleczkę robioną z kordonka udostępniłam na grupie o tematyce amigurumi na fb. Powiem, że miałam ogromna satysfakcję kiedy ktoś wrzucił zdjęcie laleczki z mojego wzoru , a niezwykle dopingujące do dalszej pracy były miłe komentarze. Ale te moje pierwsze „ami” i wzory były niezbyt doskonałe i sama widziałam, że jeszcze wiele nauki przede mną. Ćwiczyłam, poszukiwałam nowych „sztuczek” i tak powstał projekt oraz wzór na mojego Misia Tulisia. Kiedy wstawiłam zdjęcie misia na grupie posypały się same miłe komentarze i między innymi padło pytanie „kiedy będzie można kupić wzór?” i to już było dla mnie wielkim zaskoczeniem i wielka dumą, że ktoś chce zapłacić za moją pracę. Zastanawiałam się długo czy zacząć sprzedawać wzory, szukałam informacji jak to wygląda pod względem formalnym, jakie są ceny, koszty itp. Policzyłam sobie, że nie ma z tego „kokosów”, ale moje hobby jednak sporo kosztuje i pomyślałam, że czemu nie spróbować to przynajmniej zwróci mi się za materiały. I tak zaczęłam sprzedawać.

4. Skąd bierzesz pomysły na nowe projekty? Jak wygląda proces samego wymyślania?
Powiem szczerze, że nie poszukuję specjalnie nowych pomysłów, one jakoś mi same przychodzą do głowy w najmniej oczekiwanych momentach. Pomysł potrafi mi wpaść do głowy podczas rozmów ze znajomymi i przyjaciółmi, nawet takich nie związanych zupełnie z moim hobby rzeczach. Rozmowa o kolorach, kształtach, pięknych widokach, rzeczach , wrażeniach, o dzieciach, zakupach i takich innych codziennych sprawach wystarczy, by mi w głowie zaświtał jakiś nowy pomysł. Czasami myśl przychodzi mi w trakcie tworzenia bieżącego projektu. Zdarza mi się też zainspirować zdjęciami w internecie (nie koniecznie szydełkowymi). Nieraz wystarczy, że zajdę do pasmanterii i zachwycę się jakąś włóczką, koronką czy guziczkiem i już widzę co chcę zrobić. I tak właśnie napływają mi pomysły, czasami nawet kilka naraz i nie wiem od którego zacząć :D

 5. Jak wygląda proces tworzenia wzoru? Jak długo trwa?
Kiedy mam już wizję tego co chciałabym zrobić staram się sobie ją naszkicować lub nawet tylko niektóre jej elementy, tak aby było łatwiej przenieść to w rzeczywisty wymiar 3D. Dobieram materiały, dodatki i biorę się za szydełkowanie, podczas którego zapisuję każdy przerobiony rząd. Pierwowzór zapisuję ręcznie w zeszycie lub na różnych karteczkach. Jeśli coś pójdzie nie tak , trzeba część pracy spruć i zacząć od nowa, pamiętając o zmianie zapisu – czasami nawet wielokrotnie. W tym samym czasie trzeba cały czas liczyć i zastanawiając się ile rzędów, ile oczek, gdzie dodać, gdzie odjąć, gdzie skręcić, gdzie zakończyć. Po utworzeniu bazy przychodzi czas na najprzyjemniejszy dla mnie etap, czyli nadanie charakteru – opracowanie szczegółów, dodatków, które nadadzą pracy ostateczny wygląd. W tak zwanym międzyczasie trzeba zrobić jeszcze setki zdjęć, z każdego etapu tworzenia. Zdjęcia trzeba wybrać, odpowiednio opracować graficznie. Później wszystko nanieść na wzór do dokumentu, dodać opisy i wyjaśnienia. Nie potrafię jednoznacznie określić czasu, bo to zależy od wielu czynników. Ja czasami zostawiam na dzień czy dwa pracę nad projektem gdy nie mogę znaleźć jakiegoś rozwiązania, które by mnie zadowoliło. I olśnienie potrafi przyjść w najmniej oczekiwanym momencie, w autobusie, w kolejce do lekarza czy w sklepie. Wtedy muszę tę genialną sekwencję oczek gdzieś zapisać, żeby nie wypadła mi z głowy zanim wrócę. Ludzie czasem patrzą na mnie jak na wariatkę, widząc jak zapisuje w pośpiechu na ręku lub chusteczce do nosa jakieś dziwne znaczki ….. Nie potrafię określić konkretnie czasu powstawania wzoru, ale jest to wiele godzin i dni spędzonych nad robótką, kartkami i komputerem. 

6. Ile osób zazwyczaj testuje wzór? Jak długo trwa testowanie? 
Na początku sama sprawdzałam swoje wzory, ale zajmowało mi to wiele czasu i nie zawsze było efektywne, ponieważ własne błędy jest najtrudniej zauważyć. Pisząc wzory dla innych trzeba wziąć pod uwagę jak sformułowane są opisy, tak aby każdy niezależnie od stopnia zaawansowania mógł je dobrze rozumieć. Dlatego też teraz mam dwie osoby testujące z różnym doświadczeniem. Jestem bardzo zadowolona tym bardziej, że dziewczyny są jednocześnie fankami moich projektów. Jeśli chodzi o czas to nie ma wyznaczonych sztywnych terminów, dziewczyny testują wtedy kiedy maja na to czas i ochotę, ale mam o tyle komfortową sytuację, że one jako fanki moich projektów od razu się za to zabierają i zrobienie wzoru przez obie nie trwa zazwyczaj dłużej niż 2 tygodnie. 

7. Ile czasu zajmuje Ci przygotowanie wzoru do publikacji – obróbka graficzna, zdjęcia, edycja tekstu? 
Przygotowanie wzoru do publikacji jest dość żmudnym, czasochłonnym zajęciem i przyznam, że chyba jest to etap, który lubię najmniej. Trzeba to zrobić dobrze, wybrać odpowiednie zdjęcia z setek zrobionych w trakcie pracy. Przepisać tekst, uzupełnić o notatki, wyjaśnienia. Nie umiem konkretnie powiedzieć, ale generalnie zajmuje mi to większą część całego czasu poświęconego na tworzenie wzoru, jakieś 60-70% w zależności od stopnia skomplikowania danej pracy. 

8. Obiektywnie: czy uważasz, że ceny wzorów dostępnych na ravelry są odpowiednie? 
Nie potrafię ocenić, ponieważ nie korzystam z raverly, korzystam natomiast ze strony etsy.com – tam nie spotkałam się z nieodpowiednimi cenami wzorów, ale też specjalnie teraz tego nie śledzę. 

9. Co sądzisz o kradzieży wzorów – gdy jedna osoba w sposób legalny nabywa Twoją pracę i udostępnia ją za darmo innym?
To bardzo trudne pytanie, bo wywołuje we mnie wiele emocji. Ja widzę problem w tym, że ludzie nie są świadomi nawet tego, że sami sobie „psują rynek”. Bo niech każdy zada sobie pytanie: Dlaczego ja kupuje ten czy ten wzór? Zdawałoby się, że odpowiedź jest prosta: Chcę mieć wyjątkowy przedmiot, samodzielnie wykonany. Nie jest ważne w tym momencie, czy ktoś chce go sprzedać czy podarować czy zrobić dla siebie, bo w momencie wpuszczenia wzoru w nielegalny obieg wychodzi on w tam w wielu tysiącach egzemplarzy – czyli przestał być wyjątkowy, każdy go ma lub może mieć. Więc pytanie: Jaki to miało sens? Stracone pieniądze i stracone prawo do posiadania wyjątkowej oryginalnej rzeczy, wychowaliśmy za własne pieniądze setki, tysiące konkurentek, które teraz mając wzór za darmo zrobi na sprzedaż maskotkę taniej niż my. Wkrótce rynek rękodzielniczy zalewa cała masa takich samych maskotek i można je kupić jak w jakiejś sieciówce. Jeśli ktoś za własne pieniądze i na własne życzenie pozbywa się wszelkich korzyści na rzecz innych anonimowych ludzi to jedyne co się ciśnie na usta… (niech każdy sobie dopowie). I właśnie najdziwniejsze jest to, że te osoby nie widzą zupełnie własnej straty, nawet jeśli nie myślą o tym, że to jest po prostu kradzież i postępowanie niezgodne z prawem. I tu pojawia się ta druga strona, która ma straty – autor, który pracuje nad projektem wiele godzin, dni i tak naprawdę nie jest w stanie zarobić na materiały do kolejnych projektów. A wiem to z praktyki, bo gdy wystawiam zapowiedź wzoru, to pod postem pojawia się kilkadziesiąt komentarzy, z pytaniami kiedy będzie można kupić wzór…. No cóż, po wystawieniu wzoru w sklepie sprzedają się dwa, trzy egzemplarze…… i wnioski nasuwają się same. 

Najbardziej boli mnie to, że to Polki Polkom takie rzeczy robią, koleżanki z grupy, wiedząc doskonale ile się o tym mówi, a jeszcze potrafią pisać mi, że podziwiają moja pracę bo same nigdy by wzoru nie umiały napisać, a następnie kradną kolejny wzór (może nie mój, ale inny autor też się napracował nad jego stworzeniem). Boli mnie taki całkowity brak świadomości i szacunku do czyjejś pracy. Jeśli spotykam post na fb, w którym ewidentnie widać, że ktoś nielegalnie rozpowszechnia piracki wzór – zwracam uwagę, zgłaszam post, reaguję…. Ale ręce mi opadają jak na mój komentarz, ze jest to płatny wzór i nie powinien być tu rozpowszechniany – wylewa się natychmiast na mnie fala obelg i epitetów, tak jakbym to ja zrobiła coś złego i niezgodnego z prawem, a nie osoby które kradną wzory i je rozpowszechniają. Jeśli będę chciała się podzielić wzorem, to się podzielę, ale nikt nie ma prawa robić tego za mnie bo to moja własność. Bardzo drażnią mnie teksty bardzo często pojawiające się na fb, typu „podziel się wzorem”, „użycz wzoru” czy inne tym podobne. Własność intelektualna jest dokładnie taka samą własnością jak materialna. Obie własności maja jednakową wagę, to może zacznijcie „użyczać” samochód czy mieszkanie sąsiada – co za różnica, wystarczy poprosić sąsiada o kluczyki. .. Podsumowując, jest to zjawisko tak ogromne, nie do opanowania i rozlane na cały świat, że autorzy wzorów nie są w stanie z tym walczyć, ani tego opanować. Wielu z pewnością, tak jak i ja, wielokrotnie zastanawiało się nad sensem tej pracy. Szkoda naszego czasu, zaangażowania, serca wkładanego w każdy projekt. Moje projekty są wyjątkowe i chcę, żeby takie zostały. Niestety walka z piractwem jest trudna, jak walenie głową w mur, a niewiele osób przyjmuje argumenty do wiadomości. 


Serdecznie dziękuję Gosi, za podzielenie się swoimi przemyśleniami.
Przyznajcie sami... cudowne są te lale ;)

czwartek, 20 kwietnia 2017

DKN #13 - wywiad z Pauliną Foryś

20:49:00 1
DKN #13 - wywiad z Pauliną Foryś
Dzisiaj zapraszam Was na wywiad z Pauliną Foryś. To kolejna osoba, którą poznałam dzięki akcji "Dziergam - nie kradnę". 
Paulina to dosyć specyficzny przypadek, bo nie korzysta ze wzorów, sama je tworzy, ale nie udostępnia. A tworzy piękne rzeczy! Jej szydełkowe interpretacje postaci ze świata popkultury wywołują u mnie szeroki uśmiech i myśl: ja też tak chcę!
I żeby tego wszystkiego było mało, Paulina dzierga od 2,5 lat! Taka zdolna bestia!

Wszystkie zdjęcia umieszczone we wpisie są własnością Pauliny Foryś i bez jej zgody nie można ich rozpowszechniać.

Jak długo dziergasz? Od czego się zaczęło?

Zabawę z szydełkowaniem zaczęłam jakieś 2,5 roku temu. Pierwszym projektem, który skończyłam i dzięki któremu jednocześnie „wsiąkłam” w szydełko, były ocieplacze na dłonie. Przez pewien czas robiłam tylko je, aż wkrótce niemal każda z pań w moim otoczeniu miała komplet. Wtedy jedna z moich przyjaciółek zaszła w ciążę, a ja zaczęłam zastanawiać się nad prezentem dla maluszka. I tak zaczęła się moja miłość do Amigurumi, która trwa do tej pory :).



Kiedy przestało Ci wystarczać odtwarzanie pomysłów i zaczęłaś tworzyć własne wzory?

Z zawodu jestem plastykiem, z zamiłowania grafikiem komputerowym. Zawsze ceniłam sobie oryginalność, czego moja branża właściwie wymaga. Dlatego, gdy poczułam się już pewniej w szydełkowaniu, zaczęłam nieśmiało tworzyć własne projekty. Moim ulubionym tematem jest postać kobieca, stąd tworzę głównie lalki.

Skąd bierzesz pomysły na nowe projekty? Jak wygląda proces samego wymyślania?

Osobiście do złapania inspiracji wystarcza mi jakiś nawet najmniejszy element. Moje lalki nie są raczej przeznaczone do zabawy, dlatego mam wolne pole do popisu. Interesuję się rękodziełem, lubię łączyć materiały i media. Przy tworzeniu lalki, staram się wykorzystać jak najwięcej swoich umiejętności. Prywatnie nie jestem raczej bardzo zorganizowaną osobą, ale jeśli o tworzenie chodzi, to zanim przystąpię do dziergania, lubię sobie najpierw narysować moją lalę i dopowiedzieć do niej historię. Jest mi wtedy łatwiej „zaprzyjaźnić” się z projektem. Gdy projekt wizualny jest gotowy, rozpisuję sobie materiały potrzebne do jego skończenia. Jeśli wymaga jakiegoś dodatkowego przygotowania np. wcześniejszego uprania i wyczesania wełny z alpaki, też uwzględniam to w planie działania. Niczego tak nie cierpię, jak nagłego braku włóczki czy wełny w połowie robótki :).



Obiektywnie: czy uważasz, że ceny wzorów dostępnych na ravelry są odpowiednie?

 Z tym mam problem. Korzystam z innych serwisów jak Etsy czy Amigurumipatterns. Na Ravelry jeszcze nic nie kupowałam właśnie z tego powodu, że cena wzoru rzadko idzie w parze z jakością. Mi osobiście ciężko znaleźć coś co by odpowiadało mojemu gustowi, a jednocześnie nie było ko(s)micznie drogie. Jednak nie mam problemu z zapłaceniem większej sumy, jeśli wzór projektu naprawdę wygląda na staranny i skomplikowany. Dobrym przykładem zarówno jeśli chodzi o cenę, jak i jakość są wg mnie wzory od Lalylala.

Co sądzisz o kradzieży wzorów – gdy jedna osoba w sposób legalny nabywa Twoją pracę i udostępnia ją za darmo innym?
Uważam, że nie jest to fair wobec twórcy wzoru. Zwłaszcza, że ktoś kto dzierga powinien zdawać sobie sprawę jak trudno spisać i przygotować taki wzór. To jak z każdą inną rzeczą. Kopiowanie obrazów, gier czy filmów i udostępnianie ich dalej jest przecież nielegalne, więc dlaczego inaczej miałoby być z wzorami?   



Częściej korzystasz z wzorów, czy tworzysz własne projekty?
To zależy. Jeśli wykonuję coś na zamówienie i nie jest to lalka, to wtedy posiłkuję się wzorem lub wzorami. Ze zwierzętami słabiej sobie radzę, niż z postacią ludzką. Jeśli robię coś dla siebie (lub dla osoby która zażyczy sobie fan art wybranej postaci), to jest to zwykle lalka i wtedy tworzę własny projekt.

Czym się kierujesz przy wyborze wzorów?  
 Przy wyborze kieruję się głównie własnym gustem, chyba że mam dokładne wytyczne od klienta. O ostatecznym zakupie decyduje staranność wykonania no i ogólna estetyka Amigurumi. Jeśli wzór spełnia te wymagania, to jestem w stanie przeboleć nawet większą cenę (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku). Cenę wzoru doliczam do rachunku za zamówienie.



Jak często korzystasz z wzorów płatnych lub dostępnych w prasie branżowej?
 Z prasy branżowej nie korzystam wcale, zdecydowanie częściej ze wzorów płatnych. Mam małą biblioteczkę takich wzorów, z których korzystam często. Staram się też regularnie śledzić nowości na ulubionych serwisach. Jeśli jakiś wzór lub jego element przykuje moją uwagę, to wtedy rozpatruję zakup. Średnio zdarza się to raz w miesiącu.
Czy uważasz, że wzory dostępne w Internecie są za drogie?
 Często tak jest. Jeśli wzór wygląda na wart swojej ceny i taki, w który włożono dużo wysiłku, to nie ma problemu. Za jakość trzeba płacić. Gorzej (i tak jest zdecydowanie częściej) jeśli widać, że projekt nie jest skomplikowany, a kosztuje tyle samo co wyżej wymieniony.

Czy próbowałaś kiedyś spisać swój wzór, żeby udostępnić go innym?
Owszem. Jestem nawet w trakcie spisywania pierwszego wzoru na lalkę, nad którą obecnie pracuję. Jest to jednak ciężka praca. Nie można sobie pozwolić na drobne błędy czy niedociągnięcia. Wszystko musi być jak w zegarku, jeśli chce się, żeby ludzie ci za to płacili.

W jaki sposób można zapobiegać bezprawnemu udostępnianiu płatnych wzorów? Co możesz poradzić osobom, które uważają, że wzory są drogie?
Na temat ochrony własności umysłowej napisano już wiele. Myślę, że podstawową kwestią jest uświadomienie ludziom, że ze wzorami jest tak samo jak z filmem czy obrazem. Osoba sprzedająca swój wzór sprzedaje jednocześnie swój autorski pomysł na projekt, a rozpowszechnianie go dalej jest po prostu piractwem.
Co do osób, które uważają, że wzory są zbyt drogie mogę jedynie poradzić, by wybierały je z rozwagą, ewentualnie poczekały aż będą w przecenie. Rozumiem, że kupienie kilku wzorów naraz to spory wydatek, ale gdyby rozłożyć go np. na jeden wzór miesięcznie, to wtedy nie wychodzi tak drogo. Często sporo taniej niż pizza ;). Można również doliczyć cenę wzoru do ostatecznej ceny za maskotkę, jeśli robi się ją na zamówienie. Wtedy wzór się zwraca.

Czy i dlaczego warto kupować wzory?
Osobiście uważam, że warto. Moim pierwszym wzorem jaki kupiłam, był wzór na syrenkę Mici od Lalylala. Rzuciłam się trochę na głęboką wodę, bo jej wzory są dość skomplikowane i pracochłonne, ale to później zaprocentowało. Dużo się nauczyłam. Uważam wzory płatne za dobry sposób na naukę, gdyż ma się pewność (a przynajmniej tak powinno być), że wzór jest spisany bezbłędnie i nie wyprowadzi nas w pole. Osobom dopiero zaczynającym swoją przygodę z szydełkowaniem na początek polecałabym jednak tańsze i mniej skomplikowane wzory, bo łatwo się zniechęcić :).

Dziękuję bardzo Paulinie za odpowiedzi, mam nadzieję, że poznanie jej było dla Was taką samą przyjemnością, jak dla mnie :)




piątek, 7 kwietnia 2017

DKN #12 - wywiad z Kamilą z OtuLove, cz. II

15:42:00 0
DKN #12 - wywiad z Kamilą z OtuLove, cz. II
Dzisiaj kontynuujemy nasze spotkanie z Kamilą z OtuLove.

Pierwsza część wywiadu: KLIK






5. Jak wygląda proces tworzenia wzoru? Jak długo trwa?
Najczęściej zaczyna się od narysowania, jak to ma wyglądać. Potem w zależności na ile jestem pewna, że sposób wykonania przyniesie oczekiwany efekt, zabieram się od razu za robienie, po drodze notując szczegóły. Dalszy krok to spisanie tego wszystkiego.
Moje wzory póki co są niezbyt skomplikowane, więc piszę je równocześnie po polsku i po angielsku. Następnie poszukuję testerek.
Jak długo to trwa? Trudno powiedzieć – ja robię szybko, piszę trochę dłużej, a same testy zajmują kilka tygodni. Staram się, żeby moje wzory były zrozumiałe nawet dla poczatkujących i głównie kieruję je do polskojęzycznych dziewiarek, bo mam wrażenie, że tych wzorów jest mało.
Pod koniec testowania, sama chwytam za druty i robię jeszcze raz – tym razem wg opisu. Oczywiście nie całość, ale wersję mini. Tylko tyle, żeby sprawdzić wszystkie elementy.
Myślę, że czas od pomysłu do publikacji to nawet 3 miesiące.


6. Ile osób zazwyczaj testuje wzór? Jak długo trwa testowanie?
W moich testach bierze udział średnio 6-8 osób. Jak długo? Zależy co - chusta testowała się miesiąc, czapka 2 tygodnie.

7. Ile czasu zajmuje Ci przygotowanie wzoru do publikacji – obróbka graficzna, zdjęcia, edycja tekstu?
Ten etap jest dla mnie najgorszy. Największą zmorą jest robienie zdjęć. Nie chodzi o to, że nie umiem, czy nie lubię, bo jakieś pojęcie mam i bardzo lubię fotografować. Problemem jest to, żeby w tym czasie, kiedy ja mam czas i wenę, było odpowiednie światło i do tego osoba, która posłuży za modela. W praktyce wygląda to tak, że albo nie ma czasu, albo pogody, albo nie ma modelki, albo osoba, która ewentualnie mogłaby zrobić te zdjęcia mi, jest nieosiągalna.
Jak uda się zrobić zdjęcia, to ich obróbka to już sama przyjemność (choć wiem, że na tym polu też mam wiele do poprawy). Tekst edytuję na bieżąco, więc ostateczne szlify  i ogólny wygląd wzoru to deser.
Zajmuje to jednak sporo czasu – myślę, że trzeba to liczyć w dniach raczej, niż godzinach.
I nie da się ukryć, że żeby to miało ręce i nogi nie można iść na żywioł – trzeba sobie zaplanować – co, kiedy i do kiedy ma być gotowe. I półśrodki się nie sprawdzą – nawet świetny wzór bez dobrych zdjęć zginie w tłumie. Słabo napisany, raczej nie zachęci do powrotu.



8. Obiektywnie: czy uważasz, że ceny wzorów dostępnych na ravelry są odpowiednie?
Przede wszystkim uważam, że nie ma czegoś takiego jak odpowiednia cena – są po prostu rzeczy, na które nas stać w danej chwili lub nie. Nie tylko w odniesieniu do wzorów.
Dla osób z USA, czy krajów zachodnioeuropejskich,  średni koszt wzoru to mniej więcej cena 1 motka włóczki z niższej półki. W polskich realiach 5-8 dolarów, to czasem równowartość włóczki potrzebnej na cały projekt.  Moim zdaniem, z punktu widzenia nabywcy w polskich warunkach, nie jest to cena niska. Zwłaszcza, że poziom wzorów bywa bardzo różny.
Z drugiej strony – patrząc z punktu widzenia projektanta, poza pomysłem i czasem włożonym na przygotowanie wzoru, dochodzi jeszcze realny koszt jego promocji, czasem np. profesjonalnej edycji technicznej, czy fotografa. Im bardziej dopracowany wzór, tym więcej kosztowało jego opracowanie i tym wyższa powinna być cena.
Czy tak jest? Obawiam się, że nie. W podobnej cenie można kupić zarówno przepięknie opracowane, wzory z cudownymi zdjęciami i opisanym każdym oczkiem, jak i wzory średniej jakości, niejasne i niespójne. 

W Polsce to dopiero raczkuje, ale zagranicą, a zwłaszcza za oceanem dziewiarstwo i cała jego otoczka to ogromny i poważny biznes. A w nim jak w każdej dziedzinie, nie każdy się nadaje, ale każdy może próbować. Rynek zweryfikuje. Wydaje mi się jednak, że tak jak coraz większa jest świadomość społeczeństwa, że rękodzieło to towar luksusowy, a nie tańsza opcja dla sieciówek, że to nie tylko koszt włóczki, ale i czas oraz umiejętności osoby, która je wykonuje kosztują, tak i wzór czy opis jest efektem czyjejś pracy, za którą należy się wynagrodzenie. I pamiętać trzeba, że tak naprawdę to nie płacimy za ich wiedzę czy czas, a za swój. Jak nie chcemy płacić, to trzeba się liczyć z tym, że musimy poświęcić więcej czasu na naukę. Proste J

9. Co sądzisz o kradzieży wzorów – gdy jedna osoba w sposób legalny nabywa Twoją pracę i udostępnia ją za darmo innym?
To jest bardzo trafnie sformułowane pytanie. Gdyby zadać tylko druga jego część, myślę, że łatwiej by było znaleźć uzasadnienie takiego postepowania, jednak początek mówi wszystko.
Mam na myśli tutaj takie jawne udostępnianie płatnych wzorów na forach, blogach i towarzyszące temu przekonanie, że się komuś robi przysługę. Zaskoczyło mnie też, że w niektórych opisach oprócz standardowej klauzuli o prawach autorskich jest uszczegółowienie o udostępnianiu i odsprzedawaniu – czyli co - ktoś kupuje wzór, a potem sam na nim zarabia, sprzedając dalej? To już zupełnie nie mieści się w mojej głowie. Ale przypuszczam, że te zastrzeżenia wskazują, że problem nie jest domniemany.
Tak czy inaczej uważam, że takie postepowanie jest nie fair.
Inna kwestia, to kupno wzoru na spółkę np. z mamą – bo obu nam się podoba i obie chcemy go zrobić, albo kiedy np. autorka wzoru organizuje promocję i można sobie pobrać bezpłatnie jeden wzór z jej kolekcji, wówczas każda z nas pobiera inny i się dzielimy (między sobą). Tak jak książki - też nie kupujemy dwóch, tylko sobie pożyczmy.

Jeśli kogoś naprawdę nie stać, to też można znaleźć sposób.
Na Ravelry jak i w innych miejscach jak Knotions, czy Garnstudio, jest mnóstwo wzorów bezpłatnych – nawet w polskiej wersji. Poza tym autorzy wzorów płatnych organizują promocje, KAL-e (zabawy we wspólne robienie), współpracują z producentami włóczek, dzięki czemu ich wzory są darmowe, czy proponują zniżki za zakupy w pakiecie. Warto więc obserwować ulubionych projektantów, żeby nie przegapić takich atrakcji. Jest jeszcze jeden sposób, z którego przyznaję, bardzo często korzystam - podglądanie projektów wykonanych wg danego wzoru na Ravelry.  Wiele osób wrzuca zdjęcia w trakcie pracy – i czasem można zobaczyć, jak dana rzecz jest wykonana – a inspirowanie się jest przecież legalne.

Podsumowując – choć dziergam praktycznie codziennie, do trzydziestu z hakiem lat, z różnych włóczek, nie zawsze wg wzoru, nie zawsze to, na co mam ochotę, choć dziś kupienie fajnego wzoru, czy luksusowej włóczki nie wymaga już wielkich wyrzeczeń – dalej jest jak święto. Zwłaszcza jak znam bliżej (lub nawet osobiście) autorkę, wcześniej widzę zajawki, czekam na publikację, zobaczę gotowe projekty lub kiedy wreszcie znajdę idealny wzór dla tej cudownej wełny, która czeka w pudełku na swoją kolej. Wtedy moment kupienia wzoru, jest jak prezent, a dzierganie jak jego rozpakowywanie. Podobnie jak się czeka na premierę książki ulubionego autora, zamawia ją w przedsprzedaży, czeka na przesyłkę, a potem przygotowuje specjalną oprawę (kocyk, herbatka, te sprawy) i z lubością zagłębia w lekturze, a inne książki pożycza z biblioteki i czyta w autobusie jadąc do pracy.


Dziękuję bardzo Dominice, że zechciała się z nami podzielić swoimi przemyśleniami. I mocno trzymam kciuki za jej projektowe początki ;)