Wspólne dzierganie i czytanie - Viriconium

W ostatnim poście zrobiłam babola... Dałam zapowiedź następnego wpisu, ale zapomniałam, że zanim go umieszczę, będzie środa. A środa, to wyzwanie Maknety.

Ostatniego klocka skończyłam czytać, w zasadzie zakończenie nawet całkiem mnie zaskoczyło. Później zabrałam się za dwie cieńsze pozycje, które połknęłam i wróciłam do kolejnego klocka. Tym razem padło na Viriconium M. Johna Harrisona. Ale nie pytajcie mnie o czym jest ta książka... Dopiero ją zaczęłam czytać i to, co mogę na pewno powiedzieć, że traktuje ona o tytułowym mieście. I chyba jest zbiorem dłuższych opowiadań. I chyba w mieście jest jakaś anomalia czasowa. I w zasadzie tyle. Na tylnej okładce książki wydawnictwo nie bardzo się postarało, żeby czytelnika jakoś zapoznać z fabułą. Za to bardzo obficie poczęstowała nas cytatami z amerykańskich gazet w stylu: Och, ach, czemu Harrison jeszcze nobla nie dostał, takiż on wspaniały, to niegodne, że komitet noblowski się jeszcze na nim nie poznał.
Nie da się ukryć, że pan Harrison bardzo sprawnie posługuje się językiem, bardzo plastycznie przedstawia świat (na ile oczywiście mogłam zauważyć do tej pory). Ale żeby od razu Nobel? No nie wiem...
A na szydełku dzieje się, tym razem nie skarpety! Po ostatnich mam chyba ich dość na jakiś czas^^. Ten pasiak docelowo będzie poszewką na jaśka. Jak tak teraz patrzę na nią, to dochodzę do wniosku, że mogło by być więcej jasnych pasków. Ale pruć nie będę.

Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze ;)

15 komentarze:

  1. mnie sie podobaja kolorki. Ciekawe jak sie rozwinie akcja ksiązki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem ciekawa ;) Po przeczytaniu kolejnych stron, mogę stwierdzić, że jest ciekawie :)

      Usuń
  2. Ja nie lubię gdy zdradzą za dużo z tyłu książki. Wolę nie wiedzieć nic i często po prostu czytam. A mam tak, że jak książka opornie mi idzie na początku to odkładam i nie czytam.
    A paski jak najbardziej ładnie wychodzą:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę wiedzieć, tak pi razy drzwi, z czym mam do czynienia, jeśli wiem, że będzie jakoś zbyt ckliwie, to się nie zabieram w ogóle. Poza tym, ja czytam zawsze wszystko, co zaczęłam, jakoś tak siłą rozpędu ;p

      Usuń
  3. Chetnie zobacze te szydelkowe skarpety. Mam nadzieje, ze jak skonczysz to wrzucisz fotke. Bo ja szukam pomyslow co mozna zrobic na szydelku. Niestety chyba duzo mniej niz na drutach. Niestety umiem tylko i wylacznie szydelkowac. Pozdrawiam Hardaska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem tylko szydełkowa, nad czym niezmiennie boleję. A skarpety do podgladu sa w poprzednim poście ;)

      Usuń
  4. Może jeszcze książka się rozkręci? a jak nie, to trzeba dac szansę innym.
    Poszewka będzie bardzo ładna; kolorystycznie jest zgrana, więc nie narzekaj;)


    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się rozkręca :) w każdym razie pierwsze opowiadanie :)

      Usuń
  5. Nie wiem na ile fotka oddaje prawdziwe kolory, ale czuję, że tak czy inaczej to mój topowy zestaw :) to własnie próbowałam uzyskać na pasiastej czapce.Ale ja poszłam na łatwiznę i robiłam z jednej akurat tak zafarbowanej włóczki - kolory w motku ok, ale ułożyć po mojemu się nie chcą ;) A co to za włóczka u Ciebie?
    A co do książek, a właściwie zajawek treści na okładce to takie teksty jak w tym przypadku, u mnie budzą podejrzenie, że może być to tzw. wymagająca literatura, taka "wyższa sztuka", co to zwykły człowiek nie ogarnie ;) ale bywa i tak, jak mi się własnie przytrafiło teraz - zaczęłam czytać książkę bez przeczytania zajawki, wczoraj chciałam dwa słowa o niej napisać przy okazji zabawy, a tu... zdradzają szczegół, dość istotny, który w książce mimo przeczytania 20% jeszcze nie wypłynął - bez sensu zupełnie...
    Także wolę polegać na opiniach znajomych :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie taki tekst zazwyczaj wywołuje skojarzenia, że książka będzie przereklamowana ;p
      A kolory są całkiem wiernie oddane, pomimo robienia zdjęć przy słabym świetle (dzięki radom Wełnianych Myśli), tylko turkus słabo wyszedł. A włóczka to Jeans YarnArtu, bardzo superancka mieszanka bawełny z czymś sztucznym.

      Usuń
  6. Poczekamy do przyszłego tygodnia, wtedy nam zrecenzujesz:)) Paski fajnie zgrane kolorystycznie więc śmiało dziergaj dalej. A z jakiej włóczki robisz? Serdecznosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziergam z Jeansu Yarn Artu, bardzo przyjemna włóczka, polecam :)
      Postaram się nie zapomnieć za tydzień napisać kilku słów o książce ;)

      Usuń
  7. Bardzo ładny pasiak i bardzo ładne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Twoje notki o książkach, za każdym razem padam z radości.
    ;)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy