Zdążyć przed świętami - inspiracje

Początek naszego wyzwania zbliża się wielkimi krokami. Cieszę się, że  tyle z Was jest zainteresowanych pomysłem. Super, mam nadzieję, że będziemy się razem motywować do dalszego działania.
A dzisiaj, żeby trochę podgrzać atmosferę i wprowadzić się w świąteczny nastrój (tak, wiem, sierpień jest...) postanowiłam się podzielić z Wami kilkoma inspiracjami i dokładniej nakreślić, jak wyzwanie będzie wyglądać.

Zacznijmy od tego drugiego.
Jak wspominałam, wyzwanie jest dla wszystkich, niezależnie od techniki. W ciągu tygodnia wykonujemy minimum jedną pracę. Jeśli uda się więcej, to super. Ale prace wykonane w większej ilości i zaprezentowane w jednym tygodniu, nie przechodzą na kolejny. Prace mogą się powtarzać.
Wyzwanie oficjalnie zaczyna się pierwsze września, a pierwsza prezentacja prac będzie miała miejsce 05.09.2016. Pod każdym wyzwaniowym postem będzie InLinkz, gdzie będziecie mogły wstawiać linki do swoich blogów. Nie masz bloga? Nie ma problemu, na moim funpage'u na fejsie pod każdym wpisem poniedziałkowym będziecie mogły wstawiać zdjęcia swoich prac i linki do swoich funpage'ów.
Ozdoby przygotowujemy dla siebie, rodziny, przyjaciół, znajomych. Nie muszą z nami zostać. Ba, jeśli pójdą w świat, to jeszcze lepiej :)
Plan jest taki, aby przez ten czas wykonać przynajmniej 15 ozdób świątecznych. Właśnie - świątecznych, niekoniecznie choinkowych.
Ostatnia prezentacja prac będzie 12.12.2016, a podsumowanie zrobię 16.12 w piątek. Wtedy też będzie losowanie nagród ;)
A teraz poinspirujmy się. Kolejność prac przypadkowa^^
Zdjęcia, które znajdują się poniżej nie są moimi. Udostępniam je za zgodą autorek. Do części z tych ozdób są rozpisane wzory, część to tylko zdjęcia.

1. BOMBKI

Czyż te bombki nie są urocze? Wyglądają jak małe patisony :) Wykonała je Anabelle, koniecznie ją odwiedźcie KLIK

2. BOMBKI II



Kolejne bombki, tym razem w bardziej rustykalnej odsłonie, ale równie urocze :) Trochę takie wiosenne. Zwróćcie uwagę, że wiszą na czymś, co przypomina trochę nasz podłaźnik. To z kolei jest dzieło Julie - KLIK

3. GWIAZDKI



Skoro mamy już bombki, to może czas na jakieś inne ozdoby? Na przykład mini gwiazdki z dzwoneczkiem? Opis jak wykonać znajdziecie u Chalkys - KLIK

4. PŁASKIE ANIOŁKI



Cóż to za Boże Narodzenie bez aniołków? Jak widać, nie muszą być wcale białe, bo we wszystkich kolorach tęczy też wyglądają świetnie! Instrukcję fotograficzną, krok po kroku przygotowała Atty - KLIK

5. CHOINKI I

A co jeśli nie mamy jak postawić dużej choinki? Można ją wydziergać! Tak jak ZoomYummy - KLIK Tutaj niestety wzór jest już płatny, ale podziwiać i inspirować się można :)

6. CHOINKI II


I żeby nie było, że tylko zagraniczne :) Małe choinki, w sam raz do powieszenia na dużej. To wzór autorstwa December, która swego czasu prowadziła blog takosan.pl. Niestety, zniknęła z sieci ;( Jeśli ktoś będzie chciał skorzystać z wzoru, dajcie znać :)


Dajcie znać w komentarzach, czy chcecie jeszcze trochę się poinspirować :) Jest tyle wspaniałych świątecznych prac, że na pewno coś jeszcze dla nas znajdę.

WCiD - Lux Perpetua

I oto udało mi się skończyć "Bożych Wojowników", teraz czas na kolejny tom. I wiecie co? Jest lepiej. Faktycznie zaczęłam się wciągać, już tak bardzo mnie nie irytuje Reynavan. Powiem więcej, nawet zrobiło mi się przykro, gdy już, już stał na stosie. Nie wiem, czy to perspektywa rychłego końca książki, czy się po prostu już przyzwyczaiłam do historii... Grunt, że teraz czyta się dużo lepiej.
A co na szydełku? Mysza się nie wydziergała. W międzyczasie z prostego projektu wyszło mi, że poszaleję i pokombinuję z wyglądem. Że nie chcę robić kolejnej myszki-baletnicy. I wydłużył się czas tworzenia, ale zostałam rozgrzeszona. Mysza już nie wygląda jak trupia główka, jeszcze tylko skończyć spódniczkę i zrobić nogi i koniec. Uprzedzając pytania. Tak, ma wbitą igłę w głowę. Żebym nie zgubiła swojej ostatniej igły do zszywania.
Ale, że przyroda nie lubi próżni, i jak tylko zaczęłam czuć powiew wolności, wpadło zadanie od Mamy - "coś" dla Luljana (czytaj: Juliana). Więc wyciągnęłam z odmętów pudeł niebieski akryl i dzisiaj zaczęłam dziergać misiokocyk.

No i ciągle powoli robi się chusta.
Nie licząc dwóch ufoków z zamierzchłych czasów...
A miałam nie robić kliku rzeczy na raz... Ech...
A Wy ile macie robótek zaczętych?

A i oczywiście zapraszam wszystkich do wspólnego wyzwania: "Zdążyć przed Świętami". Będziemy wspólnie dziergać ozdoby świąteczne, niekoniecznie choinkowe :) Po szczegóły zapraszam TU
I poprawiony banerek:

Dzięki wszystkim za odwiedziny i komentarze :)

Zdążyć przed świętami

Nie wiem, jak Wy, ale ja co roku obiecuję sobie, że choinka to będzie się uginać od ozdób wykonanych przeze mnie. Ba! Wszystkie choinki w rodzinie, u znajomych i ich znajomych też. Że jak tylko skończy się Wielkanoc, to zabieram się za bombki, dzwoneczki, aniołki.
Tjaa... Dobrze jest, jak tydzień przed Bożym Narodzeniem coś wydziergam, a to i tak na szybki prezent.
Ale w tym roku będzie inaczej! Bo mam nadzieję, że mi troszkę pomożecie :) Ogłaszam akcję: "Zdążyć przed świętami!".
Na czym polega? Przez okres od pierwszego września do dwunastego grudnia będę robić przynajmniej jedną ozdobę świąteczną. W każdy poniedziałek będę ją prezentować na blogu.
Ktoś chce się dołączyć? Technika nie jest ważna, możesz dziergać, lepić, malować, wyklejać. Wszystkie chwyty dozwolone!
To jak? Ktoś się dołącza? Razem powstanie z pewnością wiele wspaniałych prac :) A dla najwytrwalszych przewidziane są nagrody.
A tutaj banerek całej zabawy:

Do pracy rodacy!

WCiD - dalej Boży Wojownicy...

Uch, uch. Coś ciężko mi to czytanie idzie... W sumie to nawet nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... Bo książka ciekawa, dobrze napisana... Może to ta antypatia do głównego bohatera tak na mnie działa? Ale tak serio, to raczej brak czasu (albo brak organizacji^^).
Zatem na czytniku dalej "Boży wojownicy". W dalszym ciągu się łudzę, że może Reynevan jednak umrze... Wiem, jestem straszna... Podobno jest wiele osób, które są wielkimi fanami jego... A mi się scyzoryk w kieszeni otwiera, gdy tylko coś postanawia zrobić.
Całe szczęście, jest jeszcze całe spectrum postaci drugoplanowych, które wzbudzają we mnie dużo lepsze odczucia.

Na szydełku dalej chusta, która sobie spokojnie przyrasta w tramwajach. Coś czuję, że niedługo będzie już za mało poręczna na takie dzierganie.
Mysza zaczyna nabierać kształtów. Właściwie to sądziłam, że będzie już gotowa. Ale miałam tyle wymówek, żeby odwlekać szydełkowanie jej, że w zasadzie jestem w lesie. A do piątku przydałoby się skończyć... Teraz wymówek nie ma, wszystko, co potrzebowałam mam, więc nie pozostaje mi nic innego, jak odpalić turbodoładowanie w szydełku i robić, robić, robić! Trzymajcie kciuki, za moje tempo ;)

Tę pszczółkę, którą tu widzicie...

zwą ją Guciooo...
Wiecie, że Pszczółka Maja przeżywa właśnie swoją drugą młodość? Wróciła na mały ekran (w dosyć  przerażającej dla mnie) wersji komputerowej. Przypadła jednak do gustu małym odbiorcom, którzy, podobnie jak my w ich wieku, zapałali wielką miłością do owadzich bohaterów.
Z wiekiem oczywiście wszyscy wyrośliśmy z zamiłowania do szeroko pojętych robaków, zastępując fascynację raczej obrzydzeniem i okrzykami przerażenia na widok pająka (a przecież Tekla była całkiem sympatyczną postacią), czy paniczną ucieczką na widok pszczoły. No cóż, z czasem człowiek uczy się, że życie to nie jest bajka, a pająki w nocy wchodzą do ucha i wyjadają mózg. Albo w najlepszym wypadku składają w nim jajka i dopiero małe pajączki go zjadają...
Ale wracając do Gucia...
W trochę dalszej rodzinie niedawno urodził się mały Gustaw, czyli Gucio. Cóż zatem można takiemu młodemu człowiekowi dać w prezencie? Osobiście pewnie dałabym mu "Dziady", w końcu tam występuje najważniejszy dla polskiej kultury Gustaw... Ale poproszona zostałam o Gucia z "Pszczółki Mai". Jak się niedawno okazało, na ten sam pomysł wpadła spora część rodziny, a Maluch zyskał całkiem pokaźny zestaw pszczelich zabawek i pasiastych ubranek. Przynajmniej z ręką na sercu mogę powiedzieć, że ten mój, którego wykonałam, jest jedyny i niepowtarzalny.
Co do małych fanów Mai, okazało się, że Em również się do nich zalicza. I gdy zobaczyła jeszcze ślepego i niemego Gucia, powiedziała głośne: Daaaaa! i nie było wyjścia, trzeba było dać. Gucio został wycałowany, nazwany Mają (ten gender, to wszędzie się wciśnie...) i bezczelnie porzucony na rzecz pudełka po herbacie, czy czegoś równie fascynującego (chociaż tym razem to chyba był pieróg ruski - sama miałabym chyba problem, co wybrać...).
Gdy już zyskał oczy wzbudził z kolei bardzo duże zainteresowanie w Pusi, która sprawdziła, czy aby jest jadalny. Test wypadł pozytywnie - zjadła oko... Które zostało bezproblemowo dosztukowane.
Zdjęcia pochodzą z urodzin Emilki. Po raz kolejny Em była zachwycona Majo-Guciem, do momentu, gdy nie przypomniała sobie, że jest ślizgawka.

Oto zatem Gucio w różnych odsłonach:



Zabawkę wykonałam dzięki genialnemu schematowi KLIK. Do dziergania użyłam Cotton Gold od Alize w kolorze czarnym, białym, miodowym i brązowym. Szydełko 2,5 Swing. Bez irokeza Gucio ma 25cm, więc całkiem spory z niego chłopak.
Dziergało mi się bardzo przyjemnie, wzór jest tak rozpisany, że trudno sobie nie dać rady. Już dojrzewam do zrobienia Mai, ale kolejka prac do wykonania jest dosyć spora...
Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze.
Technologia Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy