Wszystkomający blog szydełkowy

środa, 4 października 2017

Środa z książką - "Obiecaj mi, że będziesz wolny"

19:47:00 0
Środa z książką - "Obiecaj mi, że będziesz wolny"
Mówi się, że nie powinno się oceniać książki po okładce... Żałuję, że posłuchałam tego powiedzenia. Bo książka "Obiecaj mi, że będziesz wolny" autorstwa Jorge Molista jest tak zła, jak jej tytuł... Dosyć oczywista, nie zostawiająca wiele miejsca dla wyobraźni... do tego stopnia, że streszczenie książki na jej początku zawiera wszystkie zwroty akcji. Nie trzeba czytać tych czterystu stron, żeby wiedzieć, co się wydarzy.
O czym to? Pozostaję w nurcie powieści historycznych, więc po raz kolejny przenosimy się w przeszłość, tym razem przełom średniowiecza i renesansu w Hiszpanii. Śledzimy losy Joana, sieroty, który traci rodziców w wyniku najazdu piratów na jego rybacką wioskę. I jak to w tego typu powieściach bywa, spadają na niego wszystkie możliwe nieszczęścia, z których wychodzi obronną ręką. W wielu wypadkach pewne sytuacje są szyte bardzo grubą nicią, ale co ja się znam na hiszpańskim średniowieczu...

Bardzo irytującą sprawą jest język. Nie wiem, na ile to wina autora, a na ile tłumacza, ale jakoś ciężko jest mi sobie wyobrazić, żeby dziecko rybaka, które dziwi się, że ktoś nosi rękawiczki, mówiło w ten sam sposób, co bogaty mieszczanin. No nie wierzę w to i już. Dużo było różnego rodzaju nieporadności językowych, gdzie trzeba było się wysilić, żeby zrozumieć, co poeta miał na myśli.
Przeczytałam do końca, bo nie lubię nie kończyć książek. Ale ostatnią stronę przywitałam z ogromną ulgą.
No, to teraz przyjemniejsze (ekhm...) rzeczy. Sweter skończony, czeka na sesję zdjęciową na ludziu. A dzierga się chusta. Chociaż "dzierga się", to dużo powiedziane. Od kilku dni mam tendencję do zrobienia trzech rzędów do przodu, czterech do tyłu. I do tego ta cienizna... Dziergam z Lace Dropsa, dawno czegoś tak cienkiego nie miałam. Ale z drugiej strony... ta włóczka jest cudowna w doku!

Macie może do polecenia jakieś dobre powieści historyczne?

środa, 27 września 2017

Środa z książką - Bosnoga królowa, czyli, ja wiedziałam, że tak będzie...

15:59:00 2
Środa z książką - Bosnoga królowa, czyli, ja wiedziałam, że tak będzie...


Staram się ostatnio zrobić sobie przerwę od fantastyki. Nie żeby mnie znudziła, co to, to nie! Szczerze mówiąc wymaga to ode mnie nie lada wysiłku, żeby nie szukać nowych pozycji z tego gatunku.
Kryminały, które mnie interesowały przeczytałam (czyli cała seria o Mocku i Popielskim), padło więc na powieści historyczne. Chrapka na ten gatunek jeszcze u mnei wzrosła, jak zobaczyłam w którymś z elektromarketów, że powstała gra na podstawie "Filarów Ziemi". Do dziś pamiętam, jak mnie wciągnęła budowy katedry w Kingsbridge. Chciałam wrócić w te klimaty i poczuć przeszłość.
Wybór padł na "Bosonogą królową" Ildefonso. No cóż... Po pierwsze... "Filary Ziemi" to, to nie są... Już wcześniej czytałam "Katedrę w Barcelonie tego autora i miałam podobne wrażenia jak po powieści Kena Folleta. A tutaj... już na samym początku byłam w stanie przewidzieć, co się będzie działo...

Jestem daleka od feministycznej paranoi, ale jeśli jako najważniejszą część opisu kobiety traktuje się jej piersi (oczywiście dorodne i jędrne...), to coś jest chyba nie tak... Zatem, gdy tylko przeczytałam opis byłej czarnej niewolnicy - Cardidad, wiedziałam jedno... Zostanie zgwałcona... No i cóż... kilka stron dalej moje przewidywania się spełniły i to wielokrotnie... Na plus trzeba jednak policzyć, że obyło się bez szczegółów, całość została ograniczona do niezbędnego minimum. Jedyne z czym się pomyliłam, co do wykształcenia Caridad. Bo pasowało, żeby była inteligentna i samo wykształcona - coś w stylu nauczyła się czytać z Biblii, a później u swojego właściciela podbierała książki z biblioteki. Ale nie, jedynymi niezwykłymi umiejętnościami okazuje się taniec, śpiew i zwijanie cygar... także... no lekki zawód.
Ale, o dziwo, pomimo długiego wstępu poświęconego właśnie Murzynce, to nie ona jest główną bohaterką, a Cyganka - Milagros. Jedną z pierwszych rzeczy, którą się o niej dowiadujemy jest to, że... ma przepiękną twarz oraz... jędrne, młode piersi... No spoko, to są właśnie te informacje, które mnie najbardziej interesują. Tutaj doszłam do wniosku, że chyba powtórki z losów Caridad nie będzie (spoiler alert: myliłam się...). Za to inne moje podejrzenia się sprawdziły. Nie będę tu jednak wdawać się w szczegóły, bo to za dużo już zdradzi z fabuły.
Czemu zatem czytam tę książkę, skoro nie piszę o niej zbyt przychylnie? Bo mimo wszystko trochę się wciągnęłam w historię Cyganów w XVIII-wiecznej Hiszpanii. Bo oprócz tych trochę kalecznie opisanych postaci kobiecych, to w tle jest dziadek Milagros, który jest bardzo barwnym osobnikiem. Po prostu nie jest to zła książka!

A na szydełku w końcu coś dla mnie - powstaje ciepły sweter z alpaki w pięknym fioletowym kolorze. Jeszcze tylko końcówka dekoltu! Nie mogę się doczekać!

środa, 23 sierpnia 2017

Środa z książką - Tajemnica diabelskiego kręgu

19:22:00 2
Środa z książką - Tajemnica diabelskiego kręgu
Czytaliście w dzieciństwie serię powieści Joanny Chmielewskiej o rodzeństwie Chabrowiczów? A może nieobcy jest Wam Pan Samochodzik?
W latach wczesnomłodzieńczych zaczytywałam się w powieściach przygodowych dla młodzieży. Czułam się taka dojrzała, w końcu Chmielewska pisała prawdziwe "dorosłe" kryminały!
I tak jakoś czasem tęsknię do tych czasów, gdy siedziałam pod gruszą u Babci i z wypiekami na twarzy śledziłam przygody Pawełka i Janeczki, czy Pana Samochodzika.
Chyba właśnie z tej tęsknoty sięgnęłam po książkę Anny Kańtoch "Tajemnica diabelskiego kręgu" (dobra, tak naprawdę to był zwykły przypadek...). Zamysł podobny jak w książkach z dzieciństwa - tajemnica, grupa dzieci, która próbuje rozwiązać zagadkę... Tylko tym razem niebezpieczeństwo jest prawdziwe i do tego wykraczające poza świat realny. Trochę horror, trochę fantasy. Zdecydowanie trzyma w napięciu! Ale... bo, niestety, jedno ale będzie... bardzo nie lubię wszystkowiedzacych narratorów, którzy chcą się dzielić swoją wiedzą. Zdecydowanie to rozwiązanie bardzo zepsuło mi zakończenie. Co to za przyjemność wiedzieć kilkanaście stron przed końcem, co się stanie... Nawet, jeśli się tego domyślałam...
Ale i tak polecam każdemu, kto tęskni za tajemnicami z książek z czasów dzieciństwa, a jednak chce już "dorosłego" dreszczyku emocji.
A na szydełku... Warkocze. Tak, tak, zdecydowanie da się zrobić prawie drutowe warkocze na szydełku :D

Na zdjęciu widzicie też mój dylemat... kończyć ostatni kremowy pas do kocyka, czy zrobić etui na nowy czytnik... Jakieś 15 minut po zrobieniu zdjęcia problem sam się rozwiązał. Pomimo moich magicznych obliczeń (słynna metoda na oko) zabrakło mi włóczki na czwarty pas. Liczyłam się z tym, więc tragedii nie ma. Mogę zatem na spokojnie zająć się czytnikiem. A póżneij od razu powrót do kolejnych warkoczy do kocyka.

Dzięki za odwiedziny i komentarze!

niedziela, 20 sierpnia 2017

Łąka - kocyk dla Misi

17:08:00 3
Łąka - kocyk dla Misi
Dawno nie pokazywałam na blogu nowych udziergów. Nie znaczy to oczywiście, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie, cały czas raźno machałam szydełkiem.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kocyk, który powstał dla mojej młodszej siostrzenicy - Michaliny.
Stworzyłam w naszej rodzinie nową świecką tradycję - każde nowe dziecko dostaje dwa kocyki. Jeden na sam początek, mniejszy i prostszy. I drugi - większy i bardziej nastawiony na efekt WOW.
Misia długo czekała na swój wypasiony kocyk. Po prostu cały czas okazywało się, że coś jest ważniejsze, ale koniec tego! Najpierw rodzina, a później inni.
Pomysł na kocyk zrodził się po konsultacjach z siostrą. Zostały odrzucone kotki, żabki i serduszka. Stanęło na łące. I wiecie co? Tak jak sobie myślę, to ten kocyk idealnie pasuje do Michaliny. Tak jak Emilka to mała łobuziara, tak Misia to dama, taka trochę rusałka.
Zależało mi, żeby kocyk był delikatny, z jednolitym tłem. Stąd wybór czegoś w formie obrazu, a nie elementów.  
A tak prezentuje sięłąka dla małej księżniczki.





Cała sesja zdjęciowa wykonana w Parku im. Stanisława Tołpy we Wrocławiu.
Trochę danych technicznych:
wymiary: 85x99cm
włóczka: kremowa - Alize Happy Baby 62 - 5 motków; kolorowe to Alize Baby, z każdej po trochu.
szydełko - addi Swing 3,25.

Na zdjęciach nie widać, ale brzeg został obrobiony węzłami Salomona. Całość podszyła moja Matula cieniutką bawełną.

Wiele osób pewnie stwierdzi, że taki jasny kolor jest mało praktyczny dla dziecka. No cóż, Misia to naprawdę mała Księżniczka i kocyka raczej nie zabrudzi. 
Generalnie, łąka została zaakceptowana. Sprawdzona, czy jest mięciutka i czy kwiatki są dobrze przyszyte. Wszystko zostało na swoim miejscu.
A ja stoję przed kolejnym wyzwaniem... Już za kilka dni do Misi dołączy jej brat. Pierwszy kocyk się robi, ale co na drugi? Macie jakieś pomysły? Koniecznie się nimi podzielcie!

niedziela, 6 sierpnia 2017

Nie stać mnie... Skąd brać darmowe wzory?

18:28:00 6
Nie stać mnie... Skąd brać darmowe wzory?
Ostatni post w serii „Dziergam – nie kradnę”, to taki mały bonus.
Wiadomo, że wzory należy kupować, a nie sępić albo szukać darmowego dojścia do nich.
A co, jeśli mimo wszystko nie możemy wydać tych 20-30 złotych? Możemy spróbować wymyślić coś sami, ale nie każdy jest taki zdolny (na przykład ja…). Nie ma się jednak co martwić, bo w Internecie jest sporo darmowych wzorów z pewnego źródła. Korzystając z nich nie musimy się obawiać, że okradamy twórcę z jego własności intelektualnej.

Zapraszam Was na mały przegląd stron, z których można pobrać darmowe wzory. W większości są one po angielsku i są to opisy, a nie schematy. Dla wzorów anglojęzycznych jest to norma, w Polsce ciągle się tego uczymy.
Czego nie znajdziecie w moim zestawieniu? Pinteresta. To portal z inspiracjami, ale trudno na nim zweryfikować, czy dotarliśmy do źródła i czy dany wzór jest na pewno darmowy.
Nie będzie również stron rosyjskojęzycznych. Z całym szacunkiem dla naszych słowiańskich braci, ale mają jeszcze bardziej swobodny stosunek do prawa autorskiego niż Polacy. Co im wpadnie w ręce to publikują. Płatne, niepłatne, z książek, z PDFów, z gazet… Bez różnicy.
Co w takim razie będzie? Głównie strony producentów włóczek - bo jak lepiej sprzedać motki, niż pokazując, co się da z nich wyczarować? A także portale rękodzielnicze.
Zapraszam do zapoznania się i korzystania J

·         GARNSTUDIO. To chyba pierwsze miejsce, które przychodzi mi do głowy, gdy myślę o darmowych wzorach. Garnstudio to producent włóczek Drops i to właśnie na nie są przygotowywane projekty. Zalety strony? Całe mnóstwo. Po pierwsze, spora część wzorów jest przetłumaczona na język polski. Po drugie, co trudniejsze elementy są pokazane w formie filmów. Po trzecie bardzo duża dostępność włóczek Drops w Polsce, dzięki czemu odpada nam przeliczanie, ile motków będziemy potrzebować. Dodatkowo co sezon, a więc dwa razy do roku, na stronie prowadzone jest głosowanie na projekty, do których będą spisywane wzory. Każdy ma możliwość oddania 10 głosów. Dodatkowo są robione cykliczne wydarzenia, jak kalendarz adwentowy, czy wielkanocny. Jednak trzeba uważać przy robieniu ze wzorów, bo zdarzają się błędy. Co na tej stronie znajdziemy? Głównie ubrania i dodatki. Trochę zabawek. Ale naprawdę tylko trochę…

·         YARNSPIRATIONS – sklep z włóczkami i wzorami. Chociaż te ostatnie są w dużej mierze darmowe. Na stronie znajdziemy zarówno wzory na druty, jak i na szydełko. Dla dzieci, niemowląt, kobiet, mężczyzn, a nawet dla psa, czy kota. Wszystko jest podzielone na kategorie, można łatwo wyfiltrować, to na czym nam zależy. Można od razu zamówić właściwe włóczki do projektu. Jeśli się mieszka w USA albo Kanadzie^^. Wzory oczywiście po angielsku.

·         LOVECROCHET – kolejna strona sklepu z włóczkami, która oferuje przebogatą ofertę wzorów. I to dużo z nich jest darmowych. Podobnie jak w przypadku YARNSPIRAIONS możemy od razu zamówić potrzebne materiały. Bardzo mi się taka opcja podoba, czekam, że któryś z polskich sklepów wpadnie na ten pomysł! Nie są to wzory przygotowywane przez sam sklep, lecz przez producentów włóczek, ale to i tak dobre rozwiązanie, w jednym miejscu mamy wszystko. Wzory ponownie po angielsku i na pełen przekrój: od dziecka po męża.

·         REDHEART – kolejny producent włóczek, który postanowił zaprezentować możliwości swoich produktów przez udostępnienie swoich wzorów. Możemy tutaj znaleźć zastosowanie dla najbardziej fantazyjnych włóczek. Filtrować możemy zarówno po typie dzianiny, jej przeznaczeniu, ale także (a może przede wszystkim?) po nazwie włóczki.

·         SIMPLY CROCHET. A co zrobić, jeśli z całej gazetki spodobał się nam jeden projekt? Jeśli to wzór z Simply Crochet, możemy mieć nadzieję, że pojawił się na ich stronie. Wydawca magazynu część wzorów udostępnia za darmo. Część wzorów z polskiego wydania można właśnie tam znaleźć.

·         HIMALAYA – producent najpopularniejszego w Polsce akrylu również ma swoje darmowe wzory. Tutaj jednak nie będzie peanów na temat wyszukiwarki. Niestety, brak podstawowego według mnie filtru: szydełko/druty, utrudnia w sposób znaczny wyszukiwanie.

·         RAVELRY – mekka dziewiarek i ich piekło. Wejdziesz i nie wyjdziesz przed północą. W pracy powinni blokować, tak jak fejsa i jutuba… Ravelry to kopalnia wzorów, zarówno darmowych, jak i płatnych. Tych przygotowywanych przez projektantki i tych od producentów włóczek. Rozbudowana wyszukiwarka pozwala na precyzyjne przekopanie się przez tysiące wzorów. Oczywiście wśród takiego bogactwa trafimy i na perły, i na różne paskudztwa, na które człowiek patrzy i myśli: ale po co… Jeśli nigdy nie korzystaliście z Ravelry i boicie się, czy dacie sobie radę, skorzystajcie koniecznie z kursu Kamili z Otulove.
Znacie te strony? Korzystacie? A może macie jeszcze jakieś inne tajne źródła? Koniecznie się nimi podzielcie, z chęcią poszukam nowych wzorów ;)