Przedwieczny Cthulu

Najpierw kilka słów wyjaśnienia ;) Miałam zacząć pisać regularnie, ale wyjechaliśmy nad nasze polskie cudne morze i mam słaby dostęp do komputera i internetu. Regularnie przeglądam blogi, ale jakoś czasu nie starcza na zostawienie komentarza, a już całkiem na napisanie notki na własnym blogu. Brak dostępu do komputera ma swoje dobre strony, bo mam za to doskonały dostęp do szydełka ;) I dziergam, dziergam, dziergam ;) Dzisiaj pokażę coś małego, ale mam też skończony w końcu większy projekt, który wkrótce pokażę.
Wraz z moim Lubym jesteśmy fanami lovecraftowskiej fantastyki, chociaż w przeciwieństwie do innych nie zainteresowaliśmy się nią z jego książek, czy filmów na ich podstawie, ale z gier planszowych ;) Pierwsza gra, którą kupiliśmy (a w zasadzie ja kupiłam, jako prezent dla Lubego) to Horror w Arkham i od niej wszystko się zaczęło. Tam poznaliśmy kultystów i przedwiecznych. Gdy znalazłam bloga Tako-san, okazało się, że December oprócz słodkich ośmiorniczek, króliczków i innych uroczych amigurami, robi nie mniej słodkie Cthulu, czyli największego i najgroźniejszego z Przedwiecznych. Gdy ogłosiła konkurs na swoim blogu od razu się zgłosiłam, bo często mam problem z motywowaniem się do powziętych przedsięwzięć (nie ma nic lepszego do motywacji niż konkurs^^). Swoją drogą, ciągle jestem pod wrażeniem prac wykonywanych przez December, są po prostu przeurocze ;) Zachęcam wszystkich do odwiedzania jej bloga, szkoda, że tak mało osób się do konkursu zgłosiło.
Ale koniec tego przydługiego postu, proszę Państwa oto Cthulu, który wyszedł jak Paskud xD


w oryginale miał normalne oczka, mój ma wyszyte. Robiony z jakiegoś bawełnianego kordonka, stawiam na to, że to Snehurka. Kolor seledynowy, ponieważ żadnych mrocznych nie mam w posiadaniu. Wyszedł trochę za duży na brelok i z lekka nieforemny, ale to pierwsza sztuka! Tak, tak, będzie ich więcej, bo wzór jest prosty, łatwy i przyjemny, wymyślony przez December (klik)

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze ;)

3 komentarze:

  1. Jest świetny! I wcale nie szkodzi, że ma wyszywane oczy. Dziwię się tylko, że skrzydełka takie małe wyszły... czyżbym schrzaniła coś we wzorze? :F

    Nie masz pojęcia, ile się namęczyłam, zanim moje pierwsze maskotki zaczęły być w pełni foremne... Trzeba nie tylko wprawy w ciasnym robieniu (to akurat mam naturalnie, bo nie potrafię robić luźno), ale i odpowiedniego wypełnienia i w ogóle... A najlepiej będzie, jeśli znajdziesz dobrą włóczkę - dobrą dla Ciebie - wtedy wszystko wychodzi :D

    Ale bardzo się cieszę, że spodobał Ci się mój wzór :) I fajnie jest poznać kolejnych fanów Lovecrafta!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skrzydła są prawdopodobnie w porządku, t ja się machnęłam przy liczeniu oczek przy głowie i tułowiu ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli zrobiłaś większego? :D Im więcej Cthulhu, tym lepiej ;)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy