WCiD - powrót

Po miesięcznej przerwie w wyzwaniu Maknety, powracam. Jak wspominałam w poprzednim poście, kocyk skutecznie mnie odciągnął od blogowania... Ale ten etap mam już zamknięty i powracam, aby znowu pisać, czytać Wasze blogi i komentować. W tym wszystkim nie zabraknie oczywiście dziergania.
Pisałam wcześniej, że moim jedynym postanowieniem noworocznym jest lepsza organizacja... No to na razie to trochę to leży i kwiczy, ale zaczynam ogarniać to koryto. Nawet kupiłam sobie kalendarz, a co. Znam siebie jednak na tyle, że znam swoje największe przekleństwo. Słomiany zapał. Więc zamiast kupić sobie najpiękniejszy kalendarz za prawie 100 złotych, wybrałam wersję totalnie mini, która pewnie będzie mi się w torebce gubić, za całe 12,00 zł. Jak wytrzymam dłużej niż miesiąc wpisując w niego swoje plany i je realizując, to będzie już dobrze. Mogłam oczywiście ściągnąć jakąś aplikację na telefon. Ale już tyle ich przetestowałam i żadna nie spełniła swojego zadania. Zobaczymy, jak sprawdzi się wersja analogowa.
Ale wracając do wyzwania Maknety.
Czytelniczo w zasadzie bez większych zmian, dalej "Malazańska Księga Poległych". I chyba już to pisałam... Ale naprawdę, im dalej czytam, im więcej postaci poznaję tym bardziej jestem zachwycona kunsztem pisarskim Stevena Eriksona. Jeśli chodzi o tworzenie światów, to chyba nawet R.R. Martina wyprzedza. Ileż on różnych ras stworzył! Ile systemów religijnych, politycznych i ekonomicznych! Nie wyobrażam sobie, ile musiałby wynosić budżet filmowy, żeby to wszystko zekranizować. Postaram się jak najszybciej skończyć czytać całość, bo się strasznie monotematycznie zrobiło ;p


Szydełkowo zaś dziergają się rękawiczki pięciopalczaste. Swoje ukochane gdzieś posiałam razem z czapką... Nowe nakrycie głowy już wydziergałam, teraz czas na rękawiczki i szalik do kompletu. Może jeszcze przyjdzie zima...
A propos zimy... widziałam wschodzące krokusy... W lutym... Normalnie się cieszę, gdy widzę znaki budzącej się przyrody... Ale kurczę, tej zimy cały czas kwitły stokrotki, teraz te krokusy... Przebiśniegi nawet nie mają śniegu, żeby się przebić. Wiem, że jeszcze wszystko może się zmienić, ale... ja chcę śnieg i porządną zimę! Tak przez tydzień, bo później będę marudzić^^.

Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

25 komentarze:

  1. Jakby tak moja organizacja była lepsza, to na całej linii byłyby tip-top, a tak to bardziej jest - życie chwilą ☺ ..chociaż tej systematyczności przydałoby się więcej ☺
    Szydełkowe Rękawiczki to dla mnie nowości - nigdy nie robiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nigdy takich nie robiłam, ale mam wzór i nie zawaham się go użyć^^

      Usuń
  2. Zupełnie się nie przejmuj tym, że pokazujesz tę samą książkę i czytaj sobie spokojnie! Ja też czytam jedną i tę samą od trzech tygodni :) Co do organizacji - to trzymam kciuki! Z pewnością kalendarz pomoże :)
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Książka w zasadzie nie ciągle i ta sama, tylko seria ;p

      Usuń
  3. Długo czyta się książkę bardzo dobrą lub bardzo kiepską. Ta jak opisujesz należy do dobrego gatunku.
    ciekawa jestem Twoich szydełkowych rękawiczek. serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim długo się czyta książkę długą ;) Tutaj mam 10 tomów, z czego 8 ma dwie części, każda po 1000+ stron ;) Ale poza tym to książki też są świetne :)

      Usuń
  4. rękawiczki są wciąż poza moim zasięgiem. a co do zimy - to u nas dziś nawet coś "postraszyło". ale zanim się dobrze zorientowałam, że pada, to śnieg się już stopił. ech... nawet nie udało mi się w tym roku porządnie zmarznąć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi właśnie też. Z jednej strony dobrze, bo koszty grzania niższe, z drugiej źle, bo jednak zima ze śniegiem i mrozem nawet przyrodzie jest potrzebna...

      Usuń
  5. ja już się nauczyłam ze wszystko zapisuję z wyprzedzeniem i w sumie jest ok. Moja córka się dziwi mam jako mozna tak z góry planować, a gdzie spontanicznosc . To odpowiadam spontan został jakies 10 lat w tyle a teraz zotała organizacja.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie można i planować i być spontanicznym. Pewne rzeczy lepiej po prostu sobie wcześniej zaplanować, żeby mieć i czas na spontaniczność ;)

      Usuń
  6. O, jaki odmieniony blog! Podoba mi się bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Jeszcze będę dopracowywać, ale chyba już jest lepiej ;)

      Usuń
  7. Jakie zmiany na blogu! I znów mogę komentować :) Bardzo, bardzo dobrze... Powodzenia w kalendarzowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) I mam nadzieję, że już żadne głupie spamy nie będą mnie nękać ;)

      Usuń
    2. Ja mam włączoną moderację pierwszego komentarza i filtr antyspamowy (sprawdza po adresie mailowym, czy to spam czy nie). I nie narzekam, dobrze działa, a spamu dostaję dużo :)

      Usuń
  8. A mnie się tam podoba wiosna w lutym, mogłoby tak już na zawsze zostać :)
    podziwiam za pięciopalczaste rękawiczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, w lutym wiosna to nic dobrego, bo się skończy zimą w maju... Poza tym, jak tak dalej pójdzie, to jak będziemy tłumaczyć dzieciom powiedzenia, na przykład: Idzie luty, kuj buty? Już mi było trzeba tłumaczyć o co dokładnie chodzi, ale ja przynajmniej widziałam zamarznięte rzeki i porządny śnieg. A moje dziecko będzie się pewnie bardzo dziwić, że jakieś dziwne białe coś z nieba leci...

      Usuń
  9. Zaciekawiłaś mnie niesamowicie tą książką!!! Uwielbiam Martina, więc muszę poszukać i tej pozycji.

    Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie ;) Ale ostrzegam, że pierwszy tom dosyć ciężko może iść, bo dosyć dużo wojny jest. Ale później jest dużo lepiej ;)

      Usuń
  10. Pięciopalczaste rękawiczki szydełkiem, ciekawa jestem tej pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że szybko je skończę :)

      Usuń
  11. Trzymam kciuki za organizację czasu. Ja kiedyś miałam tak jak Ty, kalendarz uzupełniałam maksymalnie przez półtorej miesiąca, a potem leżał odłogiem, ale potem coś musiało we mnie zatrybić bo od kilku lat nie wyobrażam sobie życia bez kalendarza. Zawsze mam co w nim zapisać. I nie ważne czy będzie tyci tyci, czy taki formatu A4...ale okładkę musi mieć ładną :D Oby Tobie też się tak zmieniło.
    Jestem bardzo ciekawa tych palczastych rękawiczek :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A u nas snieg i porzadna zima. Juz mi sie nie chce... Pryzdalby mi sie wiekszy kalendarz. Zrobilam jeden malutki i chyba chce teraz neico wiekszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie dziś -5 i jakieś skąpe resztki śniegu gdzieniegdzie - jak dla mnie wystarczy. I wcale mi nie przeszkadza taka zima-nie-zima, choć zimorodkiem jestem. A może właśnie dlatego?

    OdpowiedzUsuń
  14. Zorganizowanie pomaga w życiu ale czasem przez jeden element układanki, wszystko może się posypać. Życzę wytrwałości.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy