WCiD - dalej Boży Wojownicy...

Uch, uch. Coś ciężko mi to czytanie idzie... W sumie to nawet nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... Bo książka ciekawa, dobrze napisana... Może to ta antypatia do głównego bohatera tak na mnie działa? Ale tak serio, to raczej brak czasu (albo brak organizacji^^).
Zatem na czytniku dalej "Boży wojownicy". W dalszym ciągu się łudzę, że może Reynevan jednak umrze... Wiem, jestem straszna... Podobno jest wiele osób, które są wielkimi fanami jego... A mi się scyzoryk w kieszeni otwiera, gdy tylko coś postanawia zrobić.
Całe szczęście, jest jeszcze całe spectrum postaci drugoplanowych, które wzbudzają we mnie dużo lepsze odczucia.

Na szydełku dalej chusta, która sobie spokojnie przyrasta w tramwajach. Coś czuję, że niedługo będzie już za mało poręczna na takie dzierganie.
Mysza zaczyna nabierać kształtów. Właściwie to sądziłam, że będzie już gotowa. Ale miałam tyle wymówek, żeby odwlekać szydełkowanie jej, że w zasadzie jestem w lesie. A do piątku przydałoby się skończyć... Teraz wymówek nie ma, wszystko, co potrzebowałam mam, więc nie pozostaje mi nic innego, jak odpalić turbodoładowanie w szydełku i robić, robić, robić! Trzymajcie kciuki, za moje tempo ;)

9 komentarze:

  1. Tak czasem jest, że książek nie chce się czytać.To minie, poszukaj ciekawszej,ja tak robię, odkładam bez żalu.
    Znam ten wzór na chustę, mam takie dwie i bardzo dobrze mi się je dziergało.
    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest tak, że mi się tej książki czytać nie chce. Po prostu Sapkowski głównym bohaterem uczynił niepoprawnego idealistę, który mnie denerwuje :D Ale zakochałam się za to w tle historycznym.
      Mi też się świetnie dzierga tę chustę, ale nie jestem jeszcze pewna, czy zostanie ze mną, czy nie puszczę jej gdzieś w świat - chociaż i kolory i wzór bardzo mi się podobają ;)

      Usuń
  2. Myszka już wygląda fajnie :)
    Trzymam kciuki za szybkie jej skończenie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba się do piątku nie wyrobię... może jakbym nockę zarwała... Ale dziękuję za dobre słowo :)

      Usuń
  3. Te mysie oczy , to jakoś tak głęboko wiercą i tak obojetnie na nich patrzyć się nie da. A wirusa od Ciebie podchwyciłam, i już niedługo kończę dziergać, bardzo odpowiednia robótka przy olimpijskich transmisjach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę jak mysia trupia główka^^
      O widzisz, chusta w sam raz do oglądania igrzysk! Nie pomyślałam o tym. Chociaż i tak czekam tylko na dwie transmisje - kolarstwo górskie kobiet i mężczyzn ;p

      Usuń
  4. Ja też nie przebrnęłam przez tą książkę. Za to myszka mi się bardzo podoba :) Miło tu u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja się zawzięłam i skończę :) Bo to nie jest zła książka ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. I jak? Mysia trupia główka stała się już myszą?

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy