Zdążyć przed Świętami - tydzień 7

Długo się zastanawiałam, czy tak wcześnie robić dzwonki. Żeby ładnie wyglądały trzeba je wykrochmalić (albo wycukrzyć lub wyłudzić - w sensie w Łudze), a mi się średnio uśmiecha rozrabianie tajemnej mikstury do usztywniania dla kilku ozdób. Wolę to zostawić na później i robić wszystko razem. A jak Wy usztywniacie? Po kolei, czy też wolicie najpierw zebrać większą ilość prac?
Coś mnie jednak podkusiło, żeby dzwonki zrobić. Więc o to są. Tak jak się spodziewałam... nie usztywnione wyglądają... nieciekawie i to najłagodniejsze określenie, jakie przychodzi mi do głowy. Ech, ale zaprezentować trzeba (jeszcze ta ciemność za oknem nie ułatwia robienia zdjęć).
Oto trzy złote dzwonki, po usztywnieniu dorobią się jeszcze serc. Oczywiście, gdy już zostaną usztywnione ponownie je zaprezentuję, żebyście mogli zobaczyć, jak wiele może zdziałać ługa.


A gdyby jednak odwidziała mi się wizja dzownków, zawsze można zrobić choinkę:

A jak Wasze przygotowania do Świąt? To jeszcze tylko 10 tygodni do Bożego Narodzenia...

Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

3 komentarze:

  1. Fajnie wychodzą te dzwoneczki. Z usztywnianiem czekam na większą ilość prac - a tak po prawdzie to odwlekam to w czasie bo nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie lubię usztywniania... ale ciągle sama siebie oszukuję, że odwlekam to ze wzgledów ekonomicznych ;p

      Usuń
  2. Może i mi się uda coś wyszydełkować do świąt??? Na dzwoneczki mam ten sam wzór co Twój :) Jak się usztywni są b.ładne. Serdecznie pozdrawiam.papa

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy