#DKN 6 - Wywiad z Marzeną z Wełnianych Myśli

Dzisiaj zapraszam Was na spotkanie z niezwykłą dziewczyną. Marzena tak pokochała włóczki, że zrobiła to, o czym wiele z nas marzy. Przekuła swoją pasję w biznes. Zachwyciła się włóczkami dostępnymi po drugiej stronie oceanu i postanowiła, że w Europie też powinniśmy mieć dostęp do cudów spod rąk Julie Asselin i Dream In Color. Założyła sklep U Chmurki „najbardziej wełniastej owcy w stadzie”. Ale włóczki to jedno. Marzena jest również projektantką! Prace, które tworzy są z pozoru zwyczajne, ale w tej prostocie bardzo urzekające. Dodatkowo Marzena na blogu chętnie dzieli się swoim doświadczeniem i wiedzą. Polecam gorąco jej cykl o fotografii i o urządzaniu mieszkania.



Koniecznie sprawdźcie, jakie Wełniane Myśli ma Marzena, a także na jej Ravelry. I nie zapomnijcie o sklepie!

 1. Jak długo dziergasz? Od czego się zaczęło?
Dziergam od około 6 lat, a zaczęło się od mamy mojego (wtedy) chłopaka. Przez myśl mi wcześniej nie przyszło, że mogłabym to robić, ale gdy ujrzałam robótki i swetry, które dziergała (teraz i moja) mama, to przepadłam na dobre! :)

2. Kiedy przestało Ci wystarczać odtwarzanie pomysłów i zaczęłaś tworzyć własne wzory?
To było dokładnie 3 lata temu! Chciałam wydziergać sukienkę, ale wszystkie wzory na Ravelry były w tym samym stylu – taliowane albo proste, z ażurem lub morzem innych wzorów. Gustuję w prostych nowoczesnych formach, a takiej po prostu nie mogłam znaleźć. Więc po prostu narysowałam swoją własną sukienkę i skoczyłam na głęboką wodę. Bardzo chciałam, żeby wyszła dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam. Nie miałam za dużego doświadczenia w dzierganiu, nie znałam sposobów, technik, trików. Ale starałam się wszystko policzyć, zaplanować, przewidzieć. Od razu wiedziałam, że jeśli się uda, to opublikuję wzór. I tak powstał mój pierwszy poważny projekt – Inky!

3. Kiedy pojawił się pomysł, żeby zacząć się dzielić wzorami? Kiedy stwierdziłaś, że można je sprzedawać?
Tak jak wyżej – od razu. Nie miałam fazy pomiędzy. Każdy mój własny większy projekt (pomijam tu czapki czy rękawiczki) był dziergany z myślą o wzorze.



4. Skąd bierzesz pomysły na nowe projekty? Jak wygląda proces samego wymyślania?
To trudne pytanie! :) Nawet planuję szczegółowo opisać to na blogu. Postaram się jednak w skrócie to opowiedzieć. Mnie po prostu musi natchnąć. Ja wiem, że to brzmi tak wyniośle i mądrze, ale tak po prostu jest. Jeśli w mojej głowie nie pojawi się jakikolwiek obraz projektu, to nie wymyślam go na siłę. To nie znaczy, że o nim nie myślę i czekam, aż sam łaskawie się stworzy :). Musi zakiełkować myśl, a potem staram się ją ukształtować, tu coś zmienię, tam coś dodam, podmieniam w głowie kolory. I dopiero potem ewentualnie szkicuję go na kartce. Jeśli to jest TO to biorę się za szczegółowe planowanie. Czasem pomysł przychodzi nagle, a czasem dojrzewa przez kilka lub kilkanaście dni. Inspiruję się oczywiście wieloma rzeczami – nową lub starą modą, kolorami czy znalezionymi w sieci ściegami. Nigdy jednak nie zmuszam siebie do wymyślenia nowego wzoru. To zabija kreatywność, prawda?



5. Jak wygląda proces tworzenia wzoru? Jak długo trwa?
Gdy mam już w głowie obraz mojego nowego projektu zaczynam zastanawiać się nad technicznymi sprawami, czyli nad materiałem, kolorem, techniką.
Dzierganie zajmuje od 3 do nawet 8 tygodni - łącznie z pruciem, zastanawianiem się nad konstrukcją, liczeniem oczek, modyfikacji użytych ściegów itp. Staram się na bieżąco notować każdy krok, ale nie piszę gotowego wzoru od razu. Notatki są zrozumiałe tylko dla mnie, często przeplatam angielski z polskim :) Dopiero gdy mój rozmiar jest gotowy, zabieram się za liczenie pozostałych. I to jest najtrudniejszy etap.
Do liczenia rozmiarów oczywiście używam arkuszy kalkulacyjnych. Nie wyobrażam sobie liczenia tylu liczb i zależności na kartce! To nie znaczy, że jest to proste, jedynie pozbawiamy się ryzyka niepoprawnych przeliczeń.
Moje arkusze do liczenia wzorów są naprawdę wielkie! Staram się uwzględnić każdy wymiar, przeliczyć każdą liczbę oczek, sprawdzić mnóstwo zależności. Niestety nie mogę stworzyć sobie jednego, uniwersalnego arkusza gdzie jedynie podmieniłabym próbkę czy liczbę oczek. To jest po prostu nie możliwe. Każdy wzór jest inny, ma inną konstrukcję, inny krój, inny element stały (na przykład w Merigold był to panel warkoczowy, taki sam dla każdego rozmiaru).

Pierwsza rzecz jaka przychodzi do głowy, gdy myślimy o przeliczaniu rozmiarów to „proporcja”. Ale to niestety tak nie działa (och, naprawdę niestety!). Bo przecież większy rozmiar nie rośnie proporcjonalnie w każdym miejscu na swetrze. Jeśli tworzę szeroki sweter nie mogę użyć tylko proporcji, bo projekt w największym rozmiarze byłby ogromny! To co dobrze leży na esce, nie koniecznie ułoży się tak samo na XXXL.
Muszę więc do każdego wzoru podejść indywidualnie i te elementy stałe, o których pisałam, wpasować w dany rozmiar, tak by zgadzały się z konstrukcją, zmniejszeniami na dekolt czy z podkrojem pachy, by wyglądały estetycznie w każdym rozmiarze, by krój i efekt mimo wszystko został zachowany. By oczka były podzielne przez odpowiednią liczbę, przy czym zgadzały się z wymiarami i innymi elementami w projekcie.
Na koniec każdy rozmiar należy prześledzić, czy nie wkradł się żaden błąd i czy liczby i wymiary się zgadzają
To naprawdę trudny etap. I bardzo czasochłonny. Nie udało mi się jeszcze przeliczyć rozmiarów w jeden dzień.
Gdy mam już gotowe rozmiary przychodzi czas na pisanie wzoru. Od dłuższego czasu staram się by każdy pdf miał zbliżoną konstrukcję. Znalazłam złoty środek między minimalizmem, a ozdobnikami :) Każdą stronę z rozmiarówką, próbką i potrzebnymi materiałami ozdabiam grafiką, którą tworzę sama w programach graficznych.
Pisanie wzoru jest również powolnym etapem, ponieważ trzeba tak ująć w słowa nasze myśli by każdy mógł je zrozumieć (potem czyta to mój nie dziergający mąż, i jeśli on rozumie co się dzieje, to wiem, że się udało!:)). Staram się każdą trudniejszą rzecz opisać dodatkowo słownie, lub stworzyć schemat czy diagram, który ułatwi pracę. Następnie dodaję rozmiary, przeliczam centymetry na cale, metry na jardy. Potem trzeba tekst sformatować, dodać odpowiednie marginesy, wpasować odpowiednie zdjęcia, tak by i one mogły ułatwić pracę. To naprawdę bardzo skrótowy opis :).

Piszę jedynie wzory po angielsku. Dlaczego? Bo to jest mój dziewiarski język. Posługuję się nim intuicyjnie, znam każdy skrót, sformułowanie. Nigdy nie dziergałam z polskich wzorów, polskie skróty są dla mnie nie zrozumiałe, muszę się skupiać za każdym razem gdy spojrzę na taki wzór. Tłumaczenie wzoru zajęłoby 1/3 czasu, którą poświęcam na napisanie wzoru. Bo tak naprawdę musiałabym napisać go od nowa. Nie da się po prostu przetłumaczyć go słowo w słowo z języka angielskiego i zachować sens. Cała edycja również musi zostać zrobiona na nowo, bo tekst po angielsku różni się długością od tego w języku polskim. Oznacza to, że cały układ, umiejscowienie zdjęć, odnośników i schematów trzeba zmienić. Póki co po prostu brak mi na to czasu.



6. Ile osób zazwyczaj testuje wzór? Jak długo trwa testowanie?Staram się zawsze mieć przynajmniej jedną testerkę na dany rozmiar (dla swetrów/sukienek). Ale jest to najczęściej o wiele więcej pracowitych i cudownych par rąk!
Test zazwyczaj trwa 6-8 tygodni, w zależności od grubości wełny w projekcie czy wielkości testowanego obiektu. Podczas testów jestem cały czas do dyspozycji testerek, a jako że najczęściej dzierga się w weekend lub po pracy, to właśnie wtedy muszę być cały czas „pod ręką”. Nie chcę by dziewczyny musiały długo czekać, bo przecież to jest ich czas! Jeśli zasiądą do dziergania po pracy, a ja nie wyjaśnię zawiłej kwestii tego dnia… to tracą cenne, wolne godziny.
Oznacza to, że nieważne, która jest godzina, jeśli testerka ma problem, ja ten problem staram się rozwiązać jak najszybciej. A czasem są to naprawdę spore problemy – złe przeliczone oczka, brak instrukcji, która umknęła mi przypadkowo. Wiąże się to z pruciem, a mi za każdym razem wstyd, że ktoś tam daleko musi robić takie okropne rzeczy!
Po testach przychodzi czas na ewentualne modyfikacje wzoru. Wspólnie z dziewczynami zastanawiam się czy i jak poprawić rękawy, długości, kształty i wymiary, czy zmienić sposób w jaki tłumaczę daną instrukcję, by stała się bardziej przyswajalna. Wierzcie mi, bez nich nie byłoby dobrego wzoru!



7. Ile czasu zajmuje Ci przygotowanie wzoru do publikacji – obróbka graficzna, zdjęcia, edycja tekstu?
Nie chcę skłamać, nigdy tego dokładnie nie liczyłam! Ale zerknęłam na bloga i policzyłam dni od pierwszej wzmianki o tym, że właśnie tworzę nowy wzór, do dnia publikacji. W przypadki Melanie było to 106 dni. Myślę, że to dobry wynik :)
Nie wspomniałam również o ważnej kwestii jaką jest fotografowanie projektu. Jest to dla mnie istotne, bo przecież to właśnie zdjęcia reklamują dany wzór. Jeśli czegoś nie zobaczmy, to skąd wiemy, że nam się spodoba? :)
Mateusz, mój mąż, specjalnie dla mnie nauczył się fotografować, tworzyć portrety, które ukażą każdy szczegół danego projektu. Dla niego to też niemała praca, bo sesja zajmuje nam kilka godzin, łącznie z omówieniem planu, dotarciem do odpowiedniego miejsca i odpowiednim przygotowaniem. Potem przychodzi czas na obróbkę graficzną, którą zajmuję się ja. Wykonanie zdjęć trwa w sumie kilka dni.



8. Obiektywnie: czy uważasz, że ceny wzorów dostępnych na ravelry są odpowiednie?

Uważam, że jest to cena „akurat” by każdy mógł sobie kupić wzór, choćby raz na jakiś czas, i jednocześnie jest to cena „akurat” dla projektantki, która sprzedaje x kopii takiego wzoru.
Ale jeśli jest się początkującą dziewiarką i sprzedaje się niewiele kopii to to jest naprawdę mało. Czas i praca włożona w projekt się nie zwraca od razu. Trzeba na to cierpliwie poczekać. I mieć nadzieję, że się uda :)
Dlatego ja zawsze kupuje wzór projektu, który chcę wydziergać. Po prostu dla tego, że jest to czyjaś praca, czyjaś własność, czyjeś wiele godzin spędzonych nie tylko na przyjemnym dzierganiu ale też na ciężkiej umysłowej pracy. Nie widzę powodu by miało mi się to należeć za darmo.
Kiedy byłam na studiach i miałam naprawdę niewielki budżet to korzystałam wyłącznie z darmowych wzorów. Jest ich przecież tak wiele!



9. Co sądzisz o kradzieży wzorów – gdy jedna osoba w sposób legalny nabywa Twoją pracę i udostępnia ją za darmo innym?
Pomijam już fakt, że w świetle prawa jest to po prostu nielegalne! To po prostu jest dla mnie smutne. Smutne, że tak bardzo nie szanuje się drugiego człowieka, jego pracy i dobrych chęci. Przecież równie dobrze wzory mogłyby nie powstawać, każdy sam na własną rękę musiałby wtedy projektować wymarzony sweter i liczyć rozmiary. Ale ktoś to nam ułatwia, wkłada w to swoją pomysłowość, kreatywność, czas i godziny przed komputerem – czy to nie jest wystarczający powód by mu podziękować i zapłacić te kilka dolarów? Dostajemy wtedy gotowy wzór, dopracowany i nie martwimy się już tym ile oczek nabrać, kiedy skończyć poszerzanie, zmniejszanie, jaki ścieg użyć by nadać charakteru. Każdemu kto nabywa taki wzór i oddaje za darmo, lub temu, kto taki wzór przyjmuje powinniśmy chyba wyłącznie polecić, by sam spróbował swoich sił. Jestem pewna, że zmieni swoje nastawienie.


Dziękuję Marzenie, że zechciała udzielić wywiadu. 

1 komentarze:

  1. Najsmutniejsze jest to, że tak naprawdę gdyby nie było wzorów zarówno tych płatnych jak i nie płatnych, niewiele okób tworzyłoby rękodzieło. Większość ludzi uczy się, tworzy prace dzięki wzorom, bo po pierwsze mają większy wybór, a po drugie większość nie ma takiej smykałki i zacięcia, by stworzyć coś swojego zaczynając na wymyślaniu wzoru, kończąc na jego zrealizowaniu. Nie oszukujemy się, płatne wzory są nam potrzebne, bo jeśli wszystko byłoby darmowe i wszędzie dostępne to szybko by się znudziło. Zresztą kupuję się wzór z myślą:
    a) bo mi się podoba i muszę, bo się uduszę
    b) pewnie niewiele osób będzie miało taki sam i będę taka orginalna;P
    Pozdrawiam
    ~kira
    PS: Świetne wywiady👍

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy