DKN #12 - wywiad z Kamilą z OtuLove, cz. II

Dzisiaj kontynuujemy nasze spotkanie z Kamilą z OtuLove.

Pierwsza część wywiadu: KLIK






5. Jak wygląda proces tworzenia wzoru? Jak długo trwa?
Najczęściej zaczyna się od narysowania, jak to ma wyglądać. Potem w zależności na ile jestem pewna, że sposób wykonania przyniesie oczekiwany efekt, zabieram się od razu za robienie, po drodze notując szczegóły. Dalszy krok to spisanie tego wszystkiego.
Moje wzory póki co są niezbyt skomplikowane, więc piszę je równocześnie po polsku i po angielsku. Następnie poszukuję testerek.
Jak długo to trwa? Trudno powiedzieć – ja robię szybko, piszę trochę dłużej, a same testy zajmują kilka tygodni. Staram się, żeby moje wzory były zrozumiałe nawet dla poczatkujących i głównie kieruję je do polskojęzycznych dziewiarek, bo mam wrażenie, że tych wzorów jest mało.
Pod koniec testowania, sama chwytam za druty i robię jeszcze raz – tym razem wg opisu. Oczywiście nie całość, ale wersję mini. Tylko tyle, żeby sprawdzić wszystkie elementy.
Myślę, że czas od pomysłu do publikacji to nawet 3 miesiące.


6. Ile osób zazwyczaj testuje wzór? Jak długo trwa testowanie?
W moich testach bierze udział średnio 6-8 osób. Jak długo? Zależy co - chusta testowała się miesiąc, czapka 2 tygodnie.

7. Ile czasu zajmuje Ci przygotowanie wzoru do publikacji – obróbka graficzna, zdjęcia, edycja tekstu?
Ten etap jest dla mnie najgorszy. Największą zmorą jest robienie zdjęć. Nie chodzi o to, że nie umiem, czy nie lubię, bo jakieś pojęcie mam i bardzo lubię fotografować. Problemem jest to, żeby w tym czasie, kiedy ja mam czas i wenę, było odpowiednie światło i do tego osoba, która posłuży za modela. W praktyce wygląda to tak, że albo nie ma czasu, albo pogody, albo nie ma modelki, albo osoba, która ewentualnie mogłaby zrobić te zdjęcia mi, jest nieosiągalna.
Jak uda się zrobić zdjęcia, to ich obróbka to już sama przyjemność (choć wiem, że na tym polu też mam wiele do poprawy). Tekst edytuję na bieżąco, więc ostateczne szlify  i ogólny wygląd wzoru to deser.
Zajmuje to jednak sporo czasu – myślę, że trzeba to liczyć w dniach raczej, niż godzinach.
I nie da się ukryć, że żeby to miało ręce i nogi nie można iść na żywioł – trzeba sobie zaplanować – co, kiedy i do kiedy ma być gotowe. I półśrodki się nie sprawdzą – nawet świetny wzór bez dobrych zdjęć zginie w tłumie. Słabo napisany, raczej nie zachęci do powrotu.



8. Obiektywnie: czy uważasz, że ceny wzorów dostępnych na ravelry są odpowiednie?
Przede wszystkim uważam, że nie ma czegoś takiego jak odpowiednia cena – są po prostu rzeczy, na które nas stać w danej chwili lub nie. Nie tylko w odniesieniu do wzorów.
Dla osób z USA, czy krajów zachodnioeuropejskich,  średni koszt wzoru to mniej więcej cena 1 motka włóczki z niższej półki. W polskich realiach 5-8 dolarów, to czasem równowartość włóczki potrzebnej na cały projekt.  Moim zdaniem, z punktu widzenia nabywcy w polskich warunkach, nie jest to cena niska. Zwłaszcza, że poziom wzorów bywa bardzo różny.
Z drugiej strony – patrząc z punktu widzenia projektanta, poza pomysłem i czasem włożonym na przygotowanie wzoru, dochodzi jeszcze realny koszt jego promocji, czasem np. profesjonalnej edycji technicznej, czy fotografa. Im bardziej dopracowany wzór, tym więcej kosztowało jego opracowanie i tym wyższa powinna być cena.
Czy tak jest? Obawiam się, że nie. W podobnej cenie można kupić zarówno przepięknie opracowane, wzory z cudownymi zdjęciami i opisanym każdym oczkiem, jak i wzory średniej jakości, niejasne i niespójne. 

W Polsce to dopiero raczkuje, ale zagranicą, a zwłaszcza za oceanem dziewiarstwo i cała jego otoczka to ogromny i poważny biznes. A w nim jak w każdej dziedzinie, nie każdy się nadaje, ale każdy może próbować. Rynek zweryfikuje. Wydaje mi się jednak, że tak jak coraz większa jest świadomość społeczeństwa, że rękodzieło to towar luksusowy, a nie tańsza opcja dla sieciówek, że to nie tylko koszt włóczki, ale i czas oraz umiejętności osoby, która je wykonuje kosztują, tak i wzór czy opis jest efektem czyjejś pracy, za którą należy się wynagrodzenie. I pamiętać trzeba, że tak naprawdę to nie płacimy za ich wiedzę czy czas, a za swój. Jak nie chcemy płacić, to trzeba się liczyć z tym, że musimy poświęcić więcej czasu na naukę. Proste J

9. Co sądzisz o kradzieży wzorów – gdy jedna osoba w sposób legalny nabywa Twoją pracę i udostępnia ją za darmo innym?
To jest bardzo trafnie sformułowane pytanie. Gdyby zadać tylko druga jego część, myślę, że łatwiej by było znaleźć uzasadnienie takiego postepowania, jednak początek mówi wszystko.
Mam na myśli tutaj takie jawne udostępnianie płatnych wzorów na forach, blogach i towarzyszące temu przekonanie, że się komuś robi przysługę. Zaskoczyło mnie też, że w niektórych opisach oprócz standardowej klauzuli o prawach autorskich jest uszczegółowienie o udostępnianiu i odsprzedawaniu – czyli co - ktoś kupuje wzór, a potem sam na nim zarabia, sprzedając dalej? To już zupełnie nie mieści się w mojej głowie. Ale przypuszczam, że te zastrzeżenia wskazują, że problem nie jest domniemany.
Tak czy inaczej uważam, że takie postepowanie jest nie fair.
Inna kwestia, to kupno wzoru na spółkę np. z mamą – bo obu nam się podoba i obie chcemy go zrobić, albo kiedy np. autorka wzoru organizuje promocję i można sobie pobrać bezpłatnie jeden wzór z jej kolekcji, wówczas każda z nas pobiera inny i się dzielimy (między sobą). Tak jak książki - też nie kupujemy dwóch, tylko sobie pożyczmy.

Jeśli kogoś naprawdę nie stać, to też można znaleźć sposób.
Na Ravelry jak i w innych miejscach jak Knotions, czy Garnstudio, jest mnóstwo wzorów bezpłatnych – nawet w polskiej wersji. Poza tym autorzy wzorów płatnych organizują promocje, KAL-e (zabawy we wspólne robienie), współpracują z producentami włóczek, dzięki czemu ich wzory są darmowe, czy proponują zniżki za zakupy w pakiecie. Warto więc obserwować ulubionych projektantów, żeby nie przegapić takich atrakcji. Jest jeszcze jeden sposób, z którego przyznaję, bardzo często korzystam - podglądanie projektów wykonanych wg danego wzoru na Ravelry.  Wiele osób wrzuca zdjęcia w trakcie pracy – i czasem można zobaczyć, jak dana rzecz jest wykonana – a inspirowanie się jest przecież legalne.

Podsumowując – choć dziergam praktycznie codziennie, do trzydziestu z hakiem lat, z różnych włóczek, nie zawsze wg wzoru, nie zawsze to, na co mam ochotę, choć dziś kupienie fajnego wzoru, czy luksusowej włóczki nie wymaga już wielkich wyrzeczeń – dalej jest jak święto. Zwłaszcza jak znam bliżej (lub nawet osobiście) autorkę, wcześniej widzę zajawki, czekam na publikację, zobaczę gotowe projekty lub kiedy wreszcie znajdę idealny wzór dla tej cudownej wełny, która czeka w pudełku na swoją kolej. Wtedy moment kupienia wzoru, jest jak prezent, a dzierganie jak jego rozpakowywanie. Podobnie jak się czeka na premierę książki ulubionego autora, zamawia ją w przedsprzedaży, czeka na przesyłkę, a potem przygotowuje specjalną oprawę (kocyk, herbatka, te sprawy) i z lubością zagłębia w lekturze, a inne książki pożycza z biblioteki i czyta w autobusie jadąc do pracy.


Dziękuję bardzo Dominice, że zechciała się z nami podzielić swoimi przemyśleniami. I mocno trzymam kciuki za jej projektowe początki ;)



0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy