Addi Swing - szydełka idealne?

Pamiętacie swoje pierwsze szydełko? Ja tak. Nie było to nic odziedziczonego po babci czy mamie, po prostu wygrzebane w szufladzie z przyborami krawieckimi, więc takie powiedzmy - niczyje. Nie było żadnego mistycznego objawienia, światła bijącego od niego, ot - drut z haczykiem. Szydełkowanie miało być częścią mojej rehabilitacji po złamaniu ręki. I tak się jakoś zaczęło.
Przez długi czas moje wyobrażenie o szydełkach było dosyć proste: grubszy drut z haczykiem, żadne tam rączki, święcące bajery. Ba, byłam święcie przekonana, że większych jak 2,0 nie ma.
Ale z czasem zaczęłam bardziej wsiąkać w dzierganie, a i sam rynek dziewiarski w Polsce znacznie się rozrósł i okazało się, że wybór jest przeogromny. A w ostatnim czasie, jakby w tych żłobach osiołkowych było mało, doszło jeszcze Aliexpress - pogromca portfeli.
Łatwo się domyślić, że wcześniej, czy później zaczęłam się rozglądać za narzędziami z wyższej półki. W końcu komfort pracy, gdy te parę godzin dziennie się spędza z szydełkiem w ręku, jest bardzo istotny.
Podczas gdy dziewczyny robiące na drutach mają bardzo duży wybór narzędzi z sektora nazwijmy go premium, my, szydełkujące, mamy ograniczone pole działania - albo Clover w wersji zwykłej lub Amour, albo Addi Swing.

Większość dziewczyn jest zachwycona właśnie Cloverami. Sporo jest głosów, że Addi Swing nie każdemu leżą, bo specyficznie profilowane.
Jak się domyślacie po tytule wpisu, zdecydowałam się na Swingi. Czemu? Nie wiem. Nie jestem w stanie podać Wam żadnego logicznego wyjaśnienia, czemu zdecydowałam się właśnie na nie, a nie na Clover.
Z pewnością nie z powodu wyglądu, bo, nie oszukujmy się, jest dosyć specyficzny. Mój Luby, jak je pierwszy raz zobaczył, zapytał, czemu mam szydełko w rączce po szczoteczce do zębów, także tego... 
I nie jest to też cena, ponieważ w obu wypadkach jest zbliżona - około 30,00zł za sztukę (nie licząc większych rozmiarów).
Jedynym wyjaśnieniem zatem jest to, że te szydełka są w mniejszości.
Jak zatem wyglądają Addi Swing?

Całkowita długość szydełka to 16cm, z czego 2,5cm to część metalowa, resztę stanowi rączka.
Sama rączka jest dosyć gruba, plastikowo-gumowa, dzięki czemu szydełko nie ślizga się w ręku. Na górze znajduje się nazwa firmy oraz numer szydełka. Nie ma obaw, że napisy się zetrą, gdyż zostały najpierw wytopione w plastiku, a przestrzeń, która powstała została wypełniona gumą. Ponadto powyżej znajduje się otwór o bliżej nie określonym przeznaczeniu. Nie jest zrobiony na wylot, więc raczej odpada zrobienie sobie szydełkowego naszyjnika.
Rozmawiarówka zaczyna się od 0,5, a kończy na 8,0. Żeby było łatwiej znaleźć właściwy numer szydełka, te powyżej 2,0 mają różne kolory,
Jaka jest moja opinia na ich temat? Początki były trudne, musiałam się przyzwyczaić do tej krótki części metalowej. Ale obecnie, gdy mam coś dziergać innym szydełkiem, dopadają mnie lęki. Lęki o mój portfel - bo skoro nie mam jakiegoś szydełka w wersji Swing, to muszę to koniecznie nadrobić! 
Ale to nie jest tak, że nie dostrzegam żadnych wad.

Po pierwsze zdaję sobie sprawę, że nie każdemu takie profilowanie przypadnie do gustu, wszystko zależy od sposobu trzymania szydełka. Ja trzymam tak i mi pasują:


Po drugie - guma. Dopóki elementy gumowe są w ciemniejszych kolorach jest w porządku, ale te jasne szybko się brudzą i nie udało mi się znaleźć sposobu, żeby to doczyścić. Jeśli macie jakiś sprawdzony patent, to się koniecznie nim podzielcie.
Po drugie cena. Nie oszukujmy się, 30,00zł (a w przypadku większych rozmiarów ponad 40,00zł) dla wielu to może być kwota zaporowa, zwłaszcza, że na Aliexpress może mieć za to pewnie z 3 komplety. Ale z drugiej strony - przecież to inwestycja w nasze hobby i jednak zdrowie. Życie jest za krótkie, żeby je marnować na słaby akryl i złe szydełka!

1 komentarze:

  1. Ja odziedziczyłam szydełka po Babci ale już niewiele ich zostało bo 40 czy 50. lat temu ich jakość tez była specyficzna. Kiedy pojawiły się pierwsze Tulipy to było coś. Od razu bardzo je polubiłam i gdyby nie problemy z ręką pewnie nie szukałabym innych. Niestety Addi Swing nasilają (i to bardzo) ból ręki ale za to Clover Amour jest dla mnie idealny. Skompletowanie potrzebnego mi zestawu szydełek chwilę trwało ze względu na ich koszt ale to jest inwestycja na lata. Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy