Weselny szal - Wszystkomający blog szydełkowy

poniedziałek, 19 lutego 2018

Weselny szal

Kolejne zaległości! Ten szal ma już z dobre dwa lata, a dalej nie pokazałam go na blogu...
Zaczęłam go robić z zamiarem założenia na ślub przyjaciółki w maju.
 Ale nie pykło. Jakoś zadanie mnie przerosło. Ale pomyślałam: nic to, w lipcu jest ślub siostry! I wiecie co? Też nie zdążyłam... Jakoś mi z tym szalem nie było po drodze. Ale zęby zacisnęłam i o to jest!

Robiony węzłami Salomona z cienkiej, włochatej włóczki z metalizowaną nitką od Alize (zabijcie mnie, ale nie pamiętam nazwy... ale wiem, że poszły dwa motki 50g). No narobiłam się strasznie, chociaż sam wzór jest łatwy, prosty i przyjemny.

Ostatecznie szal zaliczył jedno wesele, gdy go pożyczyłam koleżance. A sama go czasem używam na jakieś większe wyjścia - błyszcząca nitka jednak dosyć ogranicza jego codzienne użycie ;)
 No i jedna uwaga - ten włos staje się bardzo nieprzyjemny, gdy się człowiek zaczyna pocić. Na samą myśl zaczyna mnie gryźć...

Dzięki za wszystkie komentarze i odwiedziny ;)

6 komentarzy:

  1. Wygląda pięknie! Warto było kończyć:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Było warto, ale nie wiem, czy bym drugi raz się podjęła ;p

      Usuń
  2. Piękny jest! Dobrze, że go skończyłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczny. ten wzór jest bardzo ciekawy. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń