Skarpetki

Dawno mnie tu nie było. Pewnie większość z Was już położyła krzyżyk na moim blogu. Jakoś nie miałam weny, żeby przez te dwa miesiące coś napisać. Ale nie znaczy to wcale, że nic nie dziergałam ;) W okresie świątecznym zrobiłam podkładki pod szklanki, ale wciąż czekają na usztywnienie, zaczęłam robić serwetę na ławę, niestety, już wiem, że będzie za mała. No i gwóźdź programu, skarpety. Zawsze wychodziłam z założenia, że szydełko jest lepsze niż druty, bo można na nim zrobić to samo, co na drutach, tyle, że wolniej. Poza tym, część rzeczy da się zrobić na szydełku, a na drutach już mniej. Co nie zmienia faktu, że zawsze chciałam się nauczyć robić na drutach. Ponieważ zbliżały się urodziny koleżanki, a wiedziałam, że straszny z niej zmarzluch, postanowiłam zrobić dla niej ciepłe skarpetki, oczywiście szydełkowe ;) Zaopatrzyłam się w odpowiednią prasę i zaczęłam dziergać. Okazało się, że jest to mimo wszystko łatwa i przyjemna praca :) A o to jej efekt:


Włóczka bez banderoli, więc nazwy nie podam, poszedł jeden motek i ciut zostało. Przerabiane do cholewki półsłupkami, cholewka słupkami reliefowymi. Ze względu na barwność włóczki szaleć ze wzorem nie mogłam, ale i tak jestem bardzo zadowolona z efektu. I chociaż moja rodzinka się śmiała, że jak koleżanka założy je na nogi jesienią i pójdzie do parku, to wśród liści nie będzie widzieć własnych słow, to mimo wszystko Kasi bardzo się kolory podobały, bo to jej ulubione :)

Na warsztacie oprócz wspomnianej wcześniej serwety kolejne skarpety, dla szefowej ;) Chyba zacznę masową produkcję, bo wiem, że są już kolejni chętni :)

1 komentarze:

  1. Świetne są te skarpety :) Czy mogłabyś mi podpowiedzieć jak się do takich skarpet zabrać ?

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy