Wspólne czytanie i dzierganie - "Złodziejska magia"

Sponsorem dzisiejszego posta jest kolor różowy^^. I coś mi się wydaje, że przy kolejnych, co najmniej dwóch postach, róż ponownie się pojawi, może trochę mniej intensywny. Ale cóż, taka specyfika chyba robótek dla dziewczynek, że jednak ten róż się pojawia.

Ostatnio prezentowałam czapeczkę dla Emilki. Okazało się, że to jedyna, która pasuje na jej główkę i nie spada... Żeby Wam unaocznić, jakie to jest maleństwo, napiszę, że obwód jej czapeczki ma 30cm, a głębokość to 10cm... W każdym razie, być tak nie może, żeby moja siostrzenica nie miała nawet co na głowę założyć! Chociaż siostra przed porodem nazbierała wśród różnych podarowanych ubranek 20 czapeczek... Na szybciora, wczoraj zaczęta, dzisiaj skończona różowiótka, a jakżeby inaczej, czapusia ;) Poza tym dalej sukienka, ale planuję ją do piątku skończyć.


Dzięki wszystkim za zapewnienie mnie, że pomysł na prezent dla siostry to dobry pomysł ;) Chusta też będzie różowa...
A w sobotę, z samego rana zaczynam urlop! Co najmniej tydzień zapewne spędzimy w Kołobrzegu, a może i dłużej ;)
W związku z tym pytanie do Was. Co czytać? Dwa tygodnie laby, to bardzo dużo czasu nie tylko na dzierganie, ale i na czytanie. Może ten czas wykorzystać, żeby zrobić sobie też krótką przerwę od fantastyki? Planuję na pewno przeczytać "Inferno" Dana Browna, takie sensacyjne czytadło, kojarzące mi się w wakacjami^^. Co jeszcze?
A jak już o czytaniu mowa, to na czytniku mam najnowszą powieść Trudi Canavan "Złodziejska Magia". Nie wiem, co w jej książkach jest, nie jest to na pewno Tolkien, czy Grzędowicz... Ale jak zaczynam je czytać to wsiąkam całkowicie. Dzisiaj prawie obiad spaliłam, bo się zaczytałam... A o czym tym Canavan pisze? Mamy dwie historie opowiadane równolegle, podejrzewam, że w tym tomie jeszcze się nie splotą ze sobą. Z jednej strony mamy Tyena, który żyje w świecie napędzanym powszechnie przez magię. To, co u nas w XIX wieku napędzała para, u niego napędza magia. Taki trochę steam-punk, ale bez steam (ang. para). Tyen jest studentem magii i archeologii na Akademii, która trzęsie całym Imperium. W czasie jednej z wypraw znajduje magiczną książkę, która wcześniej była kobietą. Druga historia to opowieść o Rienne, która z kolei żyje w kraju, gdzie również jest dostępna magia, jednak jest ona zakazana dla zwykłych zjadaczy chleba. Jest traktowana jak dar Aniołów, który niegodnych może splamić. Mamy miłość, zdradę, poszukiwanie przygód i sensu własnego życia, próbę wyłamania się z kanonów. Niby nic... Ale straszliwie wciąga.
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

18 komentarze:

  1. Śliczne czapusie, takie małe dziecko w rodzinie to od razu wyzwala mnóstwo inwencji twórczej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, od kiedy zobaczyłam Emilkę na żywo, ciągle mi coś nowego po głowie chodzi ;) rąk i czasu tylko mało...

      Usuń
  2. Jaki tam różowy?! Ja to miałam ostatnio różowy kolor, że w słońcu biło po oczach ;) a co do udziergów dla maluchów to są zdecydowanie najprzyjemniejsze. Szybko przybywają i efekt na modelce, tudzież modelu prezentuje się uroczo, a nawet zachwycająco...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co racja, to racja ;) zeszłotygodniową czapką nie byłam szczególnie zachwycona, aż zobaczyłam ją na Małej ;)

      Usuń
  3. To po co ustalałaś listę, jak i tak się jej nie trzymasz? :D
    Czapusia świetna, i wcale nie szkodzi, że różowa :) Myślę, że mogłabyś też pójść w fuksję albo coś koło tego... do kompletu, ale inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz, wszystkie plany w łeb biorą ;p
      Postaram się w tym różu nie utknąć, albo chociaż go trochę różnicować ;p

      Usuń
  4. Oh, znam autorkę od tej strony. Po jednej z jej książek wypłakałam morze łez i teraz boję się sięgnąć po inne, ale jakiż słodki jest to strach... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przy żadnej z jej książek nie płakałam, ale łezka w oku się zakręciła ;)

      Usuń
  5. Udanego leniuchowania, czapusia śliczniutka, Trudi czyta mój mąż może i ja powinnam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :) bardzo przyjemna lektura :) dzięki za pochwały :)

      Usuń
  6. Urocza czapeczka! A jeśli chodzi o Trudi Canavan - to z synami mamy tak samo - wsiąkamy i zapominamy o otaczającym świecie... Za kilka dni mój młodszy wraca z obozu i czeka na niego urodzinowy zestaw - wytęskniona era pięciorga :-))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) wydaje mi się, że ta nowa seria będzie najlepsza ze wszystkich dotychczasowych

      Usuń
  7. Sliczna ta rozowa czapeczka. Lubie takich sponsorow jak u Ciebie na blogu. Dzidzius tak szybko rosnie, ze ani sie nie obejrzysz, a trzeba bedzie robic nową większą czapeczkę. Ale to sama radosc. A może na urlopie powinnas sięgnąc po cos innego niż po fantazy. Tak dla odmiany. Miłego urlopu. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, ze będzie trzeba wkrótce większe robić :) niech Maleńka szybko rośnie ;)

      Usuń
  8. Ja ostatnio tak wsiąkłam na Pilipiuku i jego trylogii o kuzynkach Kruszewskich :))) Trudi nadal przede mną ale córeks czytała i zachwycona była. Róż ma tyle odcieni, że na pewno Ci się nie znudzi- ja najbardziej lubiłam pudrowy i fuksję bo się dobrze komponował zarówno z granatem jak i szaroscią. Teraz straszę tym kolorem córkę ;) Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie tylko małe dziewczynki lubią różowy :-)
    Moja córka pasjami uwielbia róż i dziwi się, że ja nie szczególnie :-)
    Twoje ciuszki dla siostrzenicy są śliczne.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy