Wspólne dzierganie i czytanie - Dan Brown "Inferno"

W końcu mój wyczekany urlop ;) I chyba pierwszy raz od dawna mamy nad naszym pięknym morzem pogodę, która jest wakacyjna ;) Jeśli pada to raczej wieczorem (co ma też swoje minusy - wczoraj nie było widać Perseid). A przez cały dzień słoneczko i możliwość wylegiwania się na tarasie z robótką i szydełkiem.
Postanowiłam wziąć urlop nie tylko od pracy, ale też od fantasy. Chociaż szczerze mówiąc, nie wiem jak długo on potrwa ;p Stąd na czytniku tym razem powieść sensacyjna - "Inferno" Dana Browna.
Jeszcze kilka lat temu powieści Browna budził szerokie kontrowersje, nawet u mnie w kościele na kazaniu ksiądz grzmiał, że to wszeteczeństwo i bezeceństwo takie coś czytać. Szczerze mówiąc nie bardzo się tym przejęłam i będąc jeszcze w liceum pochłonęłam "Kod da Vinci". Książka świetnie napisana, tak, że faktycznie czytało się jednym tchem nie mogąc przerwać. Do tego opisy dzieł sztuki, co mnie zawsze kręciło, wyszukiwanie tajemnych symboli... Ale i tak zawsze podchodziłam do tego typu literatury jako belletrystyki, a nie literatury faktu. Świetne czytadło, ale żeby od razu we wszystko wierzyć? Ot, taka fantastyka bez smoków i czarów ;)

Gdzie tym razem zabiera nas Brown? W jego najnowszej powieści wraz z profesorem Langdonem odkrywamy tajemnice "Piekła" Dantego i wszystkich dzieł, które się w późniejszych wiekach tym poematem inspirowały. Po raz kolejny mamy tajemniczego wroga, który dla odmiany chce trochę przetrzebić ludność całego świata, aby wszystkim żyło się lepiej. W "Inferno" mamy wszystko, czego potrzeba dobrej sensacyjnej książce: mamy tajemniczego złego, przystojnego i mądrego dobrego, ponętną blondynkę, skrywającą wiele sekretów, tajemniczą siwą damę, piękne miasto jako tło akcji - Florencję, pościgi. Akcja toczy się wartko, na razie nie zauważyłam, żeby były jakieś rozjazdy w logice książki, co czasem się zdarza w tego typu pozycjach. Jednym słowem - sensacja!
A na szydełku, zgodnie z obietnicą chusta dla siostry, w kolorze antyczny róż ;) Mam nadzieję, że skończę przed powrotem... Na razie idzie całkiem nieźle, chociaż perspektywa, że z każdym rzędem będzie wolniej przyrastać przeraża mnie ;p
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze ;)

5 komentarze:

  1. Od zawsze nęci mnie Kod da Vinci, ale jakos nigdy nie miałam okazji, by po niego sięgnąc. A jak sięgac po Browna, to pewnie od tej pozycji trzeba by zacząc. Co o tym myslisz? Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  2. Sliczna ta chusta, a sponsorem postu znowu jest rożowy. I tak trzymac. Pozdrawiam Beata

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też czytałam chętnie "Kod" i też miałam takie podejście, jak Ty - że to nie literatura faktu. A hipotezy można mieć różne, szanuję to i nie krytykuję :)
    To z chęcią przeczytam "Inferno" - lubię takie klimaty :)
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  4. Chusta zapowiada się piękna, jakiej włóczki używasz?
    Taak, Kod da Vinci, Potter, Hello Kitty... ile to już mamy szatańskich sztuczek? O czymś zapomniałam... o, ludziki Lego!
    Też marzy mi się urlop i nawet nie wiesz, jak Ci zazdroszczę... Miałam teraz dwa dni wolnego, więc byłam u babci w górach, no ale jutro pracuję, więc musiałam wracać. Za to fantastyka jest najlepsza, od niej nie potrzebuję urlopu :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy