Kindle 5 vs PocketBook Mini 515

Dobrze, że mamy długi weekend, to się zmieściłam w czasie z obietnicą publikacji posta porównującego dwa czytniki ;)
Dla przypomnienia. Od maja byłam w posiadaniu Kindle 5. Długo się opierałam przed korzystaniem z czytnika. Książka musi pachnieć, mieć strony i w ogóle, kto to widział, żeby jakaś elektronika zastąpiła tradycję. Ale jak już dostałam swojego Kinlde'a, przepadłam. Łatwość w dostępie do książek, brak czekania na swoją kolej w bibliotece, zawsze można takiego malucha wcisnąć do torebki, a jak się jedzie na urlop, to nie trzeba się martwić, że kręgosłup pęknie, jak się weźmie ze sobą całą bibliotekę. Oczywiści są to plusy każdego czytnika, nie tylko Kindle'a.
Jakiś czas temu jednak mój kochany czytnik był się zepsuł. Albo ja go zepsułam nieświadomie... Pękła od środka matryca (Luby rozkręcił go w końcu i wszystko stało się jasne). Nie przypomina sobie, żeby kiedykolwiek czytnik spadł mi z większej wysokości niż metr na inną powierzchnię niż dywan... Ale nosiłam go w torebce bez etui (nie popełniajcie tego błędu!), Pusia parę razy się od niego odbiła... No różne rzeczy się faktycznie stać mogły. Niestety, uszkodzenie nie wyszło od razu po wypadku, dopiero po jakimś czasie. Czytnik wieczorem działał, rano padł... Uszkodzenie nie było objęte gwarancją sklepu, w którym był kupiony, a pracownicy Amazona za każdym razem mieli odmienne zdanie, co z tym fantem zrobić. Najpierw była mowa o bezpłatnej wymianie na nowy, a później już o promocyjnej cenie na nowy (cena promocyjna dla Polaka promocyjną raczej nie była...). Zapadła więc decyzja, że trzeba nowy czytnik kupić. Najpierw pożerowałam na czytniku Lubego, by w końcu kupić swój nowy.
Nie jestem przywiązana do żadnej marki. Najwyżej do niektórych mam sentyment, ale nie znaczy to, że bezwzględnie kupię, co wydadzą. Dlatego nie miałam problemu, żeby przesiąść się z Kindle'a na inną markę. Nie będę ukrywać, że ważnym kryterium przy wyborze czytnika była cena i jakość. Po rekonesansie w internecie wybór padł na PocketBooka, ostatecznie na wersję Mini.
Czym się różni od Kindle'a? Rozmiarem. Ekran Kindle ma 6'', Mini - 5''. Niby nic, ale jak zobaczy się je obok siebie:

W korzystaniu jednak nie czuć aż takiej różnicy, to jednak tylko 1 cal, a przecież wielkość czcionki można sobie ustawić dowolnie.
Kolejna sprawa. Polskie manu, tego w Kindle'u nie ma, co dla osób bez znajomości języka lub, którzy się nim posługują tak sobie może stanowić problem. Oczywiści wszystko jest do nauczenia, a w czytniku i tak za wiele się nie grzebie w ustawieniach. Ale nie da się ukryć, że polska obsługa dużo ułatwia.
Ogólnie wydaje mi się, że PocketBook ma bardziej intuicyjną obsługę. Zmiana czcionki to jedno kliknięcie przyciskiem w górę lub w dół. Wejście do podstawowego menu z poziomu książki to znowu jeden przycisk. Można spokojnie przeskoczyć do konkretnej strony (podejrzewam, że w Kindlu również, ale było to tak schowane, że nie chciało mi się nigdy w to bawić). Zegar, który jest cały czas widoczny w czasie czytania, zdecydowanie ułatwia życie ;). A do tego gry^^. W sumie to nie mam pojęcia, czy ktoś z tych gierek korzysta, ale są.
Co zatem jest gorsze? PocketBook Mini zdecydowanie wolniej się włącza niż Kindle, ładowanie stron jest minimalnie wolniejsze, ale nie na tyle, żeby przeszkadzało w ciągłej lekturze.
Nie wiem, jak inni użytkownicy Kindle'a, ale ja miałam problem z niektórymi książkami, ponieważ robiły mi się przerwy w środku akapitów. Można się do tego przyzwyczaić, ale dosyć utrudnia to lekturę. W PocketBook tego nie ma. Ale nie ma również ładnych wygaszaczy ekranu...

Długość pracy baterii w obu wypadkach jest podobna, około miesiąca. Oba też czytają te same rodzaje plików.
Jakoś wykonania w obu wypadkach jest świetna. Gdyby nie małe rozmiary Mini zapewne brakowałoby mi bocznych przycisków do przerzucania stron.
Gdybym teraz wybierała sama czytnik, wybór z pewnością padł by nie na Kindle'a 5, ale na PocketBooka, nawet właśnie w wersji Mini. Ale jakby do tego doszedł Kindle 6, to tu już raczej wygrałby produkt Amazona, a dotykowym i podświetlanym ekranem. Żeby jednak nie było, PocketBook ma w swojej ofercie również czytniki z podświetleniem i dotykowym ekranem. Ale ponieważ nie miałam ich w ręce, wypowiadać się nie będę ;)
Nie chcę, żeby wyszło iż uważam, że Kindle jest przereklamowany. Bo jest to świetny czytnik. Ale pamiętajcie, że na nich świat czytników się nie kończy i w podobnej lub niższej cenie możecie też dostać świetny produkt ;) A i Mini występuje w kilku wariantach kolorystycznych ;)

1 komentarze:

  1. Dziękuję za porównanie :)
    Właśnie pomału szykuję się na kupno czytnika :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy