WCiD - Terry Pratchett "Panowie i Damy"

Wiecie, że to już jesień? Ależ ten czas zleciał, znowu. Chłodniej się robi, zaczęłam tęsknym wzrokiem spoglądać na swoje wełniane włóczki. Tak się właśnie zastanawiam, czy nie wynieść z mojego tajnego kartonu z pracy włóczki skarpetkowej...
Wróćmy jednak do środowego wyzwania u Maknety. Przed urlopem po raz kolejny okazało się, że czytnik to świetna sprawa. Nie musiałam się zastanawiać, jakie i ile książek ze sobą wziąć. Zrzuciłam sobie tyle, że przez najbliższe pół roku będę miała co czytać. A ciężar bagażu od tego nie wzrósł!
Ponownie wróciłam do Pratchetta. Wiem, że najlepiej jego książki czyta się cyklami, jednak jestem niepokorna (a co!) i czytam według daty wydania^^.
 

Właśnie kończę "Panowie i Damy" - książkę, która dotyczy perypetii Wiedźm. Jak zwykle Terry w formie lekkiej i zabawnej przekazuje prawdy, które sprawdzają się niezależnie od uniwersum. Że każdy ma w sobie wielkie pokłady odwagi, tylko trzeba ją odkryć. Że działanie: "na złość babci odmrożę sobie uszy" może też oznaczać, że zrobi się dokładnie to, czego babcia od nas chce (zwłaszcza, gdy ta ma wzrok od którego nawet najwięksi twardziele miękną). Że żelazo ma większą wartość niż złoto, które tylko świeci. Że nigdy nie mów nigdy, zwłaszcza, gdy sprawa dotyczy tańca Kije i Wiadra. A także, że elfy to wstrętne skurczysyny, które tylko niszczą i cieszą się z cierpienia. No i najważniejsze. Jak ruszasz z Uniwersytetu w świat, zabieraj zawsze orangutana (nawet jak jest Bibliotekarzem będzie miał przejazd za darmo, jako zwierzątko domowe).
Nie jest to może najlepsza książka Pratchetta jaką czytałam, ale nie zmienia to faktu, że wielokrotnie uśmiechnęłam się. Zarówno Terry, jak i polski tłumacz odwalili kawał dobrej roboty bawiąc się językiem.
Na szydełku zaś ciągle bluzka dla koleżanki (nie brałam jej na urlop, żeby nie pruć za dużo) i ciągle szal weselny. Szkoda tylko, że żadnego wesela w najbliższym czasie nie mam...
Na koniec jeszcze moje szylki. Niestety, Ciri poza klatką nie da się sfotografować...



Dzięki bardzo za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

11 komentarze:

  1. JAKIE SŁODZIAKI! Małe, pusiate, do tulenia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko dlatego, że są takie słodkie mogą wszystko gryźć ;p Najbardziej mnie bawi, jak Ciri patrzy mi głęboko w oczy trzymając w łapkach kabel. Sprawdza, czy zareaguję ;p

      Usuń
  2. Pratchetta próbowałam kiedyś czytać, to chyba nie dla mnie autor, ale jest tylu innych !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pratchett jest bardzo specyficznym autorem, jedni go kochają, inni nienawidzą.
      Ale masz rację, jest tylu autorów, a gdyby każdemu podobało się to samo, byłoby nudno ;)

      Usuń
  3. Urocze zwierzaczki :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwierzaczki przeurocze :) A co do czytnika - mam podobne zdanie - to cudowny wynalazek:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zwierzaki fajniutkie, a urlop, mam nadzieję był udany.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pratchetta uwielbiam :)
    I też nie czytam cyklami, tylko w kolejności wydania :)
    Słodkie zwierzaki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie fajniutkie puchate kuleczki. Pratchetta jeszcze nie miałam okazji czytać.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy