Skarpety

Zaczęły się pierwsze letnie upały, termometry pokazują powyżej 30 stopni. Pot po piętach spływa. Zatem to idealny czas, aby pokazać wełniane skarpety :D
Zrobiłam je już dawno temu, ale jakoś do tej pory nie złożyło się, żeby je pokazać. Czas jednak zacząć nadrabiać zaległości i wrócić na blogaska ;)
Skarpety są męskie, dla mojego Lubego, więc w rozmiarze "stopa giganta". Chwała Bogu, że robiłam już wcześniej dla niego stopogrzejki, bo uniknęłam marudzenia przy mierzeniu.
Włóczka to Alize Wool Superwash w kolorze bordowym i szarym. Bardzo lubię tę włóczkę na skarpety, jest taka... śmieszna w dotyku, co chyba jest spowodowane dodatkiem poliamidu. Już kilka par skarpet z niej powstało i faktycznie, włóczka jest bardzo wytrzymała, pomimo dosyć intensywnego użytkowania żadna się nie przetarła, jedynie trochę się zmechaciła.
Skarpety są zrobione na zasadzie rewersu - paski na obu skarpetach są swoją odwrotnością (tam gdzie na jednej jest bordo, na drugiej jest szary).
A o to moja prywatna Wielka Stopa:



Przy okazji zwróćcie uwagę na taboret. Ta urocza jasna obwódka to dzieło naszych potworów: Ciri i Pusi. Nie ma chyba takiego mebla, którego by nie obgryzły... Już wiemy, że na nowym mieszkaniu będzie trzeba mieć meble obite blachą^^.
Teraz ta popatrzyłam na nie i tak sobie myślę... Chyba też bym chciała nowe skarpety :D
Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

Lisek z Małego Księcia

Ostatnio pisałam, że zacznie na blogu pojawiać się sporo rzeczy dla dzieci. Dzisiejszy wpis można by i tak potraktować, bo chciałam Wam pokazać zabawkę, którą zrobiłam. Tylko, że dziecko, dla którego została wykonana ma jakieś 40 lat... Kolejny dowód na to, że mężczyźni dojrzewają do 6 roku życia, a później tylko rosną ;)
Miał być Lisek z filmu "Mał Książę" albo Minionek... Z dwojga złego wolałam już to pierwsze. Skorzystałam z inspiracji z bloga Lalki Crochetki, oczywiście za jej zgodą. Zajrzyjcie do niej koniecznie, bo robi wspaniałe zabawki. Chyba nie ma takiego bohatera popkultury, którego nie byłaby w stanie zrobić. Nawet Wiedźmina wyszydełkowana! Jestem jej fanką ;)
A o to i moja wersja Liska:

Wiem już, że zrobiłam jeden błąd. W środku powinien być drut, żeby odpowiednio wymodelować Liska. Niestety, wpadłam na ten pomysł za późno i musiałam się ratować zszywaniem. Następnym razem będę mądrzejsza ;)
Ważne, że nowemu właścicielowi się podoba (a to nie takie, łatwe...)

Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy