WCiD Nowy Rok i co z tego wynika

Nowy Rok – Nowa ja! Znaczy w sumie to tak nie do końca… W ramach małych postanowień noworocznych wymyśliłam sobie powrót do środowych spotkań z książką i robótką u Maknety. Nie twierdzę, że będę co tydzień, bo szczerze wątpię, że mi się to uda… Ale żeby przynajmniej tak dwa razy w miesiącu, wydaje się to całkiem realne.
Jak wspominałam we wcześniejszym wpisie (KLIK) w 2017 roku chcę odstawić na bok fantasy i zacząć przygodę z kryminałami i powieściami związanymi z Wrocławiem.
Ale najpierw muszę skończyć, to co mam na czytniku, czyli 3 tom serii „Szklany tron” Sary J. Maas. W ogóle dopiero przygotowując ten wpis sprawdziłam, ile lat ma autorka. Raptem rok starsza ode mnie, a swoją pierwszą powieść wydała w wieku 26 lat. Lekkie ukłucie zazdrości poczułam, ale za chwilę pojawiła się myśl – super, może też powinnam spróbować?
Ale w zasadzie to dzisiaj nie chciałam o tym pisać. Wersja, którą czytam to fanowskie tłumaczenie z angielskiego. I właśnie o tłumaczeniach książek chciałam kilka słów napisać. Pierwszy i drugi tom czytałam w oficjalnym tłumaczeniu – było świetne. Oddawało klimat książki, widać było, że tłumacz stanął naprawdę na wysokości zadania.
Wersja fanowska… No cóż, podobno była poddana korekcie. Ale nie chce mi się w to wierzyć, nieraz oczy mi krwawią, jak widzę te wszystkie błędy językowe, próby jakiś zabaw słownych, które wychodzą bardzo nieudolnie. Na siłę wciskane wtręty młodzieżowe… Ale najgorsze, naprawdę najgorsze, są przypisy. Po co? Żeby tłumaczka mogła pokazać jaka jest zabawna… Tylko, że są to żarty w tonacji D-dur, jak mówi moja Mamusia, czyli dotyczące szeroko pojętego dupczenia. A, jeszcze jest dużo wzdychania do głównych męskich bohaterów.
Jaka z tego nauka? Tanie mięso to psy jedzą i jednak lepiej zainwestować w oficjalny przekład. Przy ostatnim tomie już tego błędu nie popełnię, a przy książkach o Wrocławiu problem całkiem zniknie, bo w większości i tak są po polsku z natury.

A na szydełku sweterek według Dropsowego wzoru, ale coś nie wychodzi tak, jak trzeba… Zobaczymy po praniu, co wyjdzie.
Lecę zobaczyć, co Wy podczytujecie i dziergacie J

8 komentarze:

  1. Witaj w nowym odliczaniu czasu. Przeczytałam Twój poprzedni post, i... bardzo Cię rozumiem, bo o minionym roku też mam podobne zdanie. Ale już masz ładne nowe postanowienia, co do czytanej literatury. Byłam kilkakrotnie we Wrocławiu, i też bardzo polubiłam te miasto. Mam nadzieję, że życie Ci tak podyktuje, ze przyjdzie czas i na poznanie nowych technik dziewiarskich i na inne nowe ciekawe wyzwania. Życzę udanego roku, pod każdym względem.Pozdrawiam z zaśnieżonego Wilna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci Honorato :) Wrocław to moje rodzinne miasto i jedna z wielkich miłości :) Nie wyobrażam sobie, żebym miała się wyprowadzić...
      Co do nowych wyzwań, to na razie mam ich aż nadto :D

      Usuń
  2. Sweterek w pieknym kolorze:) Mam nadzieje, ze wyjdzie dobrze:) Pozdrawiam i trzymam kciuki za Twoje postanowienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Wyjdzie inaczej niż powinien, ale już wiem, jak go ogarnąć, żeby go jednak nie pruć (a musiałabym go aż do karczku spruć...)

      Usuń
  3. O, czyli obie w tym roku obchodzimy okrągłą rocznicę urodzin :-) Tylko ja ciut większą niż Ty.

    Tłumaczenie fanowskie - takie to i ja mogłabym zrobić, o ile oczywiście znałabym na tyle język. Wydaje mi się, że bycie pasjonatem czyjejś twórczości lub jakiegoś gatunku to jednak za mało, by zrobić dobre tłumaczenie.

    Sweterek kolor ma śliczny, dobrze że już wiesz co zrobić, żeby go nie pruć - powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tych tłumaczeń, to chyba największą trudnością jest zachowanie stylu pisarza, a ukrycie swoich upodobań... Poza tym, to jakieś dzieciaki tłumaczyły.
      Dzięki za pochwały :)

      Usuń
  4. Wcięło mi komentarz :(
    Ola, bardzo dziękuję za przesyłkę, piękną choinkę i cudowną kartkę. Nitki oczywiście też się przydadzą (już nawet mam pomysł jak je zagospodarować :) )
    Przyznaję że z tłumaczeniami problemów nie mam bo od paru lat prawie sami polscy autorzy trafiają w moje ręce. Tyle nowości jest wydawane że nie nadążam z czytaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że paczka doszła :) Już się zaczynałam bać, że coś poszło nie tak, bo Ania swoją dostała tuż po świętach.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy