#DKN 14 - wywiad z Lala Nova Design


Jeszcze parę miesięcy temu moje wyobrażenie o polskich projektantkach dzianin ograniczało się do dziewczyn robiących na drutach. Sami mieliście się okazję przekonać już, jakie to zdolne bestie.
Ale byłam w błędzie... Jest tyle zdolnych kobietek robiących na szydełku, które nie ograniczają się tylko do odtwarzania wzorów. Jest pełno takich, które nie dość, że tworzą piękne rzeczy z głowy, ale jeszcze swoje wzory udostępniają innym! Kolejną bohaterką cyklu "Dziergam - nie kradnę" jest Lala Nova, czyli Gosia Koszewnik. Dziewczyna o zdolnych rękach i złotych rękach. Nie dość, że tworzy cuda, to jeszcze razem z Anią, Anitą, Asią, Magdą i Marią aktywnie tworzy Kramik Anielskiej Pomocy, który obecnie w ramach licytacji różnych cudeniek, zbiera środki na wsparcie Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego w Lęborku. A Gdyby tego było mało, Gosia napiała specjalny wzór aniołka, dzięki któremu powstają małe cuda na aukcje.
Oprócz stworzenia i wspierania Kramiku, Gosia dzierga ośmiorniczki dla wcześniaków w Anglii, gdzie obecnie mieszka. 
Dodatkowo dba o jakość prac wykonywanych według jej wzorów wydając cerytifkat "Lalka z sercem", dla rękodzielników, których prace wykazują się nie tylko szczególną starannością, ale przede wszystkim sercem włożonym w ich wykonanie. 
A co jeśli ktoś miałby jakikolwiek problem ze wzorem od Lali? Nic prostszego - jest specjalna grupa na Facebooku: We love Lala Design, gdzie można dzielić się swoimi problemami z wykonaniem, a przede wszystkim chwalić swoimi wzorami od Gosi.
Koniecznie zajrzyjcie na jej fanpage i do sklepu na Etsy! A żeby jeszcze bardziej skusić, to na zachętę powiem, że wzory są również po polsku :)
Zapraszam serdecznie na wywiad!



Wszystkie zdjęcia we wpisie są własnością Małgorzaty Koszewnik.  

1. Jak długo dziergasz? Od czego się zaczęło? 
Dziergam od dziecka, nauczyłam się pierwszych słupków mając 7 lat. Pamiętam, że zakochałam się w koronkach szydełkowych mojej babci. Godzinami przeglądałam babciny ogromy zielony kufer, w którym babcia miała pościel, obrusy, serwetki, ściereczki, chusteczki i wszystko było pięknie, zdobione szydełkowymi koronkami i haftem. Widziałam jak moje babcia i mama dziergają i też tak chciałam. Wiele lat dziergałam w ukryciu, ponieważ szydełkowanie nie było modne i „cool”. Jako nastolatka nie chciałam być wyśmiewana i wszystkie moje prace szły „do pudełka”, a wówczas wszystkim się wydawało, że na szydełku można zrobić wyłącznie brzydkie skarpety i czapki. Cieszę się, że dziś dzierganie jest modne i każdy może się tego nauczyć, jeśli tylko chce. Cieszę się, że mogłam wyjść z cienia i pokazać światu, że ja to umiem i kocham. Cieszę się, że coraz bardziej ludzie doceniają ręcznie robione przedmioty, bo one są piękne i wieczne – nie to co fabryczna tandeta. Uwielbiam uczyć się nowych rzeczy, doskonalić swoje umiejętności i tak w poszukiwaniu nowych wyzwań 4 lata temu trafiłam do japońskiego „raju” z amigurumi – oczywiście w internecie. Oczu nie mogłam oderwać i zaczęłam poszukiwania filmików, kursów jak to się robi, trafiłam na fb do grup o tej tematyce i wsiąkłam, uzależniłam się od tego całkowicie. 

2. Kiedy przestało Ci wystarczać odtwarzanie pomysłów i zaczęłaś tworzyć własne wzory? 
Właściwie to nigdy nie bawiło mnie odtwarzanie wzorów. Początkowo robiłam zupełnie „z głowy” , ale te pierwsze dzieła mnie nie do końca zadowalały. Wiadomo, uczyłam się. Na początku nawet nie wiedziałam jak czytać opisy, wyglądały jak jakiś nieludzki szyfr, szczególnie te obcojęzyczne. Postanowiłam skorzystać gotowych schematów (trzech), żeby po prostu się nauczyć. Owszem, wykonane z tych wzorów maskotki były piękne, ale jakieś takie „nie moje”. Jak już się nauczyłam jak się czyta i pisze wzór, zaczęłam zapisywać to co sama robiłam. 

3. Kiedy pojawił się pomysł, żeby zacząć się dzielić wzorami? Kiedy stwierdziłaś, że można je sprzedawać? 
Pierwszy swój wzór na malutką laleczkę robioną z kordonka udostępniłam na grupie o tematyce amigurumi na fb. Powiem, że miałam ogromna satysfakcję kiedy ktoś wrzucił zdjęcie laleczki z mojego wzoru , a niezwykle dopingujące do dalszej pracy były miłe komentarze. Ale te moje pierwsze „ami” i wzory były niezbyt doskonałe i sama widziałam, że jeszcze wiele nauki przede mną. Ćwiczyłam, poszukiwałam nowych „sztuczek” i tak powstał projekt oraz wzór na mojego Misia Tulisia. Kiedy wstawiłam zdjęcie misia na grupie posypały się same miłe komentarze i między innymi padło pytanie „kiedy będzie można kupić wzór?” i to już było dla mnie wielkim zaskoczeniem i wielka dumą, że ktoś chce zapłacić za moją pracę. Zastanawiałam się długo czy zacząć sprzedawać wzory, szukałam informacji jak to wygląda pod względem formalnym, jakie są ceny, koszty itp. Policzyłam sobie, że nie ma z tego „kokosów”, ale moje hobby jednak sporo kosztuje i pomyślałam, że czemu nie spróbować to przynajmniej zwróci mi się za materiały. I tak zaczęłam sprzedawać.

4. Skąd bierzesz pomysły na nowe projekty? Jak wygląda proces samego wymyślania?
Powiem szczerze, że nie poszukuję specjalnie nowych pomysłów, one jakoś mi same przychodzą do głowy w najmniej oczekiwanych momentach. Pomysł potrafi mi wpaść do głowy podczas rozmów ze znajomymi i przyjaciółmi, nawet takich nie związanych zupełnie z moim hobby rzeczach. Rozmowa o kolorach, kształtach, pięknych widokach, rzeczach , wrażeniach, o dzieciach, zakupach i takich innych codziennych sprawach wystarczy, by mi w głowie zaświtał jakiś nowy pomysł. Czasami myśl przychodzi mi w trakcie tworzenia bieżącego projektu. Zdarza mi się też zainspirować zdjęciami w internecie (nie koniecznie szydełkowymi). Nieraz wystarczy, że zajdę do pasmanterii i zachwycę się jakąś włóczką, koronką czy guziczkiem i już widzę co chcę zrobić. I tak właśnie napływają mi pomysły, czasami nawet kilka naraz i nie wiem od którego zacząć :D

 5. Jak wygląda proces tworzenia wzoru? Jak długo trwa?
Kiedy mam już wizję tego co chciałabym zrobić staram się sobie ją naszkicować lub nawet tylko niektóre jej elementy, tak aby było łatwiej przenieść to w rzeczywisty wymiar 3D. Dobieram materiały, dodatki i biorę się za szydełkowanie, podczas którego zapisuję każdy przerobiony rząd. Pierwowzór zapisuję ręcznie w zeszycie lub na różnych karteczkach. Jeśli coś pójdzie nie tak , trzeba część pracy spruć i zacząć od nowa, pamiętając o zmianie zapisu – czasami nawet wielokrotnie. W tym samym czasie trzeba cały czas liczyć i zastanawiając się ile rzędów, ile oczek, gdzie dodać, gdzie odjąć, gdzie skręcić, gdzie zakończyć. Po utworzeniu bazy przychodzi czas na najprzyjemniejszy dla mnie etap, czyli nadanie charakteru – opracowanie szczegółów, dodatków, które nadadzą pracy ostateczny wygląd. W tak zwanym międzyczasie trzeba zrobić jeszcze setki zdjęć, z każdego etapu tworzenia. Zdjęcia trzeba wybrać, odpowiednio opracować graficznie. Później wszystko nanieść na wzór do dokumentu, dodać opisy i wyjaśnienia. Nie potrafię jednoznacznie określić czasu, bo to zależy od wielu czynników. Ja czasami zostawiam na dzień czy dwa pracę nad projektem gdy nie mogę znaleźć jakiegoś rozwiązania, które by mnie zadowoliło. I olśnienie potrafi przyjść w najmniej oczekiwanym momencie, w autobusie, w kolejce do lekarza czy w sklepie. Wtedy muszę tę genialną sekwencję oczek gdzieś zapisać, żeby nie wypadła mi z głowy zanim wrócę. Ludzie czasem patrzą na mnie jak na wariatkę, widząc jak zapisuje w pośpiechu na ręku lub chusteczce do nosa jakieś dziwne znaczki ….. Nie potrafię określić konkretnie czasu powstawania wzoru, ale jest to wiele godzin i dni spędzonych nad robótką, kartkami i komputerem. 

6. Ile osób zazwyczaj testuje wzór? Jak długo trwa testowanie? 
Na początku sama sprawdzałam swoje wzory, ale zajmowało mi to wiele czasu i nie zawsze było efektywne, ponieważ własne błędy jest najtrudniej zauważyć. Pisząc wzory dla innych trzeba wziąć pod uwagę jak sformułowane są opisy, tak aby każdy niezależnie od stopnia zaawansowania mógł je dobrze rozumieć. Dlatego też teraz mam dwie osoby testujące z różnym doświadczeniem. Jestem bardzo zadowolona tym bardziej, że dziewczyny są jednocześnie fankami moich projektów. Jeśli chodzi o czas to nie ma wyznaczonych sztywnych terminów, dziewczyny testują wtedy kiedy maja na to czas i ochotę, ale mam o tyle komfortową sytuację, że one jako fanki moich projektów od razu się za to zabierają i zrobienie wzoru przez obie nie trwa zazwyczaj dłużej niż 2 tygodnie. 

7. Ile czasu zajmuje Ci przygotowanie wzoru do publikacji – obróbka graficzna, zdjęcia, edycja tekstu? 
Przygotowanie wzoru do publikacji jest dość żmudnym, czasochłonnym zajęciem i przyznam, że chyba jest to etap, który lubię najmniej. Trzeba to zrobić dobrze, wybrać odpowiednie zdjęcia z setek zrobionych w trakcie pracy. Przepisać tekst, uzupełnić o notatki, wyjaśnienia. Nie umiem konkretnie powiedzieć, ale generalnie zajmuje mi to większą część całego czasu poświęconego na tworzenie wzoru, jakieś 60-70% w zależności od stopnia skomplikowania danej pracy. 

8. Obiektywnie: czy uważasz, że ceny wzorów dostępnych na ravelry są odpowiednie? 
Nie potrafię ocenić, ponieważ nie korzystam z raverly, korzystam natomiast ze strony etsy.com – tam nie spotkałam się z nieodpowiednimi cenami wzorów, ale też specjalnie teraz tego nie śledzę. 

9. Co sądzisz o kradzieży wzorów – gdy jedna osoba w sposób legalny nabywa Twoją pracę i udostępnia ją za darmo innym?
To bardzo trudne pytanie, bo wywołuje we mnie wiele emocji. Ja widzę problem w tym, że ludzie nie są świadomi nawet tego, że sami sobie „psują rynek”. Bo niech każdy zada sobie pytanie: Dlaczego ja kupuje ten czy ten wzór? Zdawałoby się, że odpowiedź jest prosta: Chcę mieć wyjątkowy przedmiot, samodzielnie wykonany. Nie jest ważne w tym momencie, czy ktoś chce go sprzedać czy podarować czy zrobić dla siebie, bo w momencie wpuszczenia wzoru w nielegalny obieg wychodzi on w tam w wielu tysiącach egzemplarzy – czyli przestał być wyjątkowy, każdy go ma lub może mieć. Więc pytanie: Jaki to miało sens? Stracone pieniądze i stracone prawo do posiadania wyjątkowej oryginalnej rzeczy, wychowaliśmy za własne pieniądze setki, tysiące konkurentek, które teraz mając wzór za darmo zrobi na sprzedaż maskotkę taniej niż my. Wkrótce rynek rękodzielniczy zalewa cała masa takich samych maskotek i można je kupić jak w jakiejś sieciówce. Jeśli ktoś za własne pieniądze i na własne życzenie pozbywa się wszelkich korzyści na rzecz innych anonimowych ludzi to jedyne co się ciśnie na usta… (niech każdy sobie dopowie). I właśnie najdziwniejsze jest to, że te osoby nie widzą zupełnie własnej straty, nawet jeśli nie myślą o tym, że to jest po prostu kradzież i postępowanie niezgodne z prawem. I tu pojawia się ta druga strona, która ma straty – autor, który pracuje nad projektem wiele godzin, dni i tak naprawdę nie jest w stanie zarobić na materiały do kolejnych projektów. A wiem to z praktyki, bo gdy wystawiam zapowiedź wzoru, to pod postem pojawia się kilkadziesiąt komentarzy, z pytaniami kiedy będzie można kupić wzór…. No cóż, po wystawieniu wzoru w sklepie sprzedają się dwa, trzy egzemplarze…… i wnioski nasuwają się same. 

Najbardziej boli mnie to, że to Polki Polkom takie rzeczy robią, koleżanki z grupy, wiedząc doskonale ile się o tym mówi, a jeszcze potrafią pisać mi, że podziwiają moja pracę bo same nigdy by wzoru nie umiały napisać, a następnie kradną kolejny wzór (może nie mój, ale inny autor też się napracował nad jego stworzeniem). Boli mnie taki całkowity brak świadomości i szacunku do czyjejś pracy. Jeśli spotykam post na fb, w którym ewidentnie widać, że ktoś nielegalnie rozpowszechnia piracki wzór – zwracam uwagę, zgłaszam post, reaguję…. Ale ręce mi opadają jak na mój komentarz, ze jest to płatny wzór i nie powinien być tu rozpowszechniany – wylewa się natychmiast na mnie fala obelg i epitetów, tak jakbym to ja zrobiła coś złego i niezgodnego z prawem, a nie osoby które kradną wzory i je rozpowszechniają. Jeśli będę chciała się podzielić wzorem, to się podzielę, ale nikt nie ma prawa robić tego za mnie bo to moja własność. Bardzo drażnią mnie teksty bardzo często pojawiające się na fb, typu „podziel się wzorem”, „użycz wzoru” czy inne tym podobne. Własność intelektualna jest dokładnie taka samą własnością jak materialna. Obie własności maja jednakową wagę, to może zacznijcie „użyczać” samochód czy mieszkanie sąsiada – co za różnica, wystarczy poprosić sąsiada o kluczyki. .. Podsumowując, jest to zjawisko tak ogromne, nie do opanowania i rozlane na cały świat, że autorzy wzorów nie są w stanie z tym walczyć, ani tego opanować. Wielu z pewnością, tak jak i ja, wielokrotnie zastanawiało się nad sensem tej pracy. Szkoda naszego czasu, zaangażowania, serca wkładanego w każdy projekt. Moje projekty są wyjątkowe i chcę, żeby takie zostały. Niestety walka z piractwem jest trudna, jak walenie głową w mur, a niewiele osób przyjmuje argumenty do wiadomości. 


Serdecznie dziękuję Gosi, za podzielenie się swoimi przemyśleniami.
Przyznajcie sami... cudowne są te lale ;)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy