Wspólne czytanie i dzierganie - "Ogrody księżyca" i Otul Jesień

Znowu tygodniowa przerwa i jednodniowy poślizg w wyzwaniu u Maknety. Jakoś mam problem, żeby się wyrobić na czas, dodatkowo ostatnio w środy chodzimy z moim Lubym grać w planszówki. Jak wracamy do domu to jest już za ciemno, żeby robić zdjęcia, a ja jestem zbyt zmęczona, żeby coś napisać. Chyba zacznę przygotowywać wpisy wcześniej, żeby w środę już tylko kliknąć "Opublikuj".
Ostrzega, post będzie długi, bo trochę rzeczy przez te dwa tygodnie się nazbierało.
Po pierwsze, ciąg dalszy moich perypetii z czytnikiem... No cóż... było trzeba mieć od początku kartę kredytową, to bym nowy czytnik miała... Niestety, kolejny miły Pan Hindus, który mnie obsługiwał stwierdził, że jednak nie wymienią mi czytnika, ale za to mogą dać mi super promocję na zakup nowego. Cena promocyjna, od zwykłej różniła się o 1 funta... Razem z kosztami transportu nowy Kindle kosztowałby mnie dwa razy tyle, co stary... Więc cóż... nie stać mnie... Niestety, albo stety, nie wyobrażam już sobie czytania bez e-czytnika. Jednak wygoda jest ogromna, możliwość wyboru książek większa niż w bibliotece, no i ta mobilność... Zaczęłam więc poszukiwania alternatywy dla Kindle'a i wychodzi na to, że znalazłam. Na razie muszę jednak decyzję o zakupie przetrawić i zadowalam się czytnikiem Lubego.
Udało mi się skończyć "Cień Wiatru". Nie porwało mnie, to chyba nie dla mnie... Cały czas patrzyłam na tę historię, jak na trochę bardziej skomplikowany romans. Nawet rozwiązanie tajemnic mnie nie zaskoczyło, bo się tego spodziewałam. Widać, nie jest to książka dla mnie... Kolejnych części nie przeczytam (raczej).
Nie tylko "Cień..." skończyłam. Bo po drobnych perypetiach (ależ Bóg musiał mieć ubaw!) skończyłam sweter na wyzwanie "Otul jesień"! Zabrakło mi ciut włóczki, a kupiłam tyle, ile było we wzorze... Sweter nie doczekał się jeszcze pełnej sesji fotograficznej, ale gwoli kronikarskiego obowiązku umieszczam zdjęcie:
Lepsze zdjęcia, nawet z wkładką pojawią się wkrótce, na szczęście pogoda się poprawiła ;) To będzie mój najulubieńszy sweter!
A teraz powrót do teraźniejszości.
Czytam pierwszy tom "Malazańskiej księgi poległych", "Ogrody księżyca". I już po niecałej połowie pierwszego tomu wiem, że pochłonę całość. Język jest prosty, ale nie prostacki, nie ma jakichś wielopiętrowych porównań. Jest wielu bohaterów i każdy znajdzie wśród nich swojego ulubieńca. Fabuła rozwija się sprawnie, ale jeszcze nic do końca nie wiadomo. No i jest to fantastyka. Steven Erikson nie ograniczył się do klasycznych ras, ale swoje uniwersum obsadził najróżniejszymi ludami, w których jeszcze się mylę. Jestem podekscytowana na samą myśl, że zaraz będę czytać dalej ;).
Jako dobra ciocia, po czwartym pruciu, prawie do zera, dziergam dalej sweterek dla Emilki. Zostały jeszcze do zrobienia rękawki.
A żeby się nie nudzić, dostałam przykaz wykonania na już butków albo skarpetek dla Emilki. Kto wcześniej zaglądał na bloga, albo przeczytał go od początku, ten wie, że skrapety, to prawie moja specjalność^^. I tak w ciągu dwóch godzin powstały takie maleństwa z Cotton Gold:


Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze ;) Pędzę popatrzeć, co u Was ciekawego słychać :)

24 komentarze:

  1. najsłodsze te urocze i małe skarpeteczki *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Mam nadzieję, że będą się spisywać ;)

      Usuń
  2. Sweter bomba! Czekam na sesję. Tak z ciekawości - w jakie planszówki gracie? Też od czasu do czasu w coś gram, ale jestem raczej casualem i chyba poza nic bardziej skomplikowanego niż Osadnicy z Catanu już nie wyjdę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wczoraj na przykład graliśmy w "Grę o tron", strasznie mózgożerna gra i nie wiem, czy osobie zaczynającej z planszówkami bym ją poleciła. Ale ogólnie gra super. Z innych gier, często gramy w Munchkina, taka karcianka, gdzie głównym zadaniem w pewnym momencie nie własna wygrana, tylko niedopuszczenie do cudzej wygranej^^ 7 Cudów Świata, taka właśnie dla casuali, bardzo przyjemna ;) Świat Dysku, nie tylko dla miłośników Terrego Pratchetta. Całą komodę gier mamy w domu, więc mogłabym tak wymienić i wymieniać :D

      Usuń
  3. Skarpeteczki mnie urzekły:))Sweter jest super,czekam na zdjęcia z "wkładką".Też nie wyobrażam już sobie życia bez czytnika,szczególnie jesli sie ciągle człek przemieszcza jest to niesamowicie wygodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Nom, czytnik to jednak megawygoda... Nie wiem, jak mogłam być aż tak sceptyczna do tego wynalazku ;)

      Usuń
  4. Moj sweter tez pzarz wiecej wloczki niz we wzorze.. i dokupywalam i kombinowalam... Ale rzeczywiscie ejst bardzo fajny. Wpis mozesz zaplanowac, ustawic na dowolny dzien i godzine i sam wyskakuje wtedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam właśnie zamiar sobie coś takiego ustawić, bo to już troszkę przykre, że ciągle się spóźniam ;/

      Usuń
  5. Skarpetki cudowne:) Na drutach umiem robic podstawowe wzorki, ale takich skarpetusiek nie umiem a szkoda szkoda:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na drutach w ogóle nie potrafię robić ;) Ale wychodzę z założenia, że na szydełku można zrobić dokładnie to samo, co na drutach ;)

      Usuń
  6. Cudne skarpetunie :-) Śliczności.
    Sweter rewelacyjny - będę czekała na zdjęcia z Tobą w sweterku.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczny sweter Ci wyszedł! I te skarpeteczki - cuuudne!
    Miłego dnia!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  8. Sweter sliczny, wiesz ja zalozylam sobie, ze srodowy post bede publikowac we wtorek, wtedy jak mam maly poslizg na srode jest w sam raz. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba skorzystam z rady, żeby sobie pisać wcześniej i ustawić datę publikacji na środę...

      Usuń
  9. Ja też nie wybrażam sobie życia bez czytnika, ale szczerze przyznam tak się przyzwyczaiłam do Kindle, że chyba bym się już teraz nie potrafiła (i nie chciała) przesiadać na coś innego. A odkąd mam własnego kundelka świat jest już niemal perfekcyjny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się aż tak nie przywiązuję do marki. W różnych zestawieniach Kindle często i tak przegrywa z innymi czytnikami. Ich hasłem reklamowym z resztą nie jest, to że są najlepsi, tylko najlepiej się sprzedają ;) Jak podejmę tę męską decyzję i kupię nowy czytnik, na pewno podzielę się swoimi wrażeniami :)

      Usuń
  10. Ciekawa jestem, jak będzie wyglądał sweter z "wkładką" :) A skarpetki śliczne, choć bardzo nie lubię różowego.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przesłodkie skarpetki, a sweterek fantastyczny! Dawno nie robiłam nic większego na szydełku i trochę mi teraz wjechałaś na ambicję :). Konieczie muszę o czymś takim pomyśleć! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Yarn Along

Obserwatorzy