Podsumowanie stycznia i plany na luty - Wszystkomający blog szydełkowy

piątek, 2 lutego 2018

Podsumowanie stycznia i plany na luty

Skończył się styczeń, zaczyna luty. Czas na podsumowanie i plany na nowy miesiąc ;)
O dziwo, tym razem czas płynął mi całkiem wolno. Nawet czasami się dziwiłam, że to jeszcze styczeń. Ale to dobrze, bo nie miałam poczucia czasu uciekającego przez palce. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to był całkiem udany i produktywny miesiąc.
Co się zatem działo?

DZIERGANIE

Skończyłam chustę Secret Paths. I odkryłam nową miłość (mój portfel będzie pewnie płakał) - motki typu ombre. Ach, efekt przechodzenia kolorów jest boski! Oczywiście czekam na zrobienie sesji zdjęciowej, więc dzisiaj tylko mała zajawka.

Oprócz chusty zrobiłam skarpetkę.

Tak. Sztuk jedną. Będzie oczywiście też druga, ale...
Zrobiłam czapkę. Dostałam piękny nowy płaszcz, a jak sami wiecie... do tego trzeba równie nowych dodatków. Zima co prawda na Wrocław się obraziła, ale od czasu do czasu potrafi dać o sobie znać. Do kompletu tworzy się chusta (która już swoje pierwsze prucie zaliczyła...)

O, jeszcze jedno. Byłam na spotkaniu dziewiarskim! Wiecie w ogóle, jak mój brat i mój Luby nazywają takie spotkania?^^ dziwkarskie... Bo podobnie brzmi oczywiście. Ale spotkanie było zorganizowane przez Marzenę z Wełnianych myśli i właścicielkę sklepu "U Chmurki". Było świetnie!

CZYTANIE

O, tu to się działo! Po pierwsze skończyłam "Słupy Ognia" Kena Folletta. Uwielbiam jego powieści historyczne, zwłaszcza serię "Kingsbridge". Autor potrafi świetnie oddać klimat średniowiecznego miasteczka, a w swoim najnowszym dziele dodatkowo nakreśla napięcie między protestantami a katolikami. I chociaż nie ustrzegł się pewnego grzechu typowego dla powieści historycznych, to i tak gorąco polecam.
A po drugie odkryłam świetną serię fantasy - "Wojny alchemiczne". Najgorsze, że nie wiem, jak nakreślić fabułę, bo zawsze brzmi ona trochę miałko... Generalnie - Holandia staje się główną potęgą na świecie, po tym jak opanowuję metodę tworzenia Mechanicznych - maszyn, które wykonują za nich wszystkie polecenia i przez narzucone na nie geas i metageas są im posłuszni. Do czasu, bo zdarzają się wyjątki, które zrywają kajdany. Holenderscy Zegarmistrzowie - twórcy Mechanicznych, twierdzą, że maszyny nie mają wolnej woli i duszy, więc można nimi rządzić. Ale prawda może ich mocno zaskoczyć. Ostatnią siłą, która się opiera Holendrom jest Nowa Francja, państwo utworzone przez zbiegłych francuskich katolików. Wiem, całość brzmi dziwnie, ale się lubicie naprawdę dobre fantasy z oryginalnym uniwersum - koniecznie przeczytajcie!

CO NIE WYSZŁO?

Mały raport z postanowień noworocznych. Okazuje się, że żeby mieć zdjęcia trzeba je robić. Ja nie robiłam... więc nie mam. Do poprawy! 
I to w sumie mój najgorszy "grzech". Także, było dobrze w styczniu!

A CO Z LUTYM?

A teraz krótkie plany na nowy miesiąc. Szydełkowo sprawa prosta - skończyć chustę i drugą skarpetkę^^. I zamówić włóczki na kocyk dla Maksa. To taki plan minimum, który z pewnością uda mi się zrealizować. Cała reszta będzie nadprogramowa: być może grzechotka, może zacznę królika dla siostry Szwagra. Się zobaczy ;)
Z książek będę kończyć "Wojny alchemiczne", właśnie zaczęłam ostatni tom! W kolejce już czeka najnowsza część "Cyklu demonicznego" i też już przebieram nóżkami, żeby zacząć czytać!
Koniecznie muszę robić więcej zdjęć. Nawet codziennie noszę ze sobą aparat, ale co z tego, skoro go nie wyjmuję. Muszę to zmienić...
I dalej pozostaje w mocy chęć malowania paznokci i ust, to już idzie mi całkiem nieźle.
A jeśli luty będzie jak styczeń i grudzień... to czas na serwis roweru!
A dzięki Plannerowi Design Your Life moje życie zaczyna wyglądać trochę mniej jak chaos.
No i chyba tyle w tym lutym. Krótki miesiąc, to szaleć nie będę ;)

A jakie plany macie Wy?

1 komentarz:

  1. Olu ambitnie!!! Ja tak porządnych planów nie robię, raczej drobny szkic, zarys :) Z mostków ombre nic jeszcze nie robiłam, ale chodzi za mną jakąś letnią bluzeczka może sukienka...

    OdpowiedzUsuń