Wszystkomający blog szydełkowy: śmieszki
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieszki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieszki. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 lutego 2018

Podróż za jedną włóczkę

18:52:00 7
Podróż za jedną włóczkę
Dzisiaj chciałabym poruszyć bardzo ważny (z dziewiarskiego punktu widzenia) problem. Podróże.
Wiadomo, że gdy wybieramy się gdzieś dalej, pociągiem, czy jako pasażer samochodu, to zawsze trzeba mieć coś przy sobie.
Chciałabym się jednak pochylić nad tymi codziennymi podróżami - do pracy, czy do szkoły.
Często pojawia się stwierdzenie, że doba ma za mało godzin, żeby zrealizować wszystkie pomysły i przerobić nasze zapasy.
Wszystko się rozbija o to, żeby jak najlepiej wykorzystac czas na dzierganie. Jak zatem to zrobić?
Po pierwsze trzeba przesiąść się z własnego transportu na komunikację miejską. Ekologicznie. No i bezpieczniej, bo dzierganie i kierowanie autem raczej nie należy do najlepszych pomysłów...

Zatem, gdy już kupimy bilet miesięczny, trzeba się zastanowić nad kolejnymi problemami. A mianowicie... wolne miejsca do siedzenia. Niby da sie dziergać na stojąco, ale trzeba się sprawnie owinąć wokół poręczy, żeby nie latać po całym autobusie lub tramwaju (albo trolejbusie, jeśli jesteś z Lublina). Jest na to jedno proste rozwiązanie. Trzeba mieszkać przy pętli! Miejsce siedzące mamy wtedy gwarantowane. Broń Cię Panie Boże wybierać miejsce zamieszkania lub pracy w okolicach uczelni (studenci...) albo dworca (turyści...).

Jeśli jednak z jakiegoś względu zmiana mieszkania lub pracy nie wchodzi w grę, pozostaje jeszcze kamuflaż. Można próbować na staruszkę, ale to za dużo zachodu - farbowanie włosów, odpowiednia garderoba, jakiś wyleniały lis na ramionach. Albo wersja ekonomiczna - ciąża. Worek z robótką pod ubranie i ciąża jak ta lala. A biorąc pod uwagę, że niektóre prace rodzą się w bólach, więc w sumie to wielkiego przekłamania nie ma.
Dodatkowo w zimie trzeba pamiętać, żeby wybierać takie trasy, gdzie kursują nowoczesne maszyny, które szybko się nagrzewają - nie ma nic gorszego, niż dzierganie zgrabiałymi rękami, gdy palce ledwo się zginają...

Dodatkowym atutem będzie, jeśli blisko naszych przystanków będzie pasmanteria albo chociaż paczkomat. Można wtedy dodatkowo urozmaicić sobie podróż mizianiem najnowszych nabytków.
Pamiętajcie - każde 5 minut w podróży bez dziergania, to jeden rządek mniej!
Dobra... wiem, że nie istnieje takie pojęcie jak "jeszcze jeden rządek"... bo na jednym ciężko skończyć ;)