Dzisiaj chciałabym poruszyć
bardzo ważny (z dziewiarskiego punktu widzenia) problem. Podróże.
Wiadomo, że gdy wybieramy się
gdzieś dalej, pociągiem, czy jako pasażer samochodu, to zawsze trzeba mieć coś
przy sobie.
Chciałabym się jednak pochylić nad
tymi codziennymi podróżami - do pracy, czy do szkoły.
Często pojawia się stwierdzenie, że doba ma za mało godzin, żeby zrealizować wszystkie pomysły i przerobić nasze zapasy.
Często pojawia się stwierdzenie, że doba ma za mało godzin, żeby zrealizować wszystkie pomysły i przerobić nasze zapasy.
Wszystko się rozbija o to, żeby
jak najlepiej wykorzystac czas na dzierganie. Jak zatem to zrobić?
Po pierwsze trzeba przesiąść się
z własnego transportu na komunikację miejską. Ekologicznie. No i bezpieczniej,
bo dzierganie i kierowanie autem raczej nie należy do najlepszych pomysłów...
Zatem, gdy już kupimy bilet
miesięczny, trzeba się zastanowić nad kolejnymi problemami. A mianowicie...
wolne miejsca do siedzenia. Niby da sie dziergać na stojąco, ale trzeba się
sprawnie owinąć wokół poręczy, żeby nie latać po całym autobusie lub tramwaju
(albo trolejbusie, jeśli jesteś z Lublina). Jest na to jedno proste
rozwiązanie. Trzeba mieszkać przy pętli! Miejsce siedzące mamy wtedy
gwarantowane. Broń Cię Panie Boże wybierać miejsce zamieszkania lub pracy w
okolicach uczelni (studenci...) albo dworca (turyści...).
Jeśli jednak z jakiegoś względu zmiana mieszkania lub pracy nie wchodzi w grę, pozostaje jeszcze kamuflaż. Można próbować na staruszkę, ale to za dużo zachodu - farbowanie włosów, odpowiednia garderoba, jakiś wyleniały lis na ramionach. Albo wersja ekonomiczna - ciąża. Worek z robótką pod ubranie i ciąża jak ta lala. A biorąc pod uwagę, że niektóre prace rodzą się w bólach, więc w sumie to wielkiego przekłamania nie ma.
Jeśli jednak z jakiegoś względu zmiana mieszkania lub pracy nie wchodzi w grę, pozostaje jeszcze kamuflaż. Można próbować na staruszkę, ale to za dużo zachodu - farbowanie włosów, odpowiednia garderoba, jakiś wyleniały lis na ramionach. Albo wersja ekonomiczna - ciąża. Worek z robótką pod ubranie i ciąża jak ta lala. A biorąc pod uwagę, że niektóre prace rodzą się w bólach, więc w sumie to wielkiego przekłamania nie ma.
Dodatkowo w zimie trzeba
pamiętać, żeby wybierać takie trasy, gdzie kursują nowoczesne maszyny, które
szybko się nagrzewają - nie ma nic gorszego, niż dzierganie zgrabiałymi rękami,
gdy palce ledwo się zginają...
Dodatkowym atutem będzie, jeśli
blisko naszych przystanków będzie pasmanteria albo chociaż paczkomat. Można
wtedy dodatkowo urozmaicić sobie podróż mizianiem najnowszych nabytków.
Pamiętajcie - każde 5 minut w podróży bez dziergania, to jeden rządek mniej!
Dobra... wiem, że nie istnieje takie pojęcie jak "jeszcze jeden rządek"... bo na jednym ciężko skończyć ;)
Pamiętajcie - każde 5 minut w podróży bez dziergania, to jeden rządek mniej!
Dobra... wiem, że nie istnieje takie pojęcie jak "jeszcze jeden rządek"... bo na jednym ciężko skończyć ;)