Wszystkomający blog szydełkowy: na nogi
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na nogi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na nogi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 października 2014

Wspólne czytanie i dzierganie - "Ogrody księżyca" i Otul Jesień

19:24:00 24
Wspólne czytanie i dzierganie - "Ogrody księżyca" i Otul Jesień
Znowu tygodniowa przerwa i jednodniowy poślizg w wyzwaniu u Maknety. Jakoś mam problem, żeby się wyrobić na czas, dodatkowo ostatnio w środy chodzimy z moim Lubym grać w planszówki. Jak wracamy do domu to jest już za ciemno, żeby robić zdjęcia, a ja jestem zbyt zmęczona, żeby coś napisać. Chyba zacznę przygotowywać wpisy wcześniej, żeby w środę już tylko kliknąć "Opublikuj".
Ostrzega, post będzie długi, bo trochę rzeczy przez te dwa tygodnie się nazbierało.
Po pierwsze, ciąg dalszy moich perypetii z czytnikiem... No cóż... było trzeba mieć od początku kartę kredytową, to bym nowy czytnik miała... Niestety, kolejny miły Pan Hindus, który mnie obsługiwał stwierdził, że jednak nie wymienią mi czytnika, ale za to mogą dać mi super promocję na zakup nowego. Cena promocyjna, od zwykłej różniła się o 1 funta... Razem z kosztami transportu nowy Kindle kosztowałby mnie dwa razy tyle, co stary... Więc cóż... nie stać mnie... Niestety, albo stety, nie wyobrażam już sobie czytania bez e-czytnika. Jednak wygoda jest ogromna, możliwość wyboru książek większa niż w bibliotece, no i ta mobilność... Zaczęłam więc poszukiwania alternatywy dla Kindle'a i wychodzi na to, że znalazłam. Na razie muszę jednak decyzję o zakupie przetrawić i zadowalam się czytnikiem Lubego.
Udało mi się skończyć "Cień Wiatru". Nie porwało mnie, to chyba nie dla mnie... Cały czas patrzyłam na tę historię, jak na trochę bardziej skomplikowany romans. Nawet rozwiązanie tajemnic mnie nie zaskoczyło, bo się tego spodziewałam. Widać, nie jest to książka dla mnie... Kolejnych części nie przeczytam (raczej).
Nie tylko "Cień..." skończyłam. Bo po drobnych perypetiach (ależ Bóg musiał mieć ubaw!) skończyłam sweter na wyzwanie "Otul jesień"! Zabrakło mi ciut włóczki, a kupiłam tyle, ile było we wzorze... Sweter nie doczekał się jeszcze pełnej sesji fotograficznej, ale gwoli kronikarskiego obowiązku umieszczam zdjęcie:
Lepsze zdjęcia, nawet z wkładką pojawią się wkrótce, na szczęście pogoda się poprawiła ;) To będzie mój najulubieńszy sweter!
A teraz powrót do teraźniejszości.
Czytam pierwszy tom "Malazańskiej księgi poległych", "Ogrody księżyca". I już po niecałej połowie pierwszego tomu wiem, że pochłonę całość. Język jest prosty, ale nie prostacki, nie ma jakichś wielopiętrowych porównań. Jest wielu bohaterów i każdy znajdzie wśród nich swojego ulubieńca. Fabuła rozwija się sprawnie, ale jeszcze nic do końca nie wiadomo. No i jest to fantastyka. Steven Erikson nie ograniczył się do klasycznych ras, ale swoje uniwersum obsadził najróżniejszymi ludami, w których jeszcze się mylę. Jestem podekscytowana na samą myśl, że zaraz będę czytać dalej ;).
Jako dobra ciocia, po czwartym pruciu, prawie do zera, dziergam dalej sweterek dla Emilki. Zostały jeszcze do zrobienia rękawki.
A żeby się nie nudzić, dostałam przykaz wykonania na już butków albo skarpetek dla Emilki. Kto wcześniej zaglądał na bloga, albo przeczytał go od początku, ten wie, że skrapety, to prawie moja specjalność^^. I tak w ciągu dwóch godzin powstały takie maleństwa z Cotton Gold:


Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze ;) Pędzę popatrzeć, co u Was ciekawego słychać :)

środa, 15 stycznia 2014

Yarn Along, czyli wspólne dzierganie i czytanie

18:34:00 11
Yarn Along, czyli wspólne dzierganie i czytanie
Od jakiegoś czasu zauważyłam na wielu blogach regularnie pojawiające się posty pokazujące, co w danym momencie autorka dzierga i czyta. Skoro dostałam w końcu swoją ukochaną zabaweczkę w postaci aparatu postanowiłam się przyłączyć ;)
Autorką zabawy jest Makneta. Zabawa jest bajecznie prosta, wystarczy w każdą środę umieszczać na blogu post ze zdjęciem tego, co się ma aktualnie na drutach/szydełku i książką którą się czyta.
W zasadzie książki to moja druga wielka miłość po szydełkowaniu (a czasem może nawet pierwsza?), więc połykam je jak mały pelikan. Przyznam się szczerze, że może książek nie oceniam po okładce, ale często po grubości... Im grubsza, tym jestem nią bardziej zafascynowana. Przecież, jak ktoś napisał wielkiego klocka, to nie może to być całkiem złe, prawda?^^ Inna sprawa, że cierpię za każdym razem, gdy książka się kończy, więc opasły tom odsuwa ten niemiły moment w czasie.
A co aktualnie czytam?

W zeszłym roku przeczytałam wcześniejsze trylogie Trudi Canavan, czyli Czarnego Maga i Trylogię Zdrajcy. Może nie jest to jakoś wybitnie ambitna literatura, ale nie da się ukryć, że czyta się przednio. A cała "Era Pięciorga" wypada dużo lepiej niż Trylogia Zdrajcy. Jest dużo intryg, tajemnic i całkiem bogaty świat. Ogólnie bardzo dobre czytadło, naprawdę szybko się czyta, nie ma żadnych dłużyzn i trochę żałuję, że już kończę...
A co tam obok kolorowego leży? Kolejne skarpety ;) Jedna już skończona, druga w zasadzie też była skończona, ale jak robiłam cholewkę, okazało się... Ale to już napiszę, jak skończę.
A tutaj jeszcze baner całej akcji:

A tu jeszcze taka niespodzianka. Pamiętacie taki program "Ciuchcia"? Z Żabą Moniką i Kulfonem? Była tam taka piosenka, wykorzystująca pewne powiedzenie;
"Kulfon, Kulfon, co z Ciebie wyrośnie?
gruszki na wierzbie, czy śliwki na sośnie?"
Idąc do pracy pewnego dnia zobaczyłam to:
Na początku myślałam, że to bombki ktoś na jodle powiesił... Ale po przyjrzeniu się okazało się, że...
może nie na wierzbie, ale są to gruszki na jodle... w folii aluminiowej...

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

niedziela, 21 lipca 2013

Część druga wyprawki dla Antka ;)

15:12:00 11
Część druga wyprawki dla Antka ;)
Dzisiaj kolejna część, tym razem moja, dla Antka. Po wizycie w szpitalu, mogę stwierdzić, że Tosiek jest słodziutki^^ Jak to się mówi: Jak dzieci są małe, to są tak słodkie, że chce się je schrupać. Jak podrosną, zaczyna się żałować, że się tego nie zrobiło^^ To co mnie zaskoczyło, to to, że Antek jest straszliwie owłosiony, na pleckach, udach, rączkach, nawet uszka. No ale to się wytrze^^ Na razie to taki mały wilkołaczek :D

A teraz właściwa część. Dzisiaj czapeczka (która o dziwo najbardziej ze wszystkiego spodobała się młodej mamie) i buciki. Co do bucików, to jak zwykle jakoś nie wyszło mi uformowanie ich do zdjęcia ;)



Włóczka to chyba Lisa Red Heart Baby, szydełko 2.

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

poniedziałek, 4 marca 2013

Babcine bamboszki

18:16:00 7
Babcine bamboszki
Tak określiła je moja najmłodsza siostra. Dodając, że podobne sprzedają starsze panie w przejściu podziemnym. Ale mi się tam podobają no i spełniają swoją funkcję, bo są ciepłe i według mnie całkiem urokliwe ;)


 Bamboszki powstały ze wzoru od Antoniny Bardzo przystępnie opisane są, ja musiałam je lekko zmodyfikować, bo mam małą stopę.
A co do poprzedniego posta no to cóż... ostatecznie jednak zajęłam 4 miejsce, gdyż osoba poprzednio zdyskwalifikowana przekonała do swoich racji jury. No cóż, ja się kłócić nie będę^^ prawdę mówiąc ta osoba postąpiła raczej nie fair, niż niezgodnie z regulaminem. Ze względu na całe zamieszanie zostałam przeproszona i mam dostać nagrodę pocieszenia, więc jak widać Organizatorzy bardzo ładnie się zachowali :)
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

niedziela, 2 września 2012

Udany dzień ;)

01:10:00 4
Udany dzień ;)
Ufff, ale miałam dzień ;) bardzo inspirujący i pełen wrażeń ;) O 16 w siedzibie e-dziewiarki we Wrocławiu, jak w każdą pierwszą sobotę miesiąca odbyło się spotkanie robótkowe. Byłam na nim pierwszy raz, ale już wiem, że nie ostatni ;) Tyle ciekawych osób i do tego jak zdolnych! No i te włóczki za ścianą, całe regały włóczek, które można macać ;D szkoda tylko, że fundusze skromne ;( I wszystkie dziewczyny widać miały ten sam problem co ja, chciałyby i to, i to, i jeszcze to... tylko portfel płacze, bo coraz chudszy ;p Dziękuję pani Mariolu za organizowanie tak wspaniałych spotkań ;)

A po powrocie (z małymi zakupami^^) wraz z mym Lubym udaliśmy się na Pergolę do kina plenerowego na "80 milionów", polskiego kandydata do Oscara. Bardzo dobry film, chociaż znałam przebieg całej historii (ach, te studia historyczne), to siedziałam z wypiekami na twarzy (a trochę chłodno było ;p) i czekałam na to, co dalej się wydarzy. Wspaniały film, polecam każdemu!


A teraz trochę moich prac. Koleżanka siostry, a w zasadzie moja też, urodziła właśnie małego Jasia. Z tej okazji zrobiłam małemu wyprawkę ;)

Króliczek według wzoru, który wykorzystywała Tako-san (klik - trzeba się zarejestrować, a tu link do wersji December - klik . Kordonek stokrotka, więc króliczek wyszedł nie większy niż dłoń.

 Poza tym Jasiek dostanie również buciki. Niestety, nie są zbyt fotogeniczne i nie jestem z nich całkiem zadowolona, ale siostrze się mocno spodobały. Kordonek też stokrotka.

Do bucików czapeczka, żeby maluszek nie marzł ;)


I kocyk do wózka, znane i lubiane fale ;) Niestety nie pamiętam dokładnie co to za włóczka, oprócz tego, że Red Heart i że akryl. W rzeczywistości jest prostokątny...



A tu prawie wszystko razem, oprócz króliczka, który powędrował do małego wcześniej :)

Zdjęcia w większości robione aparatem rodziców, bo mój niestety padł. Widać wielką różnicę w jakości zdjęć... Trzeba zacząć chyba zbierać pieniądze na coś lepszego ;p

Dziękuję za odwiedziny i komentarze :) Mam nadzieję, że nie zanudziłam nikogo tym długaśnym wpisem ;)