Wszystkomający blog szydełkowy: poduszka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poduszka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 stycznia 2017

Bo do szczęścia niewiele trzeba - poduszka dla Emilki

20:36:00 2
Bo do szczęścia niewiele trzeba - poduszka dla Emilki
Czasami najprostsze rzeczy sprawiają największą radość.
Tak właśnie było z prezentem dla Emilki. Miałam niemałą zagwozdkę, co Młodej zrobić. Kolejna zabawka to trochę bezsensu, bo kupnych ma ode metra i ciut ciut, sweterek? Sami sobie odpowiedzcie, jak reagowaliście, gdy w dzieciństwie w prezencie dostawaliście ciuchy... No szału nie było, prawda? 
Szukając inspiracji zajrzałam na strefę promocji w e-dziewiarce i w oczy wpadł mi zestaw od YarnArt - włóczka z króliczymi elementami. I w ten sposób problem z prezentem sam się rozwiązał - poduszko-przytulanka.




Robótka bardzo prosta, bo to przecież tylko prostokąt z półsłupków i przyszyte gotowe łapki i głowa.
Ale jest w niej coś, że od razu skradła serce Em. Z resztą sami popatrzcie.


Poduszka od samego rana towarzyszy Małej i chyba została wytarmoszona z każdej strony.
Jak widać - może robótka prosta, nieskomplikowana, ale jakie efekty!

niedziela, 16 lutego 2014

Poduszka, a w zasadzie to jednak poszewka

19:16:00 6
Poduszka, a w zasadzie to jednak poszewka
Udało mi się w końcu oblec poduszkę w poszewkę. Cóż tu mogę więcej napisać... Wzór prosty, w zasadzie prostacki, same półsłupki. Kolorystycznie dobrana pod ściany (francuska lilia...). Wyszła ciemna, w ostatecznym rozrachunku jestem zadowolona, chociaż w trakcie dziergania cały czas uparcie mi wychodziło, że trochę za ciemna i może więcej turkusu wpakować. Na koniec i tak się mocno zdziwiłam, jak z każdego koloru został mi jakiś śmieszny kawałeczek, a z turkusowego mogłabym jeszcze z dwa rzędy spokojnie wydziergać. A przecież wszystkie to Jeans Yarn Art, więc powinny być identyczne... Mogłabym to nawet zwalić na ucinanie włóczki, no ale z tego by aż takiej różnicy by nie było. Jednym słowem... Magia, pani, magia...
A o to i gwóźdź programu w wersji przedniej i tylnej:

Jak widać z tyłu ma klapkę. Sądziłam, że sama z siebie jakoś lepiej się będzie układać, ale się przeliczyłam. Czyli trzeba będzie zainwestować w guziki, prawdopodobnie drewniane, chyba. No chyba że różowe...
Dane techniczne: poduszka z Jyska, 4 motki Jeans Yarn Art wykończone prawie całe (nie licząc turkusu), szydełko 3.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze :)

środa, 5 lutego 2014

Wspólne dzierganie i czytanie - Eryk i poszewka

18:52:00 20
Wspólne dzierganie i czytanie - Eryk i poszewka
Ale ten czas leci. Człowiek się nie obejrzy a tu kolejna środa i kolejny tydzień wyzwania u Maknety.
Udało mi się skończyć Viriconium, pokuszę się chyba nawet o stwierdzenie wreszcie, bo jednak trochę mnie wymęczyła ta książka. W pewnych momentach czułam, że mam budyń zamiast mózgu, takie dziwne rzeczy się działy... Zdecydowanie nie jest to książka, które dopiero zaczynają przygodę z fantasy...
Książkę skończyłam, ale poszewka dalej się robi. Nie ma dla mnie usprawiedliwienia, za mą opieszałość. Chociaż nie... to wszystko wina Pusi! Jest taka słodka, że cały czas na nią patrzę, zamiast dziergać^^
Sądziłam, że pójdzie szybko... No ale cóż, nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni^^ Zatem w tym tygodniu robótka ta sama, za to książka inna.

Żeby odpocząć po mózgożernym Viriconium, sięgnęłam po coś zdecydowanie innego. Chociaż też ryjącego beret. Terry Pratchett Eryk. Bardzo luźna wariacja na temat Fausta. Tak luźna, że w zasadzie oprócz przywoływania demona niewiele się z dzieła Goethego ostało. Kto zna uniwersum Świata Dysku wie, czego można się spodziewać... Ci, co nie wiedzą... no cóż... wyobraźcie sobie najbardziej nieprawdopodobne wydarzenia i postacie... I z pewnością znajdziecie je w powieściach Pratchetta. Jak chociażby wino przyszłoroczne, które wyrasta z winorośli, która urośnie za rok i wywołuje kaca na dzień przed wypiciem.
Fanom Pratchetta polecam jeszcze grę planszową "Świat Dysku". Znaczy niefanom też ;) Ale znając choć trochę to uniwersum dużo zabawniej się gra.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze ;) (Mam nadzieję, że za tydzień będzie już inna robótka)

środa, 29 stycznia 2014

Późne Wspólne dzierganie i czytanie

22:25:00 20
Późne Wspólne dzierganie i czytanie
Już myślałam, że się dzisiaj nie wyrobię z postem do wyzwania Maknety. Ale jak widać, ostatecznie udało się!
W zasadzie, od zeszłego tygodnia niewiele się zmieniło... Książka ta sama, czyli Viriconium, dalej działam nad poszewką, ale oprócz tego robię na szybko również kołnierzyk, który do piątku musi być gotowy i wykrochmalony... Jakoś nie do końca to widzę... No ale mus, to mus.
Zgodnie z obietnicą z zeszłego tygodnia, napiszę kilka słów o Viriconium, bo już wiem, o co chodzi! Albo tak mi się wydaje, bo to czasem trudno stwierdzić, co poeta miał na myśli... Zdecydowanie nie jest to typowe fantasy z elfami, krasnoludami (chociaż jest karzeł), smokami i innymi stworami wyrwanymi z powieści Tolkiena. Mamy za to świat po wykorzystaniu wszystkich źródeł minerałów i metalów, gdzie wielka cywilizacja, zwana Popołudniem, do cna wykorzystała wszystkie zasoby dochodząc do wielkiego rozkwitu myśli technicznej, jednocześnie niszcząc środowisko. Brzmi znajomo? Kolejna cywilizacja żyje z tego, co pozostało po Popołudniu, ciągle wzdychając do czasów minionych. Które po zderzeniu z teraźniejszością (do którego dochodzi w dosyć niezwykły sposób) okazują się już nie takie różowe. Zdecydowanie nie jest to takie sobie czytadło... Trzeba trochę pomóżdżyć, co przeszkadza mi o tyle, że często czytam w tramwaju, gdzie często nijak nie da się skupić, bo ktoś nad głową mi sępi... Ale zdecydowanie książka warta jest wysilenia szarych komórek. A! I rzeczywiście jest to zbiór opowiadań, chociaż część z nich tworzy zdecydowanie całość ze sobą.
A o to przyczyna mojego późnego posta:
Byłam na spotkaniu powiedzmy, że autorskim (chociaż nie on jest tak de facto autorem) z Władysławem Frasyniukiem. Jako dziecko solidarnościowca w stanie spoczynku, chciałam się przejść, żeby zobaczyć jak inni przedstawiają te czasy. No cóż... nie będę się wypowiadać na ten temat publicznie, napiszę tylko, że mój pogląd w tej sprawie niewiele się zmienił^^ Ale Pan Frasyniuk wydaje się osobiście bardzo przyjaznym i pozytywnym człowiekiem ;)
Dziękuję za komentarze i odwiedziny ;)

środa, 22 stycznia 2014

Wspólne dzierganie i czytanie - Viriconium

21:28:00 15
Wspólne dzierganie i czytanie - Viriconium
W ostatnim poście zrobiłam babola... Dałam zapowiedź następnego wpisu, ale zapomniałam, że zanim go umieszczę, będzie środa. A środa, to wyzwanie Maknety.

Ostatniego klocka skończyłam czytać, w zasadzie zakończenie nawet całkiem mnie zaskoczyło. Później zabrałam się za dwie cieńsze pozycje, które połknęłam i wróciłam do kolejnego klocka. Tym razem padło na Viriconium M. Johna Harrisona. Ale nie pytajcie mnie o czym jest ta książka... Dopiero ją zaczęłam czytać i to, co mogę na pewno powiedzieć, że traktuje ona o tytułowym mieście. I chyba jest zbiorem dłuższych opowiadań. I chyba w mieście jest jakaś anomalia czasowa. I w zasadzie tyle. Na tylnej okładce książki wydawnictwo nie bardzo się postarało, żeby czytelnika jakoś zapoznać z fabułą. Za to bardzo obficie poczęstowała nas cytatami z amerykańskich gazet w stylu: Och, ach, czemu Harrison jeszcze nobla nie dostał, takiż on wspaniały, to niegodne, że komitet noblowski się jeszcze na nim nie poznał.
Nie da się ukryć, że pan Harrison bardzo sprawnie posługuje się językiem, bardzo plastycznie przedstawia świat (na ile oczywiście mogłam zauważyć do tej pory). Ale żeby od razu Nobel? No nie wiem...
A na szydełku dzieje się, tym razem nie skarpety! Po ostatnich mam chyba ich dość na jakiś czas^^. Ten pasiak docelowo będzie poszewką na jaśka. Jak tak teraz patrzę na nią, to dochodzę do wniosku, że mogło by być więcej jasnych pasków. Ale pruć nie będę.

Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze ;)