Wszystkomający blog szydełkowy: e-dziewiarka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą e-dziewiarka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą e-dziewiarka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 września 2014

Bicie rekordu Guinnessa

19:16:00 17
Bicie rekordu Guinnessa
To był wspaniały dzień. Trochę męczący (chociaż nigdy bym chyba nie powiedziała, że szydełkowanie może być męczące...)
Od godziny 12 w Krzywym Kominie we Wrocławiu, dzięki inicjatywie Pań z e-dziewiarki, a zwłaszcza Michaliny, wszyscy chętni mogli pomóc pobić, a w zasadzie ustanowić, rekord Guinnessa w szydełkowaniu największej chusty. Na każdego chętnego czekały szydełka i motki bawełny Bahar (zachwyciłam się tą bawełną, Emilko drżyj! ciotka będzie dziergać!). Czas na ukończenie: 5 godzin. Ale każdy mógł się w każdej chwili dołączyć (ostatnia osoba doszła chyba 15 minut przed godziną 0) i w każdej chwili skończyć. Byli więc i tacy, co dorzucili jedną cegiełkę, ale i tacy, co produkcję prawie taśmową mieli (pozdrawiam Panią, której na stoisku klienci dziergać nie dali^^). Spotkanie przebiegało w świetnej atmosferze, na początku każdy prawie w tempie spacerowym dziergał, ale pod koniec poodpalałyśmy turbodoładowanie i kwadraty latały w powietrzu.
A teraz fotorelacja (sporo zdjęć! jeśli któraś ze sfotografowanych osób nie życzy sobie swojego zdjęcia, proszę o informację)

 Tak to się zaczęło:
Łączyć trzeba było zacząć na bieżąco:

Takie elementy dziergałyśmy:

Pierwsze mierzenie czegoś, co jeszcze nie przypominało chusty:

Drugie mierzenie (dalej takie niewiadomoco)


Trzecie mierzenie (to jednak chusta!):



Detale:

Czwarte mierzenie:


Ostatnie półgodziny i ostra nerwówka - zdążymy, czy chusta będzie nierówna?




I udało się! Powstał gigant o boku ponad 180 cm (nie pamiętam dokładnie...):

Piękne zdjęcie zbiorowe i inne bardziej profesjonalne fotografie będą na stronie e-dziewiarki.
Dziękuję za super zabawę!

niedziela, 12 stycznia 2014

Coś zaległego i coś nowego

19:14:00 0
Coś zaległego i coś nowego
Dzisiaj post mało robótkowy ;)
Czas szopek w zasadzie się już skończył, ale chciałam Wam pokazać kilka fotek z wrocławskiej żywej szopki. W zasadzie to się nią zawiodłam. Praktycznie od powrotu ze Świąt molestowałam Lubego, żebyśmy się tam wybrali, bo on jej jeszcze nigdy nie widział. Miałam w pamięci szopki sprzed kilku lat, kiedy zoo wypożyczało zwierzęta dla pobliskiej parafii. Były owce, kuce, bydło szkockie, wielbłądy, lamy, osły. Obok stały jeszcze klatki z drobiem ozdobnym i gołębiami. Szopka była zamykana 6 stycznia, wszystko kończyło się uroczystym przyjazdem trzech króli na wielbłądach I chociaż teraz oboje mamy roczne karnety do zoo, to uważałam, że może to być fajna wyprawa.
No i się zawiodłam... W tym roku w szopce były trzy owce wrzosówki, dwa osły i jedna krówka... No bida z nędzą. Być może tak ubogo w tym roku było, ponieważ, od dwóch lat trzej królowie jadą na Rynek... (w tym roku, to i tak chyba swego rodzaju rekord padł, bo na koncercie Arki Noego, która po przyjeździe króli na Rynek dała występ, było więcej ludzi niż na sylwestrze...).
Ale zrobiłam zdjęcia tego, co było.



A tu jeszcze przerażający aniołek-skarbonka... Do tego mówiący... Dzieci bały się podejść do niego, ja do niego zostałam oddelegowana przez Lubego i siostrę, żeby stawić mu czoło... No cóż przerażający te anioł... chyba ktoś przedobrzył...
A teraz część robótkowa - nowa.
Wczoraj odbyło się spotkanie w e-dziewiarce. Było to pierwsze spotkanie w nowym roku i pierwsze w nowym sklepie stacjonarnym. Dziewiarek chyba było więcej niż zazwyczaj, a jak zauważyłam wchodziły tez osoby z zewnątrz zainteresowane tym, co było widać przez witrynę. Niestety, nie pomyślałam, żeby zabrać aparat ze sobą. Jeśli ktoś jest zainteresowany tym, co się działo, zapraszam TUTAJ
Oczywiście, nie mogłam wyjść z pustymi rękoma ;) (I tyle z mojego wyrabiania zapasów...). Jak wiadomo, wszystkie włóczki są mi niezbędnie do życia potrzebne ;)
A to moje łupy:
A kupiłam 3 motki Jeansu na zabawkę dla córki znajomych (króliko-kocyk), 2 motki (pomarańczowy i śmietankowy) baby wool na sweterek albo sukienkę dla małej, 3 motki Alize pullu na komin dla mnie i Angora Active na chustę, pewnie też dla mnie ;) Jak widać, wizyta minęła pod znakiem różu^^
A i jeszcze za zakupy dostawało się jeszcze koszulkę, ja wybrałam o taką:


Dziękuję za odwiedziny i wszystkie komentarze ;)