Wszystkomający blog szydełkowy: czapka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 lutego 2018

Zainspiruj się - Luty

17:55:00 2
Zainspiruj się - Luty
Wracam z serią pełną inspiracji! Po raz kolejny nie zaczynam w styczniu... bo go przespałam. 
Ale koniec tłumaczeń, przejdźmy do rzeczy.

Luty, a jak wiadomo... Nie, nie walentynki... Idzie luty, kuj buty. Zatem mróz, zło i niedobro. co prawda nie we Wrocławiu, bo u nas nawet śnieg nie spadł do tej pory. Nie liczę tych krótkich opadów. Ale od kilku dni jest dosyć mroźnie, więc przydaje się czapka. I właśnie z pomysłami na nakrycia głowy dzisiaj do Was przychodzę.
Wszystkie wzory są darmowe.
Gotowi?

Zacznijmy klasycznie. 
  • Zapewne zauważyliście wysyp czapek - kłosków. To może zróbmy coś podobnego, ale na szydełku? KLIK

  • A może czapka ombre? KLIK

  • A może warkocze na szydełku? KLIK

  • A może coś nieco bardziej włóczkożernego, ale bardzo efektywnego? KLIK

  • Ale same półsłupki z niewielką ozdobą może wyglądać równie pięknie! KLIK


A może potrzebujecie czegoś... od czapy?
  • Lubicie Gwiezdne Wojny? A księżniczkę Leię? KLIK

  • Albo, pozostając dalej w klimatach Star Wars... czapka Twi'Lek KLIK

  • A może... coś jeszcze bardziej szalonego? Na przykład... Latający Potwór Spaghetti KLIK

  • A jak chwycą wielkie mrozy, to zawsze można postawić na czapkę z brodą KLIK i KLIK


Oczywiście, dzieci też nie mogą marznąć!

  • Nie będę ukrywać, że ta czapka to mój faworyt! KLIK


A Wam, która czapka wpadła w oko?

poniedziałek, 18 lipca 2016

Calineczka i dzwoneczek

18:27:00 2
Calineczka i dzwoneczek
Rok temu dla mojej jedynej jeszcze wtedy siostrzenicy wydziergałam czapkę. Chciałam, żeby była taka w sam raz na lato, bo wiadomo, że dzieciaki z gołą głową w upał raczej nie powinny biegać, bo o nieszczęście łatwo. Wybór włóczki był dosyć prosty – bambus, bo według wszelkich informacji chłodzi zamiast grzać. Kolejny etap to wzór. No i problem, bo jest tyle uroczych wzorów na czapki dla dzieci! Część oczywiście odpadła w przedbiegach – żadne minionki, kucyki i inne cuda z bajek nie wchodziły z w grę, bo Emilka i tak nie kojarzyła ich. Aż ktoś gdzieś na facebooka wrzucił to: KLIK              
No sami powiedzcie, czyż nie są urocze? Aż się proszą, żeby zrobić! Patrząc na zdjęcie wydziergałam własną wersję dzwoneczkowej czapki.

I wszystko miało być fajnie, każdemu się podobała. Były tylko dwa ale… 

Emilka stwierdziła, że chyba nas pogrzało, że ona będzie w lecie nosić czapkę. I każdą ściągała…

A drugie ale… No cóż… czapka okazała się za duża. I na nic zdało się moje oczekiwanie, że dzieci szybko rosną, więc lada chwila główka będzie jak trzeba. Niestety, Emilka dalej jest malutka, taka nasza Calineczka. 
W końcu jednak czapka pasuje. A że nie ściąga już tak ochoczo czapek, zwłaszcza jak wieje, to udało się zrobić małej rozrabiace kilka zdjęć.
I oto proszę bardzo Calineczka:








Może jednak zdejmę...


Dane techniczne:
wzór zainspirowany zdjęciami z powyższego linku,
szydełko: 2,5mm
włóczka: Thaiti Alize

I jeszcze kilka słów o samej włóczce. Jest... Bajeczna! Zakochałam się z niej od pierwszego macnięcia. Jest mięciutka, dosyć śliska, faktycznie chłodna w dotyku. Trochę się rozdwaja, ale mi osobiście to nie przeszkadzało. 
Obiecywałam sobie, że jeszcze dla siebie ją kupię i coś wydziergam (ponczo na przykład), ale ostatecznie nałożyłam sobie embargo na włóczki i czekam, aż zrobi mi się miejsce na nowe. A to może potrwać... Tak z 30 lat^^. 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Emilkowe czapki

22:35:00 9
Emilkowe czapki
Długo mnie tu nie było. A przyczyną tego braku aktywności był sowi kocyk, który w końcu skończyłam! To jedyna robótka, która doprowadziła mnie prawie do łez. I to parokrotnie. Chciałam go w końcu skończyć, więc każdą wolną chwilę poświęcałam na szydełkowanie, tak, że Wasze blogi przeglądałam tylko z doskoku. Ale wracam do żywych! Kocyk na razie się suszy, jak wszystko się ułoży po mojej myśli, to w tym tygodniu będzie sesja i post poświęcony mu.
A dzisiaj bohaterami będą emilkowe czapki. I jednocześnie będę się chwalić swoją Matulą.
Jak już wielokrotnie pisałam, jestem niedrutowa. Praktycznie w ogóle. W zeszłym roku w końcu opanowałam sztukę zaczynania i przerabiania prawych i lewych oczek. I na tym moja nauka na razie się zakończyła. Ale co innego moja Rodzicielka. Ona to i szydełkuje, i szyje, i haftuje i właśnie robi na drutach. Do tej pory pamiętam, jakie piękne kamizelki mi i siostrze zrobiła, gdy chodziłyśmy do przedszkola. Pamiętam, że były i koraliki i tulipany wrabiane... I czapki różnej maści i szaliki. I wspaniały płaszczyk z melanżu, który zawsze kojarzył mi się z mięsem mielonym^^. Później Mama drut odłożyła na dłuższy czas i tylko czasem, na naszą wyraźną prośbę dziergała nam czapki i szaliki. Ale pojawiła się Panna Em. i wszyscy oszaleli na jej punkcie. A że jeszcze Emilka była i ciągle jest kruszynką, to część ciuszków była na nią za duża. Siostra przed porodem mówiła mi wielokrotnie, żeby żadnych czapek nie robić, bo ma już ich badżyliony... Ale urodziła się Mała i wszystkie czapki okazały się za duże... i dalej takie są. Więc zakasałyśmy rękawy i uzupełniłyśmy garderobę Emilki. W sumie to głównie Mama, bo ja to raptem dwie czapki zrobiłam...
Ale dość słów, czas na zdjęcia, dużo zdjęć!
Najpierw moja żabia czapka:



A teraz dzieła mojej Mamusi :)


Kolejna, szlafmyca. Jak była robiona, wyszła dłuższa niż Emilka:



 I czapka w komplecie z płaszczykiem:




Przepraszam za dużą ilość zdjęć, ale same widzicie, że to sama słodycz i wybrać po jednym... no nie da się!
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

środa, 6 sierpnia 2014

Wspólne czytanie i dzierganie - "Złodziejska magia"

21:05:00 18
Wspólne czytanie i dzierganie - "Złodziejska magia"
Sponsorem dzisiejszego posta jest kolor różowy^^. I coś mi się wydaje, że przy kolejnych, co najmniej dwóch postach, róż ponownie się pojawi, może trochę mniej intensywny. Ale cóż, taka specyfika chyba robótek dla dziewczynek, że jednak ten róż się pojawia.

Ostatnio prezentowałam czapeczkę dla Emilki. Okazało się, że to jedyna, która pasuje na jej główkę i nie spada... Żeby Wam unaocznić, jakie to jest maleństwo, napiszę, że obwód jej czapeczki ma 30cm, a głębokość to 10cm... W każdym razie, być tak nie może, żeby moja siostrzenica nie miała nawet co na głowę założyć! Chociaż siostra przed porodem nazbierała wśród różnych podarowanych ubranek 20 czapeczek... Na szybciora, wczoraj zaczęta, dzisiaj skończona różowiótka, a jakżeby inaczej, czapusia ;) Poza tym dalej sukienka, ale planuję ją do piątku skończyć.


Dzięki wszystkim za zapewnienie mnie, że pomysł na prezent dla siostry to dobry pomysł ;) Chusta też będzie różowa...
A w sobotę, z samego rana zaczynam urlop! Co najmniej tydzień zapewne spędzimy w Kołobrzegu, a może i dłużej ;)
W związku z tym pytanie do Was. Co czytać? Dwa tygodnie laby, to bardzo dużo czasu nie tylko na dzierganie, ale i na czytanie. Może ten czas wykorzystać, żeby zrobić sobie też krótką przerwę od fantastyki? Planuję na pewno przeczytać "Inferno" Dana Browna, takie sensacyjne czytadło, kojarzące mi się w wakacjami^^. Co jeszcze?
A jak już o czytaniu mowa, to na czytniku mam najnowszą powieść Trudi Canavan "Złodziejska Magia". Nie wiem, co w jej książkach jest, nie jest to na pewno Tolkien, czy Grzędowicz... Ale jak zaczynam je czytać to wsiąkam całkowicie. Dzisiaj prawie obiad spaliłam, bo się zaczytałam... A o czym tym Canavan pisze? Mamy dwie historie opowiadane równolegle, podejrzewam, że w tym tomie jeszcze się nie splotą ze sobą. Z jednej strony mamy Tyena, który żyje w świecie napędzanym powszechnie przez magię. To, co u nas w XIX wieku napędzała para, u niego napędza magia. Taki trochę steam-punk, ale bez steam (ang. para). Tyen jest studentem magii i archeologii na Akademii, która trzęsie całym Imperium. W czasie jednej z wypraw znajduje magiczną książkę, która wcześniej była kobietą. Druga historia to opowieść o Rienne, która z kolei żyje w kraju, gdzie również jest dostępna magia, jednak jest ona zakazana dla zwykłych zjadaczy chleba. Jest traktowana jak dar Aniołów, który niegodnych może splamić. Mamy miłość, zdradę, poszukiwanie przygód i sensu własnego życia, próbę wyłamania się z kanonów. Niby nic... Ale straszliwie wciąga.
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

środa, 30 lipca 2014

Wspólne dzierganie i czytanie - "Źródła magii"

21:49:00 3
Wspólne dzierganie i czytanie - "Źródła magii"
Też macie dość tej pogody? Mi nawet jakoś szczególnie te temperatury nie przeszkadzają, nie są jeszcze aż tak wysokie... Ale ta duchota mnie dobija, zdarzają się dni, że nawet powietrze się nie rusza...
Ale dość tego narzekania, czas na zdanie relacji z pola bitwy.
Pierwsza część cyklu Xanth skończona i w zasadzie na ostatnich stu stronach książka się wyrobiła, jakoś akcja trochę zwolniła, więcej szczegółów. Tak jak w komentarzu pisała Yadis, zdecydowanie jest to seria dla młodzieży, ale dosyć specyficznej, bo ilość aluzji i podtekstów jest przeogromna. Teraz czytam kolejną część cyklu, "Źródła magii". Znowu mamy tego samego głównego bohatera, który dalej jest wspaniały, do tego stopnia, że żadna samica nie może mu się oprzeć. Na takie "smaczki" patrzę z przymrużeniem oka, widać taką koncepcję miał autor ;) Po raz kolejny też dzielny, przystojny, mądry Bink wyrusza w podróż, która obfituje w wiele przygód. Osobiście odnoszę wrażenie, że ten tom jest sporo lepszy niż poprzedni, ale raczej wątpię, że będę kontynuować swoją podróż przez Xanth. Jakoś chyba to za płytkie dla mnie...

A robótkowo dzierga się sukieneczka. Pomimo sprucia i tak wydaje mi się, że ciut duża wychodzi ;p Oprócz niej na cito robię różne małe rzeczy, które przychodzą mojej mamie do głowy. I oczywiście wszystkie są związane z Emilką. Zrobiłam zatem już opaskę, ale bez zdjęcia, może później uda się zrobić na modelce. I już na zdjęciu też na już, wczoraj zamówiona, dzisiaj dostarczona, czapeczka ;)
I tak sobie myślę, że może czas coś "dorosłego" wydziergać? Mam na oku pewien projekt sweterka, myślałam też, żeby może samą młodą mamę obdarować chustą, bo przecież to jej zasługa, że Maleńka jest z nami ;)
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze ;)

niedziela, 27 października 2013

Jesienna czapka

16:46:00 4
Jesienna czapka
Uhh, dawno mnie tu nie było. To oczywiście nie znaczy, że nic się nie dzieje (taka dwuznaczność^^). Jak już wspominałam praca ogranicza mnie czasowo, staram się wykorzystywać każdą chwilę, żeby poszydełkować, najczęściej zdarza mi się to w tramwaju do pracy. Póki jest w miarę ciepło i ręce mi nie grabieją (niestety, wrocławskie MPK grzeje w tramwajach według swojego widzimisię i zdarza się, że w tęgi mróz w środku pojazdu jest niewiele cieplej niż na zawnątrz).
I tak dziergając z doskoku robię szal z podarowanej zielonej cieniutkiej włóczki, ale żeby się nie zanudzić robię i inne rzeczy. Tak na przykład powstała jesienna czapka. Wychodzenie rano do pracy przekonało mnie, że rano bywa całkiem nieprzyjemnie, a uszka marzną. Nie było innego wyjścia jak wydziergać czapkę.

Tylko na dwóch spośród jakichś dziesięciu zdjęć nie widać, że mam kwadratową głowę (naprawdę, aż sama się zdziwiłam, że mam takiego kwadraciaka oO).
Włóczka to przecudownie miękka Felicita Alize. Producent pisze, że to wełna merceryzowana, cokolwiek w przypadku wełny to znaczy, z dodatkiem akrylu i poliamidu. Szydełko 2,7.

Dziękuję za odwiedziny i komentarze ;)

niedziela, 21 lipca 2013

Część druga wyprawki dla Antka ;)

15:12:00 11
Część druga wyprawki dla Antka ;)
Dzisiaj kolejna część, tym razem moja, dla Antka. Po wizycie w szpitalu, mogę stwierdzić, że Tosiek jest słodziutki^^ Jak to się mówi: Jak dzieci są małe, to są tak słodkie, że chce się je schrupać. Jak podrosną, zaczyna się żałować, że się tego nie zrobiło^^ To co mnie zaskoczyło, to to, że Antek jest straszliwie owłosiony, na pleckach, udach, rączkach, nawet uszka. No ale to się wytrze^^ Na razie to taki mały wilkołaczek :D

A teraz właściwa część. Dzisiaj czapeczka (która o dziwo najbardziej ze wszystkiego spodobała się młodej mamie) i buciki. Co do bucików, to jak zwykle jakoś nie wyszło mi uformowanie ich do zdjęcia ;)



Włóczka to chyba Lisa Red Heart Baby, szydełko 2.

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

wtorek, 5 lutego 2013

Wszyscy mają czapki, mam i ja!

19:42:00 4
Wszyscy mają czapki, mam i ja!
Znaczy, miałam już wcześniej, ale w wyniku użytkowania już nie była fajna. No i jakoś tak mi po uszkach wiało. Zabrałam się za nową i z angory od Magdy powstała czapka z guzami. Jest ciepła i super przylega do głowy (stara właśnie się "rozeszła"). Trochę się z nią namęczyłam, parę razy była pruta, bo wychodziła za szeroka, ale ostatecznie wyszła idealna, a o to przecież chodzi ;) Szkoda tylko, że jakoś cieplej się robi i nie trzeba w zasadzie w czapce chodzić ;)
 Na pierwszym zdjęciu lepiej widać wzór.
 Na tym z kolei lepiej kolor (chociaż do oryginału dalej mu daleko)
Szydełko to 1,75, wzór z jakiejś gazetki, w każdym razie są to same półsłupki i oczka łańcuszka.

Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

sobota, 22 września 2012

Bo jesień się zbliża...

23:58:00 6
Bo jesień się zbliża...
Jakiś czas temu kuzynka poprosiła mnie o zrobienie dla siostrzeńców swojego męża "oprzyrządowania" jesiennego, w postaci czapek i "czegoś jeszcze, co Ci do głowy przyjedzie". I tak powstały czapki sztuk dwie, chłopięca i dziewczęca oraz szalik, dla chłopczyka i mitenki dla dziewczynki.

Zestaw dla chłopca, około 3 lata (o dziwo, okazało się, że ma głowę w obowdzie taką, jak jego 6-letnia siostra ;O)

 Zdjęcia dzisiaj będą fatalne, bo dzień jak w worku. Czapka z mikrofibry Alize Forever Crochet, szydełko 1,25. Robiona półspłupkami, więc niby prosta, ale dała mi nieźle w kość, żeby na wielkość była dobra, z 3 razy chyba prułam. Szalik z akrylu Sara, szydełko 3,5, robione ściągaczem szydełkowym, czyli słupkami reliefowymi ;)

I zestaw dla dziewczynki:

 Kolory strasznie przekłamane, tylko niebieski jest w miarę zbliżony do oryginału. Bo czapka jest różowo-niebieska, a nie czerwono-niebieska. Odcień różu jest naprawdę ładny, dziewczęcy. Wzór czapki podpatrzony u Che-lil. Jest po prostu ta czapka urocza i zapewne zrobię sobie podobną tylko w trochę bardziej stonowanych kolorach ;) Mitenki też bazują na tym samym wzorze. Włóczka Cotton Gold, szydełko 2,7.

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i komentarze :)

niedziela, 2 września 2012

Udany dzień ;)

01:10:00 4
Udany dzień ;)
Ufff, ale miałam dzień ;) bardzo inspirujący i pełen wrażeń ;) O 16 w siedzibie e-dziewiarki we Wrocławiu, jak w każdą pierwszą sobotę miesiąca odbyło się spotkanie robótkowe. Byłam na nim pierwszy raz, ale już wiem, że nie ostatni ;) Tyle ciekawych osób i do tego jak zdolnych! No i te włóczki za ścianą, całe regały włóczek, które można macać ;D szkoda tylko, że fundusze skromne ;( I wszystkie dziewczyny widać miały ten sam problem co ja, chciałyby i to, i to, i jeszcze to... tylko portfel płacze, bo coraz chudszy ;p Dziękuję pani Mariolu za organizowanie tak wspaniałych spotkań ;)

A po powrocie (z małymi zakupami^^) wraz z mym Lubym udaliśmy się na Pergolę do kina plenerowego na "80 milionów", polskiego kandydata do Oscara. Bardzo dobry film, chociaż znałam przebieg całej historii (ach, te studia historyczne), to siedziałam z wypiekami na twarzy (a trochę chłodno było ;p) i czekałam na to, co dalej się wydarzy. Wspaniały film, polecam każdemu!


A teraz trochę moich prac. Koleżanka siostry, a w zasadzie moja też, urodziła właśnie małego Jasia. Z tej okazji zrobiłam małemu wyprawkę ;)

Króliczek według wzoru, który wykorzystywała Tako-san (klik - trzeba się zarejestrować, a tu link do wersji December - klik . Kordonek stokrotka, więc króliczek wyszedł nie większy niż dłoń.

 Poza tym Jasiek dostanie również buciki. Niestety, nie są zbyt fotogeniczne i nie jestem z nich całkiem zadowolona, ale siostrze się mocno spodobały. Kordonek też stokrotka.

Do bucików czapeczka, żeby maluszek nie marzł ;)


I kocyk do wózka, znane i lubiane fale ;) Niestety nie pamiętam dokładnie co to za włóczka, oprócz tego, że Red Heart i że akryl. W rzeczywistości jest prostokątny...



A tu prawie wszystko razem, oprócz króliczka, który powędrował do małego wcześniej :)

Zdjęcia w większości robione aparatem rodziców, bo mój niestety padł. Widać wielką różnicę w jakości zdjęć... Trzeba zacząć chyba zbierać pieniądze na coś lepszego ;p

Dziękuję za odwiedziny i komentarze :) Mam nadzieję, że nie zanudziłam nikogo tym długaśnym wpisem ;)