Wszystkomający blog szydełkowy: DNK
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DNK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DNK. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lutego 2017

Dziergam - nie kradnę #1

17:28:00 18
Dziergam - nie kradnę #1
Internetowa społeczność rękodzielników. Z jednej strony miejsce, gdzie każdy znajdzie porady, wsparcie. Gdzie można się pochwalić się swoimi pracami i ostatnimi łupami z zakupów.
Ale to miejsce ma, niestety, też swoją drugą, mroczną stronę… Mniejsze i większe grzeszki… O których się nie mówi albo udaje się, że nie istnieją. Albo, co najgorsze, tłumaczy się, że to nic złego…
Chciałabym się zająć dzisiaj (i w najbliższym czasie) jednym z nich.
Osoby, które są członkami różnych grup na fejsbuku z pewnością spotkały się z takimi sytuacjami: „Patrzcie, jaki super sweter/serwetka/zabawka/kocyk! Ale wzór jest płatny. Może ktoś go wrzucić na grupę?” I często gęsto pojawia się taki bohater, Robin Hood, który się dzieli takim projektem.

Sama ciągle dostaję maile z prośbami o przesłanie wzoru na sowi kocyk. Za każdym razem odpowiadam NIE. Nie prześlę. Czemu? Bo jestem skąpa, wredna, nie chcę się dzielić, a to tak nie po chrześcijańsku? Nie. Ze względu na szacunek do twórcy. Bo ktoś poświęcił mnóstwo czasu, żeby najpierw wymyślić kocyk, później rozpisać cały wzór, sprawdzić go i zrobić zdjęcia poszczególnych etapów pracy.
Ponadto samo takie działanie jest zwyczajnie nielegalne. O kwestiach prawnych związanych z prawami autorskimi na różnych etapach pisała Qrkoko w wywiadzie z Wojciechem Wawrzakiem (Prakreacja i Wojciech Wawrzak).
„– Czy można kupić tutorial/wzór i rozpowszechnić go dalej za darmo?Nie można. Kupując, nabywasz jednocześnie prawo do posługiwania się tutorialem na własny użytek. Ale nie możesz rozpowszechniać go dalej w sposób nieograniczony. To tak jak z kupieniem płyty w sklepie. Jeśli kupisz album z muzyką, to nie możesz przyjść do domu, zripować i wrzucić na torrenty. To bezprawne”
Polecam zapoznać się z całym wywiadem, bo porusza wiele istotnych kwestii związanych z szeroko pojętym prawem autorskim.
Skąd nagle pomysł, aby poruszyć taki temat? Ponad tydzień temu żaliłam się Wam, że w Polsce brakuje takich pism jak brytyjskie Simply Crochet. Post udostępniłam również na grupie na facebooku, Wyszydełkowani. Ania, założycielka i administratorka grupy, zwróciła mi uwagę, że być może brak takich czasopism to kwestia właśnie nielegalnego rozpowszechniania gazet.

I faktycznie coś w tym jest… Przejrzałam sobie, dosyć pobieżnie, grupy do których należę. I prośby o udostępnienie płatnych wzorów, czy całych gazet, są nagminne. I najczęściej z ostracyzmem i wytykaniem palcami spotykają się Ci, którzy mówią, że to nie w porządku.
Zaczęłam się zastanawiać, skąd to się bierze. Przecież same często podnosimy larum, że ktoś chce kupić od nas coś za bezcen, a przecież my w to włożyłyśmy tyle pracy i serca. No właśnie… A czy taki potencjalny kupiec sam wie, ile to nas kosztowało? Zapewne nie.

Może w takim razie kradzieże i przywłaszczanie sobie wzorów ma podobne źródło. Może część osób wychodzi z założenia, że wzory piszą się same, z automatu? Same się przeliczają, zdjęcia to każdy może sobie pstryknąć, kilka suwaków w PhotoShopie i gotowe.  

Stąd już niedaleka droga do narodzenia się pomysłu na „Dziergam – nie kradnę”. Poprosiłam o pomoc dziewczyny, które tworzą wzory i je sprzedają. Żebyście mogli wszyscy poznać te wspaniałe kobitki, a także zobaczyli od kuchni, jak wygląda proces ich powstawania. Zwróciłam się również z prośbą o wypowiedź, do dziewczyn, które korzystają z tych wzorów, żeby przekonały tych nieprzekonanych, że warto wydać te parę złotych i mieć czyste sumienie.
Od dzisiaj, w każdy czwartek będę publikować na blogu wywiady z tymi zdolnymi dziewczynami (niestety, w naszym środowisku zachowanie parytetu jest trudne…). Mam nadzieję, że chociaż parę osób się przekona, że warto je wspierać przez zakup ich wzorów. 
Albo chociaż poznacie te fantastyczne kobiety, może się zainspirujecie i też zaczniecie tworzyć własne wzory?
Już za tydzień zapraszam Was na wywiad z Amanitą z Amanitaland. Gdy patrzę na jej prace czuję zapach runa leśnego… I widzę małe wróżki siedzące na muchomorach (dobra, za dużo włóczki się nawciągałam…)
A co Wy sądzicie o tym problemie? Istnieje, czy tylko to moja wyobraźnia?