Wszystkomający blog szydełkowy: otul jesień
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otul jesień. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą otul jesień. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 października 2014

Otul Jesień - oficjalna prezentacja

21:11:00 15
Otul Jesień - oficjalna prezentacja
Ten dzień miał wyglądać zupełnie inaczej... Mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że lepiej...
Od dwóch tygodni szykowaliśmy się (mentalnie^^) do gry miejskiej "Kot Nadodrza". Byłam podekscytowana, bo w zasadzie to miałaby być pierwsza nasza zabawa tego typu. Ale... no cóż, zawiódł czynnik ludzi. Osoba, która miała nas zapisać i owszem, zrobiła to... ale za późno. Miejsc już dla nas nie starczyło... tylko nikt nas o tym nie poinformował ;(
Zrobiliśmy sobie zatem dłuższy spacer, też Nadodrze zwiedziliśmy, udało mi się nawet znaleźć parę miejsc, których nie widziałam wcześniej.
Ostatecznie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Z myślą o łapaniu kota, wzięłam aparat. Ale skoro kot nam ogon pokazał, to zmolestowałam mojego Lubego, żeby mi pstryknął parę zdjęć swetra. Z bólem serca zgodził się i wyraził zdziwienie, że zdjęć ma być więcej niż jedno... Czy któraś z dziewczyn nie wypożyczyłaby swojego faceta, który wyrażał większy entuzjazm do fotografowania udziergów?^^
Oto te kilka fotek zrodzonych w bólach...


Wcale nie śpiewam! 
Jestem tak blada, że aż słońce mi się od twarzy odbija... No cóż, taka uroda^^ W średniowieczu bym uchodziła za nie lada piękność z taką alabastrową cerą^^ A tak wyglądam anemicznie xD Kolor na zdjęciach oddany bardzo dobrze ;)
Dane techniczne:
sweter w ramach wyzwania "Otul jesień", zaczęty na początku września, skończony na początku października. Zrobiony w niecały miesiąc. Wykorzystałam 14 i ciut motków Karismy od Dropsa. Sweter bardzo miło się dziergało i jestem ogromnie wdzięczna Izzy i Julii Pernix za zorganizowanie wyzwania, bo chociaż nie zmieściłam się w czasie, to gdyby nie presja terminu, pewnie bym robiła go pół roku ;)
Mam tylko zastrzeżenie do włóczki... wydaje mi się, że się będzie strasznie mechacić...
Dziękuję za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

czwartek, 9 października 2014

Wspólne czytanie i dzierganie - "Ogrody księżyca" i Otul Jesień

19:24:00 24
Wspólne czytanie i dzierganie - "Ogrody księżyca" i Otul Jesień
Znowu tygodniowa przerwa i jednodniowy poślizg w wyzwaniu u Maknety. Jakoś mam problem, żeby się wyrobić na czas, dodatkowo ostatnio w środy chodzimy z moim Lubym grać w planszówki. Jak wracamy do domu to jest już za ciemno, żeby robić zdjęcia, a ja jestem zbyt zmęczona, żeby coś napisać. Chyba zacznę przygotowywać wpisy wcześniej, żeby w środę już tylko kliknąć "Opublikuj".
Ostrzega, post będzie długi, bo trochę rzeczy przez te dwa tygodnie się nazbierało.
Po pierwsze, ciąg dalszy moich perypetii z czytnikiem... No cóż... było trzeba mieć od początku kartę kredytową, to bym nowy czytnik miała... Niestety, kolejny miły Pan Hindus, który mnie obsługiwał stwierdził, że jednak nie wymienią mi czytnika, ale za to mogą dać mi super promocję na zakup nowego. Cena promocyjna, od zwykłej różniła się o 1 funta... Razem z kosztami transportu nowy Kindle kosztowałby mnie dwa razy tyle, co stary... Więc cóż... nie stać mnie... Niestety, albo stety, nie wyobrażam już sobie czytania bez e-czytnika. Jednak wygoda jest ogromna, możliwość wyboru książek większa niż w bibliotece, no i ta mobilność... Zaczęłam więc poszukiwania alternatywy dla Kindle'a i wychodzi na to, że znalazłam. Na razie muszę jednak decyzję o zakupie przetrawić i zadowalam się czytnikiem Lubego.
Udało mi się skończyć "Cień Wiatru". Nie porwało mnie, to chyba nie dla mnie... Cały czas patrzyłam na tę historię, jak na trochę bardziej skomplikowany romans. Nawet rozwiązanie tajemnic mnie nie zaskoczyło, bo się tego spodziewałam. Widać, nie jest to książka dla mnie... Kolejnych części nie przeczytam (raczej).
Nie tylko "Cień..." skończyłam. Bo po drobnych perypetiach (ależ Bóg musiał mieć ubaw!) skończyłam sweter na wyzwanie "Otul jesień"! Zabrakło mi ciut włóczki, a kupiłam tyle, ile było we wzorze... Sweter nie doczekał się jeszcze pełnej sesji fotograficznej, ale gwoli kronikarskiego obowiązku umieszczam zdjęcie:
Lepsze zdjęcia, nawet z wkładką pojawią się wkrótce, na szczęście pogoda się poprawiła ;) To będzie mój najulubieńszy sweter!
A teraz powrót do teraźniejszości.
Czytam pierwszy tom "Malazańskiej księgi poległych", "Ogrody księżyca". I już po niecałej połowie pierwszego tomu wiem, że pochłonę całość. Język jest prosty, ale nie prostacki, nie ma jakichś wielopiętrowych porównań. Jest wielu bohaterów i każdy znajdzie wśród nich swojego ulubieńca. Fabuła rozwija się sprawnie, ale jeszcze nic do końca nie wiadomo. No i jest to fantastyka. Steven Erikson nie ograniczył się do klasycznych ras, ale swoje uniwersum obsadził najróżniejszymi ludami, w których jeszcze się mylę. Jestem podekscytowana na samą myśl, że zaraz będę czytać dalej ;).
Jako dobra ciocia, po czwartym pruciu, prawie do zera, dziergam dalej sweterek dla Emilki. Zostały jeszcze do zrobienia rękawki.
A żeby się nie nudzić, dostałam przykaz wykonania na już butków albo skarpetek dla Emilki. Kto wcześniej zaglądał na bloga, albo przeczytał go od początku, ten wie, że skrapety, to prawie moja specjalność^^. I tak w ciągu dwóch godzin powstały takie maleństwa z Cotton Gold:


Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze ;) Pędzę popatrzeć, co u Was ciekawego słychać :)

środa, 24 września 2014

Wspólne dzierganie i czytanie - Cień Wiatru oraz Otul Jesień

19:13:00 19
Wspólne dzierganie i czytanie - Cień Wiatru oraz Otul Jesień
Tak, jak sądziłam sklep odmówił mi reklamacji. Ale skontaktowałam się z Amazonem i wygląda na to, że nie będzie problemu z wymianą na nowy czytnik ;) Tylko najpierw muszę sobie załatwić kartę kredytową... No ale to pikuś, jeśli mam znowu mieć własnego Kindle'a ;)
Czytelniczo dalej Cień Wiatru i nie wiem, czy nie zaryzykuję, że go męczę... Jakoś nie może mnie na tyle wciągnąć, żebym czytała z zapartym tchem i zawalając wszystko... Ale jestem dopiero za połową i ciągle liczę na objawienie ;)
A może mnie już tak to fantasy skrzywiło, że mało która książka mnie potrafi wciągnąć?...
Szydełkowo też bez zmian. Sweterek dla Emilki był już prawie skończony, aż popatrzyłam na całość i stwierdziłam, że może i Emcia jest mała, ale nie aż tak. Więc było prucie...
 Jesienny sweter nie przybywa może w takim tempie, jak miałam założenia, ale wszystko wskazuje na to, że powinnam się przed 30 września wyrobić. Plan na dziś to zrobienie jednego przodu. Trzymajcie za mnie kciuki!
O, a tak wygląda sweter teraz:
Kolor zdecydowanie jak na pierwszym zdjęciu...
Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze ;)
Jak ktoś jeszcze nie widział, to zapraszam do obejrzenia zdjęć z bicia rekordu u mnie oraz w e-dziewiarce .
Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)

środa, 10 września 2014

Wspólne czytanie i dzierganie - Wyprawa skrytobójcy

21:34:00 12
Wspólne czytanie i dzierganie - Wyprawa skrytobójcy
Nie sądziłam, że kiedyś nie uda mi się w ogóle wyrobić ze środowym wyzwaniem... Nie liczę obsuwy dwa tygodnie temu ;) Ale, żeby tak całkiem odpuścić... Nie miałam za bardzo innego wyjścia, gdyż poprzedni tydzień miałam dosyć intensywny i nie udało mi się wyrobić na czas.
Z frontu czytelniczego, dalej czytam "Skrytobójcę", ostatni tom, ale, że ma on 1245 stron według mojego Kindle'a, to jeszcze trochę mi zejdzie... Ale jestem, może nie zachwycona, ale bardzo zadowolona z tej lektury. To kawał porządnego fantasy, z ciekawymi bohaterami, wrzuconymi w wir wydarzeń, których nie do końca rozumieją.

Z frontu robótkowego zaś, chusta skończona, zblokowana, ale chyba jeszcze ją ponaciągam prasowaniem. Wyszła dosyć ciężka, ale tego się w zasadzie spodziewałam. Jestem z niej bardzo zadowolona, mam nadzieję, że moja siostra podzieli mój zachwyt. Muszę zrobić jakąś fajną sesję zdjęciową z udziałem chusty ;)
A obecnie dzierga się sweter na wyzwanie Otul Jesień. Czas mam do końca września i żeby się wyrobić zaplanowałam dziennie przerabiać jeden motek minimum. Co nie powinno być trudne, bo dziergam z Karismy Dropsa (to granatowe) szydełkiem nr 4 (dawno takim wielkim nie robiłam...). A że swetra szybko przybywa i przestaje być robótką podróżną, zaczynam robić sweterek dla Emilki. To będzie moja spacerowo-pracowa robótka ;).
I jeszcze zachęta dla wszystkich wrocławskich i nie tylko dziewiarek. We Wrocławiu będziemy bić rekord Guinessa w dzierganiu (szydełkowaniu konkretnie) największej chusty! KLIK Ja się wybieram! Ktoś jeszcze? ;)
Dzięki za wszystkie odwiedziny i komentarze :)